Traktat z 1991 roku między Polską a Niemcami stworzył fundament współpracy politycznej, społecznej i kulturalnej obu krajów. Nasz autor Krzysztof Ruchniewicz pokazuje, dlaczego dokument ten, mimo znaczenia, w muzeach i kulturze pamięci jest mało widoczny.
Dnia 17 czerwca 2026 roku przypada trzydziesta piąta rocznica podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między Polską a Niemcami. Wraz z traktatem granicznym z 1990 roku dokument ten stał się fundamentem współczesnych stosunków polsko-niemieckich. Uregulował kwestie polityczne, otworzył drogę do rozwoju współpracy społecznej, naukowej i kulturalnej oraz wyznaczył instytucjonalne ramy zbliżenia między oboma narodami.
To dzięki niemu możliwy był rozwój partnerstw miast i regionów, działalność Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, współpracy naukowej i akademickiej oraz wymiany kulturalnej, a także aktywności organizacji pozarządowych. Traktat stworzył ponadto podstawy dla działalności i rozwoju mniejszości niemieckiej w Polsce oraz społeczności polskiej w Niemczech, gwarantując obu grupom – mimo różnic w ich statusie prawnym – szerokie możliwości pielęgnowania i rozwijania własnej tożsamości.

Umowa między Republiką Federalną Niemiec a Rzecząpospolitą Polską o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy została podpisana 17 czerwca 1991 roku.
Foto: archiwum
Jego znaczenie wykraczało daleko poza klasycznie rozumianą dyplomację. Traktat wpisywał się zarazem w szerszy projekt: budowę demokratycznej Polski zakorzenionej w zachodnich strukturach bezpieczeństwa i integracji europejskiej. Jej członkostwo w NATO i Unii Europejskiej stało się możliwe także dzięki normalizacji stosunków z Niemcami.
Paradoksalnie jednak znaczenie tego dokumentu nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w kulturze pamięci. O ile wydarzenia takie jak II wojna światowa, upadek muru berlińskiego, Solidarność czy Msza Pojednania w Krzyżowej doczekały się licznych ekspozycji muzealnych i wystaw czasowych, o tyle sam Traktat pozostaje stosunkowo słabo obecny w przestrzeni wystawienniczej. Stał się swoistą przezroczystą konstrukcją sąsiedztwa — strukturą tak głęboko wtopioną w codzienność, że niewidoczną dla oka przeciętnego odbiorcy kultury pamięci.
Nie oznacza to jednak, że zniknął całkowicie. Efekty jego oddziaływania są przecież obecne na wielu wystawach poświęconych relacjom polsko-niemieckim, pojednaniu, integracji europejskiej czy współpracy przygranicznej. Problem polega na tym, że sam dokument rzadko staje się głównym bohaterem narracji muzealnej. Najczęściej funkcjonuje jako oś kompozycyjna i fundament merytoryczny, na którym nadbudowuje się inne, bardziej spektakularne opowieści.
Traktat stał się w pewnym sensie ofiarą własnego sukcesu.
Dobrym przykładem jest Centrum Dokumentacyjno-Wystawiennicze Niemców w Polsce w Opolu. Otwarta w 2022 roku wystawa stała „Niemcy w Polsce – historia i teraźniejszość” należy do najważniejszych przedsięwzięć muzealnych poświęconych dziejom i współczesności mniejszości niemieckiej. Ostatnia część ekspozycji ukazuje odbudowę życia organizacyjnego Niemców po 1989 roku, rozwój ich instytucji, działalności kulturalnej i edukacyjnej oraz ich miejsce we współczesnej Polsce.
Wszystkie te procesy były bezpośrednio związane z nowym etapem relacji polsko-niemieckich po przełomie 1989 roku i ze wspólnymi postanowieniami przyjętymi 17 czerwca 1991 roku. Jednocześnie sam Traktat pozostaje w tym miejscu obecny przede wszystkim poprzez swoje konsekwencje.
Podobny mechanizm można dostrzec również w innych projektach wystawienniczych. Dotyczy to zarówno ekspozycji poświęconych Krzyżowej i procesowi pojednania, jak i wystaw prezentujących historię współpracy transgranicznej, integracji europejskiej czy społeczeństwa obywatelskiego. Dokument z 1991 roku stanowi w nich niezbędny punkt wyjścia, lecz rzadko jest samodzielnym przedmiotem refleksji muzealnej.
