APN to działająca od 25 lat agencja pośrednictwa pracy z województwa opolskiego, która rozwinęła się z firmy zajmującej się rekrutacją do pracy w Holandii w międzynarodowego dostawcę usług. W rozmowie założyciel Henryk Olsok opowiada o rozwoju firmy, zmianach na rynku pracy oraz wyzwaniach stojących przed branżą.
Regularnie na naszych łamach poruszaliśmy i poruszamy tematy gospodarcze, spoglądając m.in. na rynek niemiecki czy polski, gdzie dostrzegliśmy, że coraz poważniejszą cząstką tych gospodarek jest to, co dzieje się w biznesie na Śląsku. A dzieje się bardzo dużo! Powstaje mnóstwo znakomicie prosperujących przedsiębiorstw, których dynamika rozwoju czasami wręcz zachwyca. Zachwyca do tego stopnia, że nawet potężne firmy znad Renu, z Austrii czy Holandii nie mogą wyjść z podziwu. Dlatego na naszych łamach rozpoczynamy cykl pt. „Dobre bo Śląskie”. Prezentować będziemy w nim wyróżniające się śląskie firmy, które swoim zasięgiem wybiegają daleko poza granice Śląska i Polski, a ich właściciele udowadniają, że Ślązak potrafi, a żyłkę do biznesu ma w DNA.
Ów cykl inaugurujemy rozmową z Henrykiem Olsokiem, prezesem firmy APN, która w październiku bieżącego roku obchodzić będzie jubileusz 25-lecia i nadal dynamicznie się rozwija, zwiększając paletę oraz jakość swoich usług.
Kiedy powstała firma APN i czym się od początku trudniła?
Nasza firma założona została w październiku 2001 roku. W pierwszych latach działalności zajmowaliśmy się tylko i wyłącznie szukaniem odpowiednich osób do pracy w Holandii. Jednak po pięciu latach funkcjonowania na rynku zaczęliśmy zajmować się również delegowaniem opiekunek do osób starszych za granicą oraz wyszukiwaniem personelu dla pracodawców zagranicznych. Z czasem naszą ofertę usług poszerzyliśmy również o oferowanie pracy w Niemczech i Austrii.
I okazało się, że nie był to sufit możliwości firmy APN.
To prawda, nie zatrzymaliśmy się. Następnym krokiem było dodanie do palety naszych usług szukania pracowników ze Wschodu, m.in. z Ukrainy, do pracy w Polsce. To efekt tego, że rynek pracy cały czas się zmienia i dynamicznie rozwija. Na szczęście udaje nam się do niego odpowiednio dostosowywać. Przypomnę, że na początku lat dwutysięcznych nasze portfolio wzbogacaliśmy o nowe dziedziny średnio co pięć lat, a teraz mniej więcej co dwa lata. To sprawia, że APN cały czas pozostaje na absolutnym topie w branży, a w wielu niszach jest liderem.

Henryk Olsok, prezes firmy APN.
Foto: wpl.
Czy dziś, prawie 25 lat od chwili powstania firmy, można pokusić się o stwierdzenie, że APN to największa agencja pracy w województwie opolskim?
Nigdy nie mierzę, kto jest większy, a kto mniejszy, bo nie za bardzo lubię te porównania. Może w województwie opolskim jesteśmy najwięksi, a może nie, ale… jeśli jako firma czujemy się komfortowo i stabilnie, a tak jest obecnie, to nikt mi nie przeszkadza, nie powoduje niepokoju i nie skłania do porównań.
W jakim dziale pańska firma w ostatnim czasie poczyniła największy progres?
Uważam, że w opiece – zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Co bardzo ważne, w tym dziale nadal bardzo mocno się rozwijamy. Na podkreślenie zasługuje fakt, że klientela, jaka zwraca się do nas z Niemiec, jest dla naszej firmy dużym powodem do dumy. Są to często bardzo znane nazwiska z kręgów TV czy polityki. W minionych latach znaczące postępy zrobiliśmy także w innych działach i na tej podstawie twierdzę, że mamy obraną drogę rozwoju. Uważam też, że jest to droga właściwa, ale nasz sukces to również efekt polotu i cierpliwości, która w tej branży jest konieczna. Bez cierpliwości wypada się z gry i wiele firm z tej branży właśnie przez jej brak się wykruszyło.
