Jeleniogórski plac przed ratuszem, a dawniej rynek miejski, to prawdziwy klejnot architektury przedwojennej, który w swojej historii widział wiele uroczystości. Jedna z nich była absolutnie wy-jątkowa i wręcz huczna. Na Tydzień Karkonoski (Riesengebirgswoche) ściągały tłumy gości i bawi-ły się niezależnie od kapryśnej czasami pogody. W 1938 r. festyn połączono z obchodami 650-lecia Jeleniej Góry, a bogaty program zapraszał do wspólnego świętowania. Ubrani w śląskie stroje regio-nalne uczestnicy przeżywali razem barwne pochody, widowiska uliczne i biesiadowali.
W czwartek, jak zresztą co tydzień, rynek zamieniał się w ogromne targowisko „Trachtenwochen-markt”. Straganiarze z okolicznych miejscowości sprzedawali świeże warzywa, owoce, kwiaty i inne produkty regionalne. Zarówno sprzedawcy, jak i klienci ubrani byli w stroje regionalne jako wyraz szacunku do siebie i tradycji śląskiej. Dziś rynek ustąpił miejsca Placowi Ratuszowemu. Nie ma też targu, który przeniesiono w mało klimatyczne miejsce, i nie odbywa się on w czwartki, ale w soboty. Na historycznych zdjęciach z lat 30. XX wieku uwagę zwraca obfitość oferty, jej różnorodność oraz liczne kramy z drewnianymi skrzynkami, kobiałkami i koszami wiklinowymi obok skromnych, leżą-cych po prostu na bruku worków, wiader czy kanek.

Na straganie z warzywami podczas sobotniego „Trachtenwochenmarkt”. W oddali kamieni-ca pod nr 17 z fabryką alkoholi „Destillation Ernst Aust”. Z lewej fragment kamienicy pod nr 16 i słup ogłoszeniowy z plakatem reklamującym „Riesengebirgswoche” (Tydzień Karko-noski), 1933-37.
Zródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
W samo południe dzień targowy się kończył, stragany znikały jeden po drugim i w roku jubileuszo-wym ustępowały miejsca zabawie. Inną atrakcją Tygodnia Karkonoskiego była parada zespołów w strojach ludowych. Na jeleniogórskim rynku jej uczestnicy zasiadali następnie przy długich stołach i częstowali się kawą oraz ciastem ufundowanymi przez radę miasta.
Na każdym festynie, tak kiedyś, jak i dziś, tradycyjnie pojawiają się pyszne wypieki. Na stołach stały prawdziwe naczynia, a bynajmniej nie plastikowe kubki czy talerze. Na jeleniogórskiej imprezie uczestnicy raczyli się klasycznym ciastem z kruszonką i kołaczem. Jeśli jednak zastanowić się nad kuchnią regionalną tej części Śląska, to na myśl przychodzi pewien „Koch-Buch” z XVIII wieku, zbiór ręcznie spisanych przepisów, z których wybrałam dwa. Pierwszy ujmuje nieco przewrotnym, acz bardzo wygodnym finałem czynności, natomiast z drugim łączy mnie ogromny sentyment do kołaczy wszelakich.
Dziś po dawnym targowym gwarze pozostały głównie fotografie, wspomnienia i stare przepisy.
Wspomniany „Koch-Buch” powstawał na jeleniogórskim rynku, w kamienicy pod numerem 11, któ-ra należała wtedy do rodziny kupieckiej Mentzel. Na karcie tytułowej rękopisu widnieje dedykacja Christopha Jacoba Preidla juniora, któremu zawdzięczamy zebranie wielu przepisów kulinarnych. Autor bazował zapewne częściowo na dostępnych w tamtym czasie książkach kucharskich, ale cał-kiem prawdopodobne, że na jego liście znalazły się również takie, które otrzymał od przyjaciół czy znajomych.

Pocztówka z Jeleniej Góry: ratusz i kamienice z podcieniami na rynku
Zródło: Śląska Biblioteka Cyfrowa
Ciasto z musem śliwkowym
250 g masła, 1 kg mąki, 500 ml letniego mleka, 25 g świeżych drożdży, 125 g cukru i 2 żółtka. Z powyższych składników wyrabiamy ciasto, dzielimy je na pół, a następnie rozwałkowujemy jedną część na blasze i smarujemy musem. Posypujemy cukrem z cynamonem oraz płatkami migdałowymi. Następnie przykrywamy drugą częścią, smarujemy ją masłem i… blachę wysyłamy do piekarza.

Ubrane w stroje śląskie dziewczęta serwują ciasta podczas Tygodnia Karkonoskiego 1938.
Jeleniogórska
Zródło: Biblioteka Cyfrowa
Kołacze
Bierzemy 250 g masła i ucieramy je na puszystą masę, następnie dodajemy 3 jajka i nadal ucieramy. Kolejno łączymy suche składniki: 500 g mąki, 150 g cukru, sok i skórkę z ½ cytryny oraz cynamon i dodajemy 15 g drożdży rozpuszczonych w szklance letniego mleka. Całość dokładnie wyrabiamy i dzielimy na kulki wielkości jajka. Każdą układamy na blasze posmarowanej masłem i rozpłaszczamy dłonią, smarujemy wierzch rozkłóconym żółtkiem, układamy migdały lub owoce ze słoika i piecze-my na złoty kolor. Po upieczeniu zostawiamy na 10 minut do przestygnięcia, następnie wyciągamy i studzimy na kratce. Dziś po dawnym targowym gwarze pozostały głównie fotografie, wspomnienia i stare przepisy.
Tydzień Karkonoski był nie tylko świętem miasta, ale także świętem śląskiej tradycji i regionalnych smaków.
Zapach kawy, kołaczy i świeżych wypieków przez lata tworzył wyjątkową atmosferę jeleniogór-skiego rynku.
Małgorzata Janik