Na tym tle szczególną rolę odgrywa Krzyżowa. To właśnie tam traktaty z lat 1990–1991 zostały włączone do szerszej, trwałej narracji historycznej prowadzącej od Mszy Pojednania w listopadzie 1989 roku do budowy nowych relacji polsko-niemieckich. Również tutaj jednak stanowią one element większej opowieści o pojednaniu, dialogu i współpracy europejskiej.
Wpływ na tę muzealną nieobecność miała także zmieniająca się koniunktura polityczna w Polsce. W ciągu ostatnich trzech dekad kolejne ekipy rządzące rzadko postrzegały sam Traktat jako samodzielny temat polityki pamięci. Dla środowisk liberalnych i proeuropejskich dobre relacje z Niemcami oraz integracja europejska stały się z czasem tak naturalnym elementem rzeczywistości, że nie wymagały szczególnej oprawy symbolicznej czy muzealnej.
Z kolei środowiska konserwatywne i narodowe większą uwagę poświęcały problemom nierozwiązanych sporów historycznych, pamięci o II wojnie światowej, kwestii odszkodowań, losom wysiedlonych oraz debatom dotyczącym realizacji postanowień Traktatu odnoszących się do mniejszości niemieckiej w Polsce i społeczności polskiej w Niemczech, w szczególności kwestii nauczania języka polskiego oraz statusu Polaków w Republice Federalnej Niemiec. To, co Traktat zbudował z sukcesem, wydawało się mało interesujące.

Umowa między Republiką Federalną Niemiec a Rzecząpospolitą Polską o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy została podpisana 17 czerwca 1991 roku.
Foto: archiwum
W rezultacie Traktat z 1991 roku pozostawał często pomiędzy tymi dwiema perspektywami — uznawany za ważny, lecz rzadko traktowany jako samodzielny bohater narracji historycznej. Nie oznacza to oczywiście całkowitego braku inicjatyw rocznicowych, jednak państwowe instytucje muzealne stosunkowo rzadko otrzymywały impuls do stworzenia dużej wystawy poświęconej wyłącznie historii i znaczeniu obu traktatów z lat 1990–1991.
Przyczyn takiego stanu rzeczy — poza politycznymi — można wskazać więcej. Po pierwsze, pojawia się tu fundamentalny dla kuratorów „problem eksponatu”. Muzea karmią się przedmiotami z historią i ładunkiem emocjonalnym. Wojna ma mundury, „Solidarność” powielacze, a przełom ustrojowy fragmenty zburzonego muru.
Traktat międzynarodowy ma jedynie garnitury dyplomatów, wieczne pióra i zadrukowane, urzędowe kartki papieru. Dokumenty międzynarodowe i procesy negocjacyjne są z natury niezwykle trudnym, abstrakcyjnym materiałem wystawienniczym. Znacznie łatwiej budować muzealne narracje wokół konfliktów, dramatycznych wydarzeń, indywidualnych losów czy symbolicznych miejsc pamięci.
Po drugie, Traktat stał się w pewnym sensie ofiarą własnego sukcesu. Wiele jego postanowień zostało zrealizowanych tak skutecznie, że ich efekty zaczęto traktować jako naturalny, wręcz przezroczysty element codzienności. Otwarte granice, kontakty młodzieży, współpraca uczelni czy partnerstwa samorządów przestały być postrzegane jako rezultat konkretnych, odważnych decyzji politycznych podjętych na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku.
Trzy i pół dekady doświadczeń polsko-niemieckiej współpracy dostarczają już wystarczająco bogatego materiału, by opowiedzieć nie tylko historię powstania obu traktatów, lecz także historię świata, który dzięki nim stał się możliwy. Te przełomowe dokumenty zasługują na miejsce nie tylko w archiwach, podręcznikach i publikacjach naukowych, lecz również w muzeach i przestrzeni publicznej.
Po trzydziestu pięciu latach warto przypomnieć, jak mocna stała się ta przezroczysta konstrukcja sąsiedztwa.