Co jest charakterystyczne dla firmy APN w porównaniu z innymi agencjami pracy działającymi w Polsce?
Zdecydowanie wyróżnia nas bardzo szeroki wachlarz usług, którym dysponujemy i który cały czas staramy się rozwijać. Charakteryzujemy się również dużą elastycznością oraz tym, że potrafimy tak zwane klocki odpowiednio przestawiać i dostosowywać do potrzeb, oczekiwań klientów oraz – co bardzo ważne – wymogów czasu.
„Jeśli ktoś mówi do mnie, że u niego była moja konkurencja albo ‚konkurencja cię obserwuje’, to odpowiadam: okay, ale my nie mamy konkurencji.”
Posiadamy też własną bazę mieszkaniową, którą stworzyliśmy dla pracowników ze wschodu Europy. Reasumując – powiem coś, co może zabrzmi nieskromnie, ale jest szczere i prawdziwe: jeśli ktoś mówi do mnie, że u niego była moja konkurencja albo „konkurencja cię obserwuje”, to odpowiadam: okay, ale my nie mamy konkurencji.
Priorytety APN-u w najbliższych miesiącach, latach?
Przede wszystkim to, żebyśmy jako firma pozostali w dobrej kondycji, a najlepiej, żebyśmy wykonali kolejny udany krok w naszym rozwoju i doskonaleniu się, tak zresztą jak robiliśmy przez prawie już dwie i pół dekady. Pragnę bowiem, żebyśmy nadal prężnie się rozwijali, nadal byli w tak wysokiej formie jak dotąd i aby wszystko było coraz lepsze, doskonalsze niż kiedykolwiek wcześniej, bo nieustannie dążymy do perfekcji.
Jaką przyszłość w Polsce mają agencje pracy? Często mówi się o ich schyłku.
Zakładając moją firmę, sądziłem, że będzie to działalność na chwilę. Jednak ktoś starszy ode mnie o 20 lat i bardziej doświadczony powiedział mi, że to jest koło zamknięte. Podkreślił, że ludzie będą wędrować, a narody będą się przesuwać i „tasować” – i tak jest od wielu lat. Dzisiaj zatrudniamy ludzi z 23 różnych krajów, są to głównie Latynosi z takich państw jak Kolumbia, Peru, Paragwaj, Urugwaj czy Brazylia. Dodam, że pracodawcy coraz częściej i chętniej sięgają po pracowników z tych krajów. W tym miejscu trzeba też dodać, że Polacy nadal jeżdżą za pracą do Niemiec czy Holandii. Dlatego o przyszłość agencji pracy raczej bym się nie martwił.
Ale nie brakuje opinii, że „złote lata” dla agencji pracy w Polsce to już przeszłość. Zgadza się Pan z takim zdaniem?
Uważam, że dla takiej firmy, jaką byliśmy na początku naszej działalności, w dzisiejszych czasach nie byłoby już miejsca na rynku. Bylibyśmy po prostu nieatrakcyjni. Dlatego dziwię się, że wiele przedsiębiorstw z naszej branży nadal działa albo próbuje działać w sposób, który owszem był skuteczny, ale ponad dwie dekady temu. My kroczymy inną drogą i dzięki temu nasz wachlarz usług jest obecnie znacznie szerszy, atrakcyjniejszy i wyraźnie odbiega od tego, czym dysponowaliśmy na początku istnienia APN. Dodam, że kiedy zakładałem firmę, sądziłem, że będzie ona działała najwyżej dwa, może trzy lata, bo nie widziałem w tym potencjału na dłużej. Jednak ludzie, z którymi współpracowałem w Niemczech, a głównie w Holandii, przekonywali mnie, że ten biznes potrwa znacznie dłużej i… czas i praktyka to potwierdziły.
Pana zdaniem agencje pracy są dla dzisiejszych społeczeństw potrzebne?
Absolutnie i trzeba w to uwierzyć. Niejednokrotnie, gdy wchodzi się do jakiegoś zakładu pracy i słucha właścicieli, słyszy się o problemach, z jakimi się borykają, to odpowiedzi na szereg pytań same się nasuwają. Jednoznaczny staje się też fakt, że potrzebujemy właściwych ludzi na właściwym miejscu. Stąd należy się pogodzić z obecnością agencji pracy na rynku, bo często zaspokajają potrzeby poszczególnych pracodawców.
Rozmawiał Krzysztof Świerc