Sąsiedztwo zobowiązuje

17 czerwca: dwie rocznice, jedna historia

17 czerwca 2026, 05:00 Kolumne , Polityka

 

 

17 czerwca 1953 r. i 17 czerwca 1991 r. to dwie bardzo różne, ale ściśle powiązane daty w historii Europy. Spojrzenie na reakcje Polaków na powstanie ludowe w NRD pokazuje, że bunt przeciw dyktaturze i podpisanie polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie niemal czterdzieści lat później są częścią tej samej europejskiej historii przezwyciężania podziałów.

17 czerwca ma istotne miejsce w historycznym kalendarium Niemiec i Europy w XX w. Tego dnia w 1953 r. w NRD doszło do masowych wystąpień obywateli przeciwko władzy komunistycznej, które potem nazwano powstaniem ludowym. Był to pierwszy taki przypadek w bloku wschodnim. Kilka dekad później, 17 czerwca 1991 r. doszło do podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie między zjednoczonymi Niemcami a Polską. Obie rocznice dzieli niemal czterdzieści lat, ale łączy je więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Są częścią historii przezwyciężania podziałów, które przeorały Europę po II wojnie światowej.

 

W tym roku niemiecka Stiftung Aufarbeitung der SED Diktatur po raz kolejny przygotowała liczne materiały edukacyjne poświęcone wydarzeniom z czerwca 1953 r. W Niemczech pamięć o tym zrywie pozostaje ważną częścią refleksji nad historią dyktatury komunistycznej. 

 

W Polsce rocznica ta przechodzi zwykle niemal niezauważona. Tymczasem warto ją przypominać nie tylko ze względu na historię Niemiec, lecz także dlatego, że wydarzenia te wywołały znaczący oddźwięk po naszej stronie Odry.

Między 17 czerwca 1953 r. a 17 czerwca 1991 r. rozciąga się historia przezwyciężania podziałów w Europie.

Ogólnokrajowy sprzeciw rozpoczął się od protestów robotników budowlanych w Berlinie Wschodnim. Bezpośrednim powodem było podniesienie norm pracy, jednak niezadowolenie społeczne narastało od dawna. Władze NRD prowadziły politykę przyspieszonej sowietyzacji kraju, forsowały rozbudowę przemysłu ciężkiego i aparatu bezpieczeństwa, który miał zapewnić skuteczną kontrolę obywateli. Jednocześnie nie były w stanie zapewnić im minimalnego poziomu życia. Coraz więcej ludzi opuszczało kraj, uciekając do Niemiec Zachodnich. W takich warunkach nawet ograniczony protest socjalny szybko przerodził się w wystąpienie polityczne.

 

17 czerwca masowe demonstracje objęły nie tylko Berlin, ale także dziesiątki miejscowości NRD, większych i mniejszych. Robotnicy domagali się początkowo cofnięcia podwyższonych norm, lecz bardzo szybko zaczęli żądać wolnych wyborów, ustąpienia rządu i demokratyzacji życia publicznego. Władze nie były przygotowane na taką skalę protestu. Ustępstwa nie wchodziły w grę. Stłumienie wystąpień mogło nastąpić jednak tylko w wyniku interwencji wojsk radzieckich. Na ulice wyjechały czołgi, wprowadzono stan wyjątkowy, a demonstracje zostały brutalnie rozbite.

Stosunki polsko-niemieckie.
Foto: Ai

W historiografii europejskiej wydarzenia z czerwca 1953 r. uznawane są dziś za pierwszy wielki kryzys systemu komunistycznego w Europie Środkowo-Wschodniej. To właśnie od nich prowadzi droga do Poznania, Warszawy i Budapesztu w 1956 r., Praskiej Wiosny 1968 r., polskiej „Solidarności” i ostatecznie do upadku komunizmu w 1989 r. Znacznie rzadziej zadajemy sobie pytanie, jak wydarzenia w NRD były odbierane po sąsiedzku w PRL. Przez wiele lat dominowało przekonanie, że nie wywarły one większego wpływu na polskie społeczeństwo. Badania archiwalne pokazują jednak obraz znacznie bardziej złożony.

 

Polskie kierownictwo zostało zaskoczone wydarzeniami w NRD. Oficjalnie powtarzano głoszoną przez Berlin Wschodni tezę o „faszystowskiej prowokacji” inspirowanej przez Zachód, jednak wewnętrzne dokumenty wskazują, że kierownictwo PZPR dostrzegało również społeczne przyczyny buntu. W Warszawie zdawano sobie sprawę, że wiele problemów obecnych w NRD występuje także w Polsce. Wystarczy przypomnieć podnoszenie norm pracy, trudności aprowizacyjne czy niezadowolenie robotników i chłopów.

