Wybory parlamentarne na Węgrzech

16 kwietnia 2026, 12:00 Polityka 37

Niemcy na Węgrzech będą reprezentowani w nowym parlamencie tylko przez rzecznika

Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech doprowadziły do zmiany władzy: po 16 latach na stanowisku premiera Viktor Orbán musiał uznać wyższość swojego konkurenta z partii Tisza. Podczas gdy wielu polityków w Europie wyraża ulgę, a nawet radość z wyniku wyborów, dla niemieckiej mniejszości na Węgrzech ma on również rozczarowujący aspekt.

Wyraźną ulgę można było dostrzec na twarzach niektórych eurodeputowanych jeszcze przed oficjalnymi wynikami wyborów: po ponad 16-letnim okresie urzędowania Orbán został odwołany, a kandydat partii Tisza, Péter Magyar, zdołał wygrać wybory. Teraz nowy przywódca stoi przed kilkoma wyzwaniami.

Krótko po wyborach kanclerz Friedrich Merz pogratulował zwycięzcy telefonicznie, jak podano w komunikacie rządu federalnego. Merz oświadczył: „Już z nim rozmawiałem i przekazałem mu najlepsze życzenia na czas tego wielkiego zadania. Będziemy wspólnie działać z determinacją na rzecz silnej, bezpiecznej, a przede wszystkim zjednoczonej Europy”.

W stacji TVP3 Opole Rafał Bartek wypowiedział się na temat wyniku wyborów.
Źródło: TVP3 Opole

Niemcy na Węgrzech bez pełnoprawnego mandatu w parlamencie

Wynik wyborów, który był szeroko świętowany przez zwolenników Tiszy w Budapeszcie, oznacza dla mniejszości węgierskich Niemców również rozczarowanie. Poprzez niemiecką listę narodowościową nie udało im się bowiem zdobyć pełnoprawnego mandatu. Węgierski Samorząd Niemców (LdU) wystawił listę z głównym kandydatem Gregorem Gallaiem. Mimo dość trudnej kampanii wyborczej LdU miał nadzieję powtórzyć sukces Emmericha Rittera z lat 2018 i 2022. Nowy kandydat Gallai był dotychczas pracownikiem zespołu Rittera.

Po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów stało się jasne, że cel ten nie został osiągnięty. Powodem jest wysoki ustawowy próg wyborczy, który opiera się na ogólnym systemie wyborczym, a nie na liczebności mniejszości. Liczba oddanych ważnych głosów pozostała wyraźnie poniżej wymaganego minimum. Tym samym mniejszość straciła mandat z prawem głosu, a Gallai zostanie oddelegowany do parlamentu jedynie jako rzecznik.

„Ten wynik nie jest dla nas zakończeniem, lecz informacją zwrotną. Utwierdza nas w przekonaniu, że potrzeba wspólnotowej reprezentacji nadal istnieje”.
Gregor Gallai, przyszły rzecznik Niemców węgierskich w węgierskim parlamencie.

Jak informuje Węgierski Samorząd Niemców, na niemiecką listę narodowościową oddano około 22 000 kart do głosowania, z których około 18 000 było ważnych. Próg wejścia do uzyskania pełnoprawnego mandatu parlamentarnego z powodu wysokiej ogólnej frekwencji wyborczej wyniósł 24 651 ważnych głosów (stan na 13.04.2026). Oznacza to, że w rejestrze wyborców wśród węgierskich Niemców nie było wystarczającej liczby zarejestrowanych wyborców (22 812), aby zdobyć mandat dla Gallaia.

Listy narodowościowe mają zasadniczo ułatwiony dostęp do mandatu parlamentarnego: muszą osiągnąć w skali kraju tylko około jednej czwartej głosów wymaganych do uzyskania zwykłego mandatu partyjnego. Oprócz mniejszości niemieckiej próg ten przekroczyła także mniejszość romska.

Uderzająca jest wysoka liczba nieważnych głosów. Węgierski Samorząd Niemców zapowiedział analizę powodów domniemanego protestacyjnego zachowania wyborczego.

Jako powód utraty mandatu w parlamencie czasopismo węgierskich Niemców „Sonntagsblatt” podaje odmienne zachowania wyborcze Niemców w kraju. Chociaż mniejszość niemiecka należy do największych na Węgrzech, jej członkowie są silnie rozproszeni po całym kraju. Ponadto, według „Sonntagsblatt”, wielu członków mniejszości niemieckiej nie bierze udziału w wyborach mniejszościowych lub głosuje na inne partie. Przed wyborami liczba wyborców należących do społeczności węgierskich Niemców, zarejestrowanych na listach narodowościowych, wyraźnie spadła: podczas gdy w połowie lutego zarejestrowanych było ponad 28 000 osób, do dnia wyborów liczba ta spadła do 22 812. Być może niektórzy Niemcy węgierscy zdecydowali się oddać swój głos w ogólnokrajowej rywalizacji dużych partii.

Péter Magyar.
Foto: Goty98/ Wikimedia

Gallai nadal widzi potrzebę reprezentacji parlamentarnej

Dla Węgierskiego Samorządu Niemców wynik ten pokazuje jednak, że nadal istnieje potrzeba bezpośredniej reprezentacji parlamentarnej. Główny kandydat Gallai ujmuje to następująco: „Ten wynik nie jest dla nas zakończeniem, lecz informacją zwrotną. Utwierdza nas w przekonaniu, że potrzeba wspólnotowej reprezentacji nadal istnieje”. Należy podkreślić wysoką frekwencję wyborczą: według danych LdU spośród wyborców zarejestrowanych na liście narodowościowej 97,26 procent skorzystało ze swojego prawa głosu.

Gallai wejdzie do parlamentu jako rzecznik społeczności węgierskich Niemców. Będzie miał tym samym prawo do zabierania głosu, ale nie prawo do udziału w głosowaniach.

Krytyka systemu wyborczego dla mniejszości

Obecny system ułatwionego dostępu do parlamentu dla autochtonicznych mniejszości wszedł w życie wraz z węgierską konstytucją z 2011 roku. Różne aspekty tych przepisów były w przeszłości krytykowane. Po pierwsze, próg wynoszący regularnie 23 000–24 000 głosów oznacza, że mniej liczebne mniejszości nie mają realnej szansy na uzyskanie zwykłego mandatu w parlamencie. Jak wyjaśnia prawniczka Dora Frey na łamach „Sonntagsblatt”, faktycznie tylko mniejszość niemiecka i mniejszość romska na Węgrzech mają możliwość pełnoprawnej reprezentacji w parlamencie.

Po drugie, wyborcy z mniejszości narodowych rezygnują ze swojego głosu partyjnego. Po wpisaniu do rejestru mogą głosować tylko na jedną, określoną listę. W 2022 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał ten system za naruszający Europejską Konwencję Praw Człowieka.

W gorącej kampanii wyborczej o niepewnym wyniku członkowie mniejszości narodowych stoją przed dylematem: albo współdecydować, która partia utworzy rząd, albo zapewnić mandat liście narodowościowej. Na to napięcie zdawał się wskazywać również slogan wyborczy Gallaia: „Niemiecki Węgier. Trzymaj się tego!”.

Jonas Goddek

Ełk: Dramat w kilku aktach
Poprzedni artykuł

Ełk: Dramat w kilku aktach

Orkiestra Dęta Turyngii zachwyciła w Opolu
Następny artykuł

Orkiestra Dęta Turyngii zachwyciła w Opolu