13. niedziela zwykła
1. Czytanie: 2 Krl 4, 8–11.14–16a
2. Czytanie: Rz 6, 3–4.8–11
Ewangelia: Mt 10, 37–42
Wiele myśli do rozważenia znajduje się w tekstach biblijnych, które są czytane w kościołach katolickich w 13. niedzielę okresu zwykłego w roku liturgicznym. Pozostańmy dziś przy jednej wypowiedzi Jezusa, która w Ewangelii według św. Mateusza brzmi następująco: „37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je.” (Mt 10,37–39)
Jest to wypowiedź, która prowadzi do pytania: Co w życiu się opłaca, a co nie? Co przynosi zysk, a co powoduje stratę? Kiedy znajdujemy i zachowujemy życie, a kiedy tracimy samych siebie? Są to pytania, które powinno sobie postawić także nasze pokolenie. Są one tym ważniejsze, że w dużej mierze zaniedbaliśmy myślenie według Pisma Świętego i kierujemy się — jak sądzimy — lepszymi, światowymi modelami życia. Przyjrzyjmy się temu dokładniej.
Czego sobie człowiek życzy dla siebie?
To, jakie są osobiste wartości i pragnienia współczesnych ludzi, czyli to, co człowiek uważa za ważne oraz to, czego naprawdę chce, badają socjologowie. Współcześnie cenione są: spokój, zdrowie, odpoczynek, pozytywne przeżywanie ludzkich więzi (relacji), rodzina, wspólnota, skupienie i uważność, prawda i sens życia, wolność i roztropność. Jako cenione uważa się również działania, takie jak np. dbałość o zdrowie fizyczne i psychiczne, inwestowanie w edukację i własny rozwój, budowanie niezależności finansowej i oszczędzanie, tworzenie sieci dobrych i przydatnych kontaktów, troska o własny dobrostan psychiczny, rozwijanie samodzielności, elastyczność i gotowość do zmian. Znaczenie i wartość ma również wiara w Boga, która kształtuje życie, wspólnota Kościoła, która wspiera rozwój wewnętrzny, oraz duchowość, która daje poczucie pokoju i spełnienia. Człowiek uznaje to za wartości, które są korzystne dla życia. To są wartości, które w życiu się opłacają. Tym różnorodnym oczekiwaniom nie zawsze odpowiada to, co człowiek faktycznie wybiera i jak się zachowuje.
W Ewangelii chodzi o przejście od pytania: jak zachować życie? do pytania: po co warto żyć?
Co człowiek wybiera dla siebie?
To, co człowiek ostatecznie wybiera i na co się decyduje, nierzadko odbiega od wymienionej listy oczekiwań. Chociaż w bilansie zysków i strat wiele współczesnych działań uznawanych jest za niekorzystne, człowiek wprowadza je w swoje życie. Przejawia się to w tym, że zaniedbuje swoje zdrowie, ponieważ śpi nieregularnie (często zbyt krótko), korzysta ze szkodliwych używek, ma zbyt mało ruchu, żyje w przewlekłym stresie, wyniszcza się dla kariery, pracuje bez opamiętania. Coraz częściej człowiek żyje w toksycznych relacjach, które powstają w małżeństwach, rodzinach oraz w związkach opartych na przemocy psychicznej, w niezdrowych i destrukcyjnych przyjaźniach oraz w ciągłych konfliktach z innymi. Niekorzystne jest również życie ponad stan w wyniku kupowania dla prestiżu i korzystania z kredytów konsumpcyjnych, co prowadzi do zadłużenia. Miejsce rozwoju często zajmuje obojętność, lenistwo i beztroska. Tam, gdzie powinny być relacje oparte na miłości, poświęceniu i służbie, wkracza samorealizacja, czyli pytanie: jak mogę stać się najlepszą wersją samego siebie? Zamiast wsłuchiwania się w mądrość Boga, człowiek kieruje się tym, co czuje i co sam uznaje za dobre. Na pierwszym miejscu ustawia bogactwo, sukces, spełnianie siebie, rozrywkę oraz internetowe grupy bez zobowiązań. Religijność zaczyna zanikać i zostaje zredukowana jedynie do świadomości, że Bóg być może istnieje.
Co proponuje Jezus?
Każdy z nas nieustannie dokonuje kalkulacji: co się opłaca, co warto zachować, czego nie warto utracić. Jezus nie odrzuca takiego myślenia, ale zmienia perspektywę.
„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26). Jezus nie dystansuje się od wartości ziemskich, lecz przypomina, że istnieją dobra większe od nich. Ostrzega przede wszystkim przed błędną hierarchią wartości. Nie chodzi o to, że uczeń Jezusa ma mniej kochać rodziców, dzieci czy współmałżonka. W kulturze semickiej wyrażenie „bardziej niż Mnie” oznacza nadanie komuś pierwszego miejsca. Jezus ostrzega przed sytuacją, w której rodzina, majątek, pozycja społeczna, bezpieczeństwo i własne plany stają się ważniejsze od Boga. Wówczas człowiek może zachować wiele dóbr, ale utracić najważniejsze dobro – więź z Bogiem, prawdę o sobie samym oraz serdeczne relacje z innymi ludźmi.
Weź krzyż i znajdź życie
Dla współczesnego człowieka krzyż jest przede wszystkim symbolem chrześcijaństwa. Dla słuchaczy Jezusa był jednak symbolem odrzucenia, cierpienia, upokorzenia i śmierci. Krzyż oznaczał najokrutniejszą karę znaną w Imperium Rzymskim. Dlatego wezwanie „weź swój krzyż” musiało brzmieć szokująco. Nie oznacza ono poszukiwania cierpienia ani biernego godzenia się na zło. Oznacza gotowość do poniesienia kosztów związanych z wiernością Bogu. Krzyżem może być niezrozumienie, odrzucenie, samotność, utrata korzyści, cierpienie wynikające z wierności własnemu sumieniu. Stawanie po stronie wartości zawsze prowadzi do zwycięstwa.
Jezus mówi również o dwóch sposobach życia. Z jednym mamy do czynienia wtedy, gdy człowiek koncentruje się wyłącznie na sobie, szuka bezpieczeństwa za wszelką cenę, unika ryzyka i chce wszystko kontrolować. W rezultacie stopniowo zamyka się w sobie. Drugim jest życie ofiarowane. Wtedy człowiek kocha, służy, ufa, przekracza własny egoizm i oddaje siebie Bogu oraz innym ludziom. Właśnie wtedy każda i każdy z nas odnajduje pełnię życia. Jezus mówi o życiu w jego najgłębszym znaczeniu: życiu z Bogiem, życiu w prawdzie, życiu wolnym od niewoli egoizmu, życiu, które nie kończy się wraz ze śmiercią. W Ewangelii chodzi o przejście od pytania: jak zachować życie? do pytania: po co warto żyć?