Katharina Helene Charlotte Staritz urodziła się 25 lipca 1903 roku we Wrocławiu. Była najstarszą córką Carla Staritza, nauczyciela matematyki, fizyki i chemii. Atmosferę w domu rodzinnym opisywano jako ciepłą i liberalną, mocno nastawioną na edukację, otwartą na muzykę, a jednocześnie zakorzenioną w tradycyjnej religijności.
Po ukończeniu szkoły średniej w 1922 roku Katharina chciała studiować teologię. Jej rodzice nie widzieli jednak przyszłości dla kobiety w Kościele i poprosili ją, by zamiast tego studiowała germanistykę, historię i religioznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim, przygotowując się do zawodu nauczycielki. Jej prawdziwą pasją pozostała jednak teologia.
Punkt zwrotny nastąpił za sprawą profesora Hans von Soden (1881–1945), wybitnego historyka Kościoła i znawcy Nowego Testamentu, a zarazem wieloletniego mentora i oddanego zwolennika Staritz. Von Soden osobiście odwiedził jej rodziców, aby przekonać ich do zmiany kierunku studiów córki. Od semestru letniego 1926 roku Katharina Staritz rozpoczęła studia teologiczne we Wrocławiu, a już w semestrze zimowym 1926/1927 podążyła za swoim profesorem do Marburg. 13 grudnia 1928 roku zdała pierwszy egzamin teologiczny, a zaledwie dziewięć dni później egzamin doktorski. Tym samym była pierwszą kobietą, która na wydziale teologicznym uzyskała licencjat i stopień naukowy.
Pierwsza śląska wikariuszka miejska
Po wejściu w życie ustawy kościelnej z 9 maja 1927 roku, regulującej „kształcenie i zatrudnianie wikariuszek” w Kościele Ewangelickim Unii Staropruskiej, Katharina Staritz mogła zostać przyjęta na wikariat przygotowawczy w prowincji kościelnej Śląsk. Stało się to po zdaniu pierwszego egzaminu teologicznego. 9 marca 1932 roku zdała przed komisją egzaminacyjną Konsystorza Ewangelickiego Prowincji Kościelnej Śląsk drugi egzamin teologiczny.
Choć jako kobieta nie miała prawa objąć stanowiska proboszcza, znalazła zatrudnienie jako nieordynowana wikariuszka miejska przy okręgu kościelnym Wrocław. Sześć lat później otrzymała ordynację, jednak z mocno ograniczonymi uprawnieniami. Jej umowa o pracę szczegółowo określała zakres obowiązków: opiekę duszpasterską nad dziećmi w szpitalach, nauczanie konfirmantów i konfirmantek, katechezę dla młodzieży, kobiet i osób pochodzenia żydowskiego oraz pracę w jednej z podmiejskich parafii Wrocławia.
Z czasem urząd wikariuszki miejskiej zyskiwał coraz większe znaczenie. Staritz przejmowała coraz więcej zadań wykraczających poza ramy pojedynczej parafii – takich, których inni duchowni nie chcieli lub nie mogli się podjąć.
Obrończyni śląskich Żydów
Po Nocy Kryształowej w listopadzie 1938 roku pomoc Żydom – nie tylko we Wrocławiu, lecz w całej prowincji śląskiej – stała się jednym z głównych obszarów działalności Kathariny Staritz. Już latem 1938 roku pastor Heinrich Grüber (1891–1975) wraz z członkami Kościoła Wyznającego założył w Berlinie Kościelną Pomoc dla Niearyjskich Chrześcijan, znaną jako „Biuro Grübera”. Była to ewangelicka odpowiedź na katolickie struktury pomocowe, takie jak Stowarzyszenie Świętego Rafała.
Słowem i czynem dawała świadectwo chrześcijańskiej miłości i troski – to dziedzictwo, które powinno być obecne nie tylko w archiwach, lecz także w szkołach i kościołach”.
Po pogromach listopadowych znaczenie Biura Grübera gwałtownie wzrosło. Celem było wspieranie Żydów w emigracji, między innymi poprzez pośrednictwo kontaktów zagranicznych, pomoc materialną oraz doradztwo dla tych, którzy pozostali w Rzeszy. W prowincjach kościelnych utworzono tzw. urzędy powiernicze, których kierownicy pozostawali w stałym kontakcie z Berlinem.
1 grudnia 1938 roku Katharina Staritz została mianowana kierowniczką urzędu powierniczego we Wrocławiu. Formalne uznanie działalności Biura Grübera przez Gestapo nastąpiło dopiero w lutym 1940 roku. 2 kwietnia 1940 roku Konsystorz we Wrocławiu został oficjalnie poinformowany, że wszystkie sprawy związane z migracją, opieką społeczną i szkolnictwem Żydów w ramach Kościoła ewangelickiego prowadzi Biuro Grübera. Lokalną osobą kontaktową była wikariuszka Staritz.
List, który stał się aktem oporu
Sytuacja zaostrzała się z miesiąca na miesiąc. Po wybuchu wojny emigracja stała się niemal niemożliwa. Biuro Grübera zostało zamknięte, a sam Grüber 19 grudnia 1940 roku aresztowany i deportowany do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen concentration camp.
12 września 1941 roku Katharina Staritz rozesłała do wrocławskich pastorów okólnik, w którym odniosła się do nakazu noszenia żółtej gwiazdy Dawida. Zwracała uwagę, że dotyczy on również chrześcijan pochodzenia żydowskiego oraz ich dzieci, a wykluczanie ich z nabożeństw stanowi zaprzeczenie chrześcijańskiego etosu:
„Obowiązkiem wspólnot chrześcijańskich jest nie wykluczać ich z nabożeństw. Mają oni takie samo prawo do przynależności do Kościoła jak inni członkowie parafii i w szczególny sposób potrzebują pociechy płynącej ze Słowa Bożego”.
List ten był jednoznacznym aktem sprzeciwu wobec dyskryminacji i szybko trafił w ręce Gestapo. Staritz została najpierw zawieszona w obowiązkach, a następnie usunięta z urzędu.
Aresztowanie i pobyt w obozie
4 marca 1942 roku została aresztowana w Marburgu. Przeszła przez więzienie w Kassel, obóz Breitenau, a następnie spędziła niemal rok w żeńskim obozie koncentracyjnym Ravensbrück concentration camp. Doświadczenia obozowe trwale zrujnowały jej zdrowie fizyczne i psychiczne. Warunkowe zwolnienie 18 maja 1943 roku umożliwiły wielomiesięczne starania jej siostry Charlotty oraz wpływowych przyjaciół z kręgów kościelnych.
Ostatnie lata i upamiętnienie
Po wojnie Katharina Staritz kontynuowała posługę duszpasterską we Frankfurcie nad Menem. Jako pierwsza ordynowana pastorka otrzymała w Kościele Ewangelickim Hesji i Nassau status etatowej pracowniczki Kościoła. Pracowała w parafiach, szpitalach i więzieniu dla kobiet. 3 kwietnia 1953 roku zmarła na raka.
Przez dziesięciolecia pamięć o niej ograniczała się do kręgu rodziny i przyjaciół. Dopiero pod koniec XX wieku jej postać zaczęła powracać do zbiorowej świadomości. W 2001 roku w kościele św. Marii Magdaleny we Wrocławiu odsłonięto tablicę pