Z lamusa historii

Niezniszczalne pomniki języka niemieckiego w języku polskim

14 czerwca 2026, 17:00 Historia , Kolumne

Powszechnie znane są akcje usuwania niemieckich napisów z pomników na tak zwanych „ziemiach odzyskanych”. Wciąż można spotkać się z krytyką, jeśli restaurując zabytki, chce się odtworzyć niemiecki napis. Ja widzę pewną niekonsekwencję w tych akcjach dzisiejszego „odniemczania”.

Już sama polszczyzna jest niezbitym dowodem polsko-niemieckich relacji. Gabriel Korbut (1862–1936) napisał, że właśnie z języka niemieckiego pochodzi największa liczba zapożyczeń w polszczyźnie. W Małym słowniku terminów z zakresu socjolingwistyki i pragmatyki językowej możemy przeczytać, że liczbę germanizmów szacuje się na 4000. Nie powinno to dziwić, ponieważ początki wzajemnych wpływów kulturowych sięgają okresu powstania państwowości polskiej.

Z księżną Dubrawą na dwór Mieszka I przybyli z Pragi duchowni i dworzanie, dla których obok łaciny właśnie język niemiecki (althochdeutsche Sprache) był językiem komunikacji. Przypomnę, że Praga była przynależna do diecezji ze stolicą w Ratyzbonie. Nie powinno zatem dziwić, że z języka niemieckiego pochodzi wiele słów związanych z chrześcijaństwem i kultem religijnym: papież, biskup, ksiądz, post, chrzest, kościół, msza itp. Na pierwszy rzut oka trudno dostrzec pochodzenie takich słów, ponieważ chodzi o język staro-wysoko-niemiecki, którym posługiwano się w latach 750–1050. Wypowiadając słowo „mnich”, trudno pomyśleć, że pochodzi od słowa munih, które da się dziś jeszcze odnaleźć w nazwie miasta München (pol. Monachium, ang. Munich). Naukowcy opisali cały proces wędrówki słów z terenów Rzeszy przez Czechy do Polski. Klasycznym przykładem może być rzeczownik „kościół” (niem. Kirche, cz. kostel, ahd. kastel, łac. castellum).

Prawie wszystkie najstarsze miasta w Polsce były zakładane przez osadników mówiących językami germańskimi i na prawie niemieckim.

Kolejnym ważnym okresem pozytywnych wpływów Zachodu na terenach Piastów był okres kolonizacji niemieckiej w wiekach XII–XV. Prawie wszystkie najstarsze miasta w Polsce były zakładane przez osadników mówiących językami germańskimi i na prawie niemieckim. Wiele zapożyczeń językowych świadczy o średniowiecznym transferze wiedzy. Przykładem słownictwa administracyjnego jest rzeczownik „rynek”, który wywodzi się od słowa Ring określającego miejsce wolne, opasane wałami, o czym pisał Aleksander Brückner w Słowniku etymologicznym języka polskiego. Na Śląsku pojawia się Ring w nazwie rynków miast (der Breslauer Ring, der Oppelner Ring). Przykładami słów obcego pochodzenia są: ratusz (Rathaus), burmistrz (Bürgermeister), sołtys (Schultheiss), gmina (Gemeinde), margrabia (Markgraf).

Zbrodnie niemieckie, nazistowskie czy hitlerowskie?
Z lamusa historii

Zbrodnie niemieckie, nazistowskie czy hitlerowskie?

Czytaj więcej →
Niemieckie inskrypcje na Śląsku i jak radzimy sobie z tym dziedzictwem
Ściany, które pamiętają

Niemieckie inskrypcje na Śląsku i jak radzimy sobie z tym dziedzictwem

Czytaj więcej →

Praktycznie w każdej dziedzinie (żegluga, rzemiosło, wyposażenie domów, stroje, górnictwo, zoologia) i w każdym okresie znajdziemy słowa, które mówią nam o polsko-niemieckiej wymianie kulturowej: architektura (mur, belka, dach, rusztowanie, budować), gospodarka (handel, pieniądz, grosz, jarmark, koszty), wojskowość (oficer, musztra, maszerować, kolba, kaliber, lufa), kuchnia (cukier, panierować, sznycel, szynka, bigos).

W świetle faktów blado wypadają zatem ludzie, którzy odmieniają przymiotnik „niemiecki” z wyrazem twarzy, jakby wypili szklankę cytryny, po czym wsiadają do samochodu z silnikiem spalinowym (cykl Otta lub Diesla), szyberdachem i alufelgami i jadą do siłowni, gdzie pakują, robią pompki (pumpen), dźwigają sztangi i hantle, aby zrobić sobie kratę na brzuchu (Gitter) i bajerują kumpli. Jeszcze gorzej wypadają ci, którzy wychodzą z kościoła, z ryngrafem z Matką Boską, w kołnierzu (Kragen) i w wyglancowanych butach walczą z germanizacją. Na ich widok można tylko westchnąć jak ten seler z wiersza Jana Brzechwy: „A to feler”, acha, to też słowo pochodzenia niemieckiego (Fehler). Nie da się usunąć niemiecczyzny z polszczyzny i to nie tylko na terenie Opolszczyzny.

Udostępnij:
Słowo na niedzielę ks. dr hab. Petera Tarlinskiego
Poprzedni artykuł

Słowo na niedzielę ks. dr hab. Petera Tarlinskiego

Kryzys instytucji pamięci? Wokół planów otwarcia filii Yad Vashem w Niemczech
Następny artykuł

Kryzys instytucji pamięci? Wokół planów otwarcia filii Yad Vashem w Niemczech

Punkt Widzenia