Glosa: Obowiązkowa runda ogrodowa

25 kwietnia 2026, 17:00 Kolumne 5

Obowiązkowe „oglądanie ogrodu” może nie jest typowo śląską tradycją, ale w mojej rodzinie – zdecydowanie tak. Bo każda wizyta u Omy, ciotek, mamy, a dziś także u mnie, zaczynała się, kończyła albo przynajmniej była przerywana przechadzką po ogrodzie.

Taki spacer nie ma ustalonego porządku ani sztywnych zasad. Choć może jednak kilka istnieje: goście podążają za gospodynią, która prowadzi swoją własną, utartą trasą. A zadaniem uczestników przechadzki jest okazywanie zainteresowania – pytanie, komentowanie, po prostu zaangażowany udział w oprowadzaniu. Przewodniczka nie może dostrzec chociażby cienia znudzenia. Przeto więc goście powinni: odnotować, że tulipany w tym roku kwitną wyjątkowo długo, że ślimaki – inaczej niż w poprzednim sezonie – nie sprawiają większych problemów, i że jest zdecydowanie za sucho, więc deszcz byłby dla roślin prawdziwym wybawieniem.

Zapach świeżych kwiatów unosi się w powietrzu.
Foto: Aaron Blanco/ Unsplash

I oczywiście powinni chwalić ogrodniczkę. Mówić, że nigdy nie widzieli się tak pięknych piwonii, i dopytywać, jak ona to robi, że tak wspaniale rosną. Słuchać uważnie odpowiedzi. Przytakiwać, schylać się, żeby lepiej przyjrzeć się roślinom, wąchać kwiaty i okazywać zachwyt. Albo też współczucie – gdy okazuje się, że mszyce zaatakowały wiśnię i niewiele da się na to poradzić. Gospodyni wie najlepiej – próbowała już wszystkiego. Nikt nie lubi zbędnych rad w swoim własnym ogrodzie. To chyba jasne?

Spacer po ogrodzie nie ma ustalonego porządku ani zasad, według których musiałby przebiegać. Może istnieje jednak jedna: podąża się za gospodynią, która z kolei podąża własną trasą.

Jako dziecko zupełnie nie rozumiałam obowiązkowego spaceru po ogrodzie u babci. Czy może być coś nudniejszego niż oglądanie kwiatów? Dziś natomiast czuję lekkie rozczarowanie, jeśli gość sam z siebie tego nie zaproponuje. Nie chcesz zobaczyć mojego ogrodu? To po co właściwie cię zaprosiłam? Czy my na pewno jesteśmy rodziną? Czy wciąż się przyjaźnimy?! Zgiń, przepadnij.

Wizyta bez spaceru po ogrodzie wydaje się po prostu niepełna. Ale może do niektórych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć, żeby potrafić je docenić.

Anna Durecka

Sekrety kuchni cystersów
Poprzedni artykuł

Sekrety kuchni cystersów

Słowo na niedzielę wikariusza biskupiego dr Petera Tarlinskiego
Następny artykuł

Słowo na niedzielę wikariusza biskupiego dr Petera Tarlinskiego

Reklama

Punkt Widzenia

Schlesien Journal

Ankieta czytelników