 

Szczególnie wymowne są raporty aparatu bezpieczeństwa. Wynika z nich, że Polacy z dużym zainteresowaniem śledzili wydarzenia za Odrą, o których dowiadywali się z zachodnich rozgłośni radiowych. Komentowali przebieg demonstracji, dyskutowali o przyczynach protestów i ich możliwych konsekwencjach. Wielu Polaków nie wierzyło w oficjalną propagandę. W licznych wypowiedziach podkreślano, że mieszkańcy NRD wystąpili przeciwko komunizmowi, biedzie i dominacji radzieckiej.

 

Jeszcze ciekawsze są reakcje emocjonalne. W zachowanych materiałach trudno znaleźć przejawy niechęci wobec protestujących Niemców. Nie pojawia się satysfakcja z ich porażki ani odwołania do doświadczeń wojennych. Przeciwnie — część obserwatorów wyrażała zrozumienie dla ich postulatów, a nawet nadzieję, że podobne zmiany mogą nastąpić również w Polsce. W niektórych regionach pojawiały się pogłoski o rychłym upadku systemu komunistycznego, a nawet o możliwości wybuchu protestów także nad Wisłą.

 

Oczywiście nie doszło wtedy do masowego ruchu protestu w Polsce. Na Poznański Czerwiec trzeba było jeszcze poczekać trzy lata. Nie zmienia to jednak faktu, że wydarzenia w NRD zostały zauważone i zapamiętane. Były jednym z pierwszych sygnałów kryzysu systemu, który już w tym czasie miał problemy ze społeczną legitymizacją.

 

Trudno nie dostrzec symbolicznego znaczenia tej zbieżności: tego samego dnia, który przez dziesięciolecia przypominał o buncie przeciwko dyktaturze (święto państwowe w RFN w latach 1954-1990), Polska i zjednoczone Niemcy podpisały w 1991 r. traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Dokument ten stał się jednym z fundamentów nowych relacji między obu państwami i otworzył drogę do intensywnej współpracy politycznej, gospodarczej, naukowej i kulturalnej.

Foto: Marek Studzinski/unsplash

Między 17 czerwca 1953 r. a 17 czerwca 1991 r. rozciąga się historia przezwyciężania podziałów w Europie. Pierwsza data przypomina o początku masowych wystąpień przeciwko dyktaturze komunistycznej w bloku wschodnim. Druga symbolizuje budowanie nowego ładu po zakończeniu zimnej wojny i upadku komunizmu. Droga do podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy prowadziła jednak przez wydarzenia przełomu lat 1989–1990: pokojową rewolucję w NRD, zjednoczenie Niemiec oraz zawarcie polsko-niemieckiego traktatu granicznego, który ostatecznie potwierdził przebieg wspólnej granicy. Dopiero na tym fundamencie możliwe stało się otwarcie nowego rozdziału w relacjach między wolną Polską a zjednoczonymi Niemcami.

 

Choć oba wydarzenia dzieli niemal czterdzieści lat i należą do odmiennych kontekstów historycznych, łączy je wspólny mianownik: dążenie do odzyskania podmiotowości przez społeczeństwa i pragnienie przezwyciężania politycznych podziałów. Należą do wspólnego europejskiego doświadczenia oporu wobec dyktatury i wychodzenia z niej ku demokracji.

 

O autorze

Prof. Krzysztof Ruchniewicz jest historykiem i profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego. Od kwietnia 2026 roku jest profesorem gościnnym DAAD na Ruhr-Universität Bochum. Do 2024 r. kierował Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich UWr, a w latach 2024–2025 pełnił funkcję pełnomocnika ministra spraw zagranicznych do spraw polsko-niemieckiej współpracy. Jest autorem licznych publikacji z zakresu historii Niemiec oraz relacji polsko-niemieckich, ze szczególnym uwzględnieniem XX i początku XXI wieku.

Dla naszej gazety od początku 2026 r. regularnie pisze felietony w cyklu „Sąsiedztwo zobowiązuje”, w których zajmuje się tematyką relacji polsko-niemieckich.

O autorze

 

Udostępnij:
Pasja, która łączy pokolenia i historię
Poprzedni artykuł

Pasja, która łączy pokolenia i historię

Punkt Widzenia