Ścieżkami literatury

Błękitny kwiat – symbol romantycznej wyobraźni

20 czerwca 2026, 17:00 Historia

Błękitny kwiat to najważniejszy symbol niemieckiego romantyzmu – i chyba najbardziej rozpoznawalny. I zarazem jedyny taki symbol, który już na pierwszy rzut oka pozwala odróżnić romantyzm polski od niemieckiego. O ile na romantyzmie w polskim, przede wszystkim szkolnym wydaniu ciąży piętno patriotyzmu i mesjanizmu, o tyle błękitny kwiat przywołuje zgoła inne konotacje: lekkości, poezji, fantazji. Widać to wyraźnie, gdy zajrzymy do powieści Heinrich von Ofterdingen (1802) Friedricha von Hardenberga, zwanego Novalisem, od którego literacka kariera owej magicznej rośliny się rozpoczęła.

Ludowe korzenie błękitnego kwiatu

Tyle że błękitny kwiat nie wywodzi się tak naprawdę z literatury, lecz z kultury ludowej. Stanowi on kolejne wcielenie popularnego kwiatu paproci, który tradycyjnie łączymy przecież ze szczęściem oraz mocą obdarzania nadnaturalnymi zdolnościami. Zgodnie z baśniowymi i ludowymi przekazami różnych kultur ów czarodziejski kwiat ma objawiać się ludziom w noc świętojańską – a więc w jedyną taką noc w roku, gdy wydarzyć mogą się rzeczy, na które zwykle nie pozwala proza życia.

Błękitny kwiat i Górny Śląsk

Przestrzenie magiczne i odrealnione, romantyczne i poetyckie: oto wymarzone wręcz podglebie dla błękitnego kwiatu. Czy może zatem pojawić się tam, gdzie zazwyczaj panuje trzeźwy realizm, kult pracy i praktyczne podejście do życia – na Górnym Śląsku? Choć może się to wydawać mało prawdopodobne, literatura górnośląska również zna taki kwiat. Błękitny i cudowny. I on też może przynieść szczęście. Na szczęście.

Rozkwitł ów kwiat za sprawą nauczyciela – regionalnego poety Paula Kutzera (1878–1941), historyka i regionalisty z Głuchołaz. Stało się to w otoczeniu innych, magicznych istot i okoliczności, w jakie obfituje zbiór Sagen aus den schlesischen Waldbergen (Podania z śląskich gór i lasów), opublikowany w Berlinie, prawdopodobnie około 1920 roku. Znalazły się tu utwory osadzone zarówno po dzisiejszej czeskiej, jak i polskiej stronie Górnego Śląska, a zamieszkujące je postaci to średniowieczni rycerze rabusie, czarownice, księżniczki i alchemicy, ale też krasnoludki, gnomy i nimfy. Wśród nich znajduje się opowieść opatrzona jednoznacznym tytułem Błękitny kwiat.

Novalisowski wzorzec – Crispin

Novalisowski wzorzec jest przy tym wyraźnie przywoływany już na początku opowieści Kutzera, gdy okazuje się, że główny bohater – myśliwy Crispin – zanurza się w baśniowy świat, oddając się fantazjowaniu: „[…] myślał o nim, o błękitnym kwiecie szczęścia. Ach, gdyby tylko mógł go mieć! Mówiono, że kwitnie głęboko w lesie, w ukrytym ustroniu, tuż przy leśnym źródle. Kto zaś by go posiadł, temu serce wezbrałoby szczęściem, oczy rozbłysły świetliście, dusza zaś przepełniłaby się błogą melodią, radując się niczym skowronek”.

Okładka książki Sagen aus den schlesischen Waldbergen
Quelle: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Zarówno Heinrich, bohater Novalisa, jak i Crispin, utożsamiają błękitny kwiat z piękną dziewczyną, a związek z nią jawi się obu jako spełnienie najwyższego szczęścia – pragnienia miłości. Obu bohaterów łączy także senne marzenie, w którym docierają do błękitnego kwiatu, lecz w chwili, gdy są już o krok od niego, sen się urywa. Podczas swoich dalszych peregrynacji Heinrich spotyka potem swoją wielką miłość – dziewczynę o imieniu Mathilde, w której dostrzega podobieństwo do błękitnego kwiatu ze swojego snu. Crispin zaś budzi się, lecz jego dalsze losy pozostają nieznane – otwartym pozostaje bowiem pytanie, czy dostrzeże w zwyczajnej dziewczynie, którą przecież kocha, ucieleśnienie swych największych pragnień.

Eichendorff i wędrówka ku szczęściu

Cudownego kwiatu poszukiwali także inni romantycy, w tym ten najbardziej znany na Górnym Śląsku – Joseph von Eichendorff. W wierszu z 1818 roku podmiot liryczny, podobnie jak Heinrich i Crispin, wyrusza na wędrówkę w poszukiwaniu swego największego szczęścia – tytułowego błękitnego kwiatu. Jak to u Eichendorffa bywa, motyw wędrówki wyraźnie dominuje w całym utworze. Wędrowiec zdaje się przemierzać całą ziemię, lecz błękitny kwiat pozostaje nieosiągalny. Nie objawia mu się nawet we śnie. Czy oznacza to zatem, że już na zawsze pozostanie nieszczęśliwy? Czy może – jak to u Eichendorffa – jest już na znalezienie błękitnego kwiatu za późno? I czy powinien zaprzestać dalszej wędrówki? Romantyczne kwiaty o cudownych właściwościach nie rozstrzygną tego typu rozterek – ale być może pozwolą dostrzec rzeczy, które dotąd umykały naszej uwadze.

Udostępnij:
Śląskie dziedzictwo w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Niemiec
Poprzedni artykuł

Śląskie dziedzictwo w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Niemiec

Słowo na niedzielę ks. dr hab. Petera Tarlinskiego
Następny artykuł

Słowo na niedzielę ks. dr hab. Petera Tarlinskiego

Punkt Widzenia