Z Damianem Serwuszokiem, byłym koordynatorem Miro Deutsche Fußballschule, a obecnie dyrektorem akademii indyjskiego klubu piłkarskiego South United Football Club, rozmawia Krzysztof Świerc.
Co nasz człowiek robi w Indiach? W jakim mieście mieszka i pracuje?
Na razie wyłącznie pracuję. Pełnię funkcję dyrektora akademii klubu piłkarskiego South United Football Club. Mam jednak nadzieję, że będę też miał okazję zwiedzić ten piękny, niezwykle ciekawy kraj. Wraz z małżonką Eweliną mieszkamy w mieście Bengaluru na południu Indii. Jest to 14-milionowe miasto z bardzo dobrą edukacją, nazywane doliną krzemową Indii, gdzie mieszczą się siedziby Google, Apple i tego typu firm. A zatem, jak na Indie, jest to bogate miasto, ale rozwarstwienie społeczne wciąż jest widoczne. Łatwo to dostrzec choćby na ulicach, gdzie drogie samochody i piękne budynki mieszają się z dużą biedą. Dodam, że mieszkamy zaledwie 2,5 km od siedziby klubu. Warunki mieszkaniowe mamy bardzo dobre. Wszystko, co było uzgadniane przed podpisaniem kontraktu, zostało zrealizowane. Nie mogę narzekać.
Jak postrzegasz mentalność Hindusów?
Ludzi odbieram bardzo pozytywnie. Hindusi są sympatyczni, pomocni, niewiele mają, ale zawsze się dzielą. Jeśli miałbym koniecznie szukać minusów, to bywają problemy z terminowością w wykonywaniu pewnych działań.
Czy praca dyrektora w Indiach jest dla ciebie awansem zawodowym, czy wręcz odwrotnie?
Dla mnie jest ona awansem. Jest to praca, która daje mi olbrzymią okazję do zdobycia kolejnych doświadczeń zawodowych i możliwości sprawdzenia się w nowej funkcji. Przypomnę, że wcześniej byłem koordynatorem w niemieckich szkółkach Miro Deutsche Fußballschule, gdzie zdobyłem bardzo potrzebne mi dzisiaj szlify. Przez dwa lata pracowałem także w Legii Warszawa, gdzie trener Marek Śledź przygotowywał mnie do roli, którą pełnię dzisiaj w South United Football Club. Moim zdaniem przygotował mnie bardzo dobrze, ale wciąż muszę zbierać nowe cenne doświadczenia. Wiadomo, że futbol w Indiach nie jest tak popularny jak w Europie, ale to, czego już doświadczyłem i czym jestem pozytywnie zaskoczony, to stan obiektów sportowych oraz poziom wyszkolenia zawodników. Absolutnie na plus.

Damian Serwuszok jako dyrektor akademii South United Football Club.
Foto: Facebook
Wcześniej oprócz pracy w szkółkach Miro Deutsche Fussballschule pracowałeś też w Odrze Opole, Legii Warszawa i w USA. Wydawało się, że kolejny krok to Bundesliga – masz niemieckie korzenie, znasz język. Czy taki przystanek na swojej drodze kariery planujesz?
Gdybym miał wrócić do Europy, to moją wymarzoną ekstraklasą jest hiszpańska La Liga. To jest bardzo bliskie mi miejsce, gdzie kiedyś studiowałem i chciałbym tam jeszcze powrócić. Jeżeli chodzi o niemiecką Bundesligę, to bardzo wysoko ją cenię. Jest silną ligą ze znakomitymi piłkarzami oraz trenerami i gdybym kiedyś miał okazję tam pracować, to na pewno z ogromną radością bym skorzystał. Tym bardziej że komunikatywnie znam język niemiecki, nawet maturę zdawałem z języka niemieckiego. Co więcej, kiedyś nawet zdarzyło mi się tłumaczyć treningi ze strony Niemieckiego Związku Piłki Nożnej (DFB) na polską platformę.
„Wcześniej byłem koordynatorem w niemieckich szkółkach Miro Deutsche Fußballschule, gdzie zdobyłem bardzo potrzebne mi dzisiaj do pracy w Indiach szlify.”
Na ile zamierzasz zakotwiczyć w Indiach, co chcesz tam osiągnąć?
Ja i moja żona Ewelina mamy podpisane kontrakty z klubem na rok plus rok. Po tym okresie zobaczymy, co będzie dalej. Na razie jestem bardzo zadowolony i lubię to, co tu robię. Jeśli zatem zauważymy z żoną, że nasza praca przynosi pozytywne efekty, władze klubu będą realizować nasze cele, to, co planujemy, a rozwój zawodników będzie szedł w odpowiednim kierunku, to nie wykluczam, że zostaniemy w Indiach dłużej, bo będzie oznaczało, że realizujemy się w pracy. Jednak prędzej czy później chcemy wrócić do Europy i być bliżej domu.
Wspomniałeś o celach. Powiedz o nich coś więcej?
Kiedy zatrudniano mnie w South United Football Club i powierzono funkcję dyrektora akademii, władze klubu zakomunikowały, że marzy im się wychować reprezentanta kraju. Oczywiście nie jest łatwo od razu wychować seniorskiego reprezentanta kraju, ale uważam, że młodzieżowego jesteśmy w stanie. Akademia jest dobrze zorganizowana, ma wielu trenerów, świetny ośrodek, więc potencjał jest i stąd nasz cel – regularnie dostarczać zawodników do kadry narodowej Indii.

Damian Serwuszok podczas pracy koordynatora w Miro Deutsche Fußballschule zdobył niezbędne szlify.
Foto: TSKN Opole.
Jak wiele na drodze do tak pięknej przygody, podróży, ale i kariery dała ci praca koordynatora w szkółkach „Miro”?
Dała mi bardzo dużo! Do dzisiaj jestem wdzięczny za zaufanie i możliwość, jaką wówczas otrzymałem, bo byłem świeżo po studiach. Podczas pracy koordynatora nabyłem umiejętność prowadzenia szkoleń czy też wystąpień publicznych, co owocuje teraz w Indiach, gdzie też prowadzę szkolenia, choć już w języku angielskim. W szkółkach Miro Deutsche Fußballschule uczyłem się również hospitacji treningów innych trenerów, ale… Hospitacja to jedna sprawa, ale później nauczyłem się rozmów z trenerami, zarządzania kadrą, także trenerską, przekonywania szkoleniowców, jak wdrażać nowe elementy oraz egzekwowania od ludzi pewnych rzeczy w taki sposób, aby nie być tylko wymagającym, lecz być w tym wszystkim ludzkim. Reasumując – praca koordynatora w Miro Deutsche Fußballschule dała mi bardzo, bardzo dużo.