Kolumna

Z lamusa historii: Zbrodnie niemieckie, nazistowskie czy hitlerowskie?

13 maja 2026, 05:00 Kolumne

W przestrzeni internetowej pojawia się coraz więcej materiałów, często ilustrowanych obrazami generowanymi przez sztuczną inteligencję, przedstawiających zbrodnie popełnione pod znakiem swastyki w czasie drugiej wojny światowej. Zdarza się, że treść takich krótkich filmików lub tekstów nie ma na celu uczczenia pamięci ofiar, lecz wywołanie u odbiorcy negatywnych emocji, a wręcz chęci odwetu. W ten sposób autorzy materiałów, stawiając znak równości między Niemcami a hitlerowcami, dopuszczają się manipulacji, a nawet profanują pamięć ofiar – świadomie bądź nie.

Jednym z zabiegów retorycznych jest opisywanie zbrodni i obozów przy użyciu przymiotnika „niemiecki” oraz rzeczownika „Niemcy”. Od dziesięciu lat obserwuję w pewnych kręgach stosowanie schematu odpowiedzialności lub winy zbiorowej. Przypomnę, że robienie z Niemców wrogów było elementem polityki polskich komunistów. Za przykład może posłużyć „Program działań wobec RFN” z 22 czerwca 1984 r., w którym rząd PRL wyznaczył jasne cele i oczekiwania wobec polityki zagranicznej i historycznej: „uzyskanie szerokiego poparcia społeczeństwa polskiego dla polityki rządu w kwestii niemieckiej oraz przywrócenie tej problematyce jej tradycyjnej funkcji jednoczenia narodu w obliczu zagrożenia”. Dopiero w tym świetle można zrozumieć manipulację kryjącą się za stawianiem znaku równości pomiędzy przymiotnikami „niemiecki”, „nazistowski” i „hitlerowski”.

Obóz koncentracyjny (KL) Sachsenhausen.
Foto: Wikipedia

W czasach gomułkowskich bardzo chętnie grano zużytą kartą antyniemieckich resentymentów. Przykładem stawiania znaku równości pomiędzy Niemcami a hitlerowcami mogą być peerelowskie podręczniki szkolne. Chociaż trzeba przyznać, że nawet za czasów Władysława Gomułki można było dostrzec śladowe ilości przyzwoitości. Na przykład w jednym z podręczników, w opisie walki o Pocztę Gdańską, mowa jest o Niemcach jako atakujących, ale gdy pisano o zamordowaniu pocztowców, pojawia się zdanie: „Hitlerowcy w bestialski sposób zamordowali pozostałych przy życiu obrońców poczty” (H. Sędziwy, „Historia do klasy XI”, cz. II, Warszawa 1964, s. 156).

„Skoro mówi się o zbrodniach niemieckich, to czemu nie o austriackich? Przecież wielu zbrodniarzy, takich jak Amon Göth, komendant obozu w Płaszowie, było Austriakami. Nie pisze się też o zbrodniach rosyjskich, tylko sowieckich.”

Po odejściu pierwszego sekretarza PZPR Władysława Gomułki i po podpisaniu układu PRL-RFN w 1970 r. zaczęto rozróżniać między Niemcami a hitlerowcami, co jest o tyle logiczne, że pierwszymi ofiarami narodowego socjalizmu byli właśnie sami Niemcy. Nasuwa się zatem pytanie: skoro mówi się o zbrodniach niemieckich, to czemu nie o austriackich? Przecież wielu zbrodniarzy, takich jak Amon Göth, komendant obozu w Płaszowie, było Austriakami. Nie pisze się też o zbrodniach rosyjskich, tylko sowieckich, bo ofiarami Sowietów byli również Rosjanie. Nie mówi się o zbrodniach polskich, tylko o komunistycznych lub stalinowskich, bo ich ofiarami byli także Polacy. Ciekawe jest jednak to, że osoby chętnie obwiniające cały naród za zbrodnie same protestują, gdy ktoś mówi o „polskich obozach” czy „polskich zbrodniach”.

Znamienne jest to, że autorzy piszący o „niemieckich”, a nie „nazistowskich” obozach, profanują pamięć samych ofiar, instrumentalizując ją w celu podsycania antagonizmów – świadomie bądź nie. Takie rozumowanie pośrednio skutkuje podważaniem wzajemnego zaufania i osłabianiem jedności sojuszników NATO, jakimi są Polska i Niemcy. Szczególnie dziś, w dobie zagrożenia na Wschodzie. Dziwi mnie, że te same osoby piszą o zbrodniach niemieckich, ale w przypadku ZSRR używają określeń „sowieckie” czy „stalinowskie”, a już nie „rosyjskie”. Czyżby bliżej im było do Wschodu niż Zachodu?

Waldemar Gielzok

Udostępnij:
Miejsce, w którym nadal żyją tradycja, język i wspólnota
Poprzedni artykuł

Miejsce, w którym nadal żyją tradycja, język i wspólnota

Po raz 20. drzewko majowe w DFK Błotnica Strzelecka
Następny artykuł

Po raz 20. drzewko majowe w DFK Błotnica Strzelecka

Reklama

Punkt Widzenia