Od lipca Marlen Sulzer jest niemiecką konsul w Opolu. W tej funkcji jest również osobą kontaktową dla mniejszości niemieckiej w regionie i w Polsce. W rozmowie z Mauro Oliveirą opowiada o swoich pierwszych wrażeniach, zadaniach i o tym, dlaczego Opole jest dla niej wymarzonym miejscem pracy.
Pani Konsul, jest Pani w Opolu od lipca. Czy coś Panią zaskoczyło w pierwszych tygodniach?
Oczywiście wcześniej zbierałam informacje: czym jest Opole, jakie jest moje zadanie tutaj? Ale kiedy byłam tu po raz pierwszy, zaskoczyło mnie przede wszystkim piękno tego miasta. Miasto jest wspaniale zadbane. Na zabytkowych budowlach widać historię, ale nie widać wieku.
Określiła Pani Opole jako swoje wymarzone miejsce pracy…
Jest nim z wielu powodów. Zawsze byłam bardzo zainteresowana pracą w Polsce. Interesuje mnie jednak współistnienie kultury niemieckiej i polskiej w obliczu naszej trudnej, wspólnej historii. Z tego, co słyszałam, to współżycie rozwijało się coraz bardziej pozytywnie. Chciałam tego doświadczyć.
Czy w pierwszych dniach było jakieś przeżycie, które szczególnie Panią poruszyło?
Kiedy przyjechałam, mogłam po raz pierwszy wziąć udział w uroczystości upamiętniającej Powstańców Warszawskich. Nie byłam jednak pewna, czy uda mi się nawiązać rozmowę z osobami obecnymi. Rola, jaką Niemcy odegrały podczas Powstania Warszawskiego, jest mi bowiem doskonale znana. Ale moje obawy okazały się bezpodstawne: wszyscy ze mną rozmawiali, wszyscy mnie przyjęli życzliwie.
„Bariera językowa uniemożliwia nam dalsze zbliżanie się. Musi zniknąć, naprawdę musi zniknąć – i nad tym chcemy pracować.”
Miałam okazję porozmawiać ze 101-letnią świadkinią historii, Heleną Kamerską. Zapytałam ją również, czy ma jakieś przesłanie, które mogłabym zabrać do Niemiec. Pani Kamerska odpowiedziała mi po prostu: „Poznawajcie się i uczcie się od siebie nawzajem. Wtedy nie będziecie musieli bać się o przyszłość”.
W telewizji mówiła już Pani po polsku. Ile czasu miała Pani na przygotowanie się językowo?
W Ministerstwie Spraw Zagranicznych służba językowa zachęcała nas już po przełomie w 1991 roku do nauki języka polskiego. Moje biuro znajdowało się tuż obok służby językowej – to było wielkie szczęście. Tak więc moje pierwsze próby w języku polskim podejmowałam już w 1991 roku.
Pracowała Pani między innymi w Ałmatach, Ankarze, a ostatnio w Londynie. Czy jest jakieś miejsce, które wywarło na Panią szczególny wpływ?
To, co łączyło wszystkie placówki i co mnie zachwycało, to fascynacja ludzi naszą Europą. Niezależnie od tego, czy chodziło o Kazachstan, Turcję czy Wielką Brytanię.
Ludzie zawsze byli zwróceni ku Europie i zafascynowani nią. W niektórych krajach bardzo ważne było również to, że istnieje tu pewność prawa.
A teraz jest Pani w Polsce, która jest właściwie w samym sercu Europy. Jakie są Pani zadania?
Do naszych najważniejszych zadań należy konsularna opieka nad mniejszością niemiecką. Chcemy wspierać promocję kultury mniejszości niemieckiej. Chętnie udzielamy odpowiedzi na pytania dotyczące mniejszości niemieckiej we wszystkich obszarach.

„Europa jest tutaj, właśnie tutaj”: dla konsul Marlen Sulzer Opole pokazuje, jak może funkcjonować europejskie współżycie.
Foto: Konsulat Niemiec w Opolu
W moim słowie powitalnym na stronie internetowej powiedziałam również, że zawsze jesteśmy otwarci na pomysły. Moim osobistym zadaniem jest poznanie jak największej liczby osób tutaj, zebranie ich wrażeń, przekazywanie ich dalej, a tym samym wspieranie partnerstwa w tych szybko zmieniających się czasach.
Czy miała Pani już kontakt z członkami mniejszości niemieckiej?
Tak, prawie codziennie spotykam członków mniejszości niemieckiej – także w konsulacie, gdzie niektórzy współpracownicy są zakorzenieni w mniejszości wraz ze swoimi rodzinami. Często rozmawiamy o tym, jak dziś radzi sobie mniejszość niemiecka i jak powodziło się jej w przeszłości.
Zauważyłam, że rodziny tutaj są bardzo świadome historii, że z pokolenia na pokolenie wiele opowiada się o przeszłości. Jednocześnie młodzi ludzie są bardzo nastawieni na przyszłość. Nie zdarza się to tak często w Niemczech.
Jakie znaczenie ma, z Pani punktu widzenia, mniejszość niemiecka dla regionu?
Mniejszość niemiecka to żywa Europa. Mówiłam już wcześniej: Opole to Europa pod lupą. Tak właśnie jest. Europa nie dzieje się tylko w Paryżu, Berlinie czy Warszawie. Europa jest tutaj, właśnie tutaj.
O tym, jak chcemy żyć w Europie, decydujemy sami. Opole znalazło sposób na życie w Europie, poprzez pełną integrację i wspieranie mniejszości niemieckiej. Mniejszość niemiecka jest wspierana nie tylko ze strony niemieckiej, lecz także ze strony polskiej. To wzór, wzór dla całej Europy.
W tym roku obchodzimy również jubileusz 35-lecia polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie. Gdzie widzi Pani jeszcze niewykorzystany potencjał w relacjach polsko-niemieckich?
- rocznica to kamień milowy. Bardzo bym sobie życzyła, abyśmy wykorzystali ten kamień milowy, aby najpierw zobaczyć, co już osiągnęliśmy. Dziś mamy inne rozumienie naszego współżycia.
W odniesieniu do przyszłości istnieją oczywiście wyzwania dla obu krajów, które dotyczą nas wspólnie. Chciałabym wymienić przykładowo: obronność i ochronę ludności.
Polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie miał również duże znaczenie dla mniejszości niemieckiej w Polsce. Z perspektywy mniejszości istnieją jednak obszary, w których wciąż jest potencjał do rozwoju – na przykład w zakresie promocji języka.
Te tematy poruszę, zbiorę informacje zwrotne od zainteresowanych i przekażę je do Berlina. Muszę to jednak omówić konkretnie z zainteresowanymi stronami. Jestem tutaj, aby słuchać.
Promocja języka jest prawdopodobnie najważniejszym filarem niemieckiej polityki kulturalnej. Muszę jednak również powiedzieć, że Niemcy powinni się starać uczyć polskiego. Uważam to zarówno za swój obowiązek, jak i obowiązek nas wszystkich. Bariera językowa uniemożliwia nam dalsze zbliżanie się. Musi zniknąć, naprawdę musi zniknąć – i nad tym chcemy pracować.
Moim zadaniem jest oczywiście promocja języka niemieckiego tutaj.
W obszarze kultury Pani poprzednik Peter Herr postawił na akcenty muzyczne, na przykład koncert poświęcony Marlenie Dietrich, ale także na imprezą techno, którą zorganizował w Opolu. Czy w tym roku ponownie odbędzie się impreza techno?
Czemu nie? Chcemy mieć szeroką ofertę kulturalną, ponieważ chcemy dotrzeć tutaj do jak największej liczby osób.
Marlena Dietrich i jej szansony to oczywiście znowu zupełnie inny gatunek. Uważam, że to wspaniałe, że wszystko tutaj znajduje taki oddźwięk. Świadczy to również o różnorodności, która jest tu żywa.
Osobiście bardzo bym się cieszyła, gdyby polscy i niemieccy artyści wystąpili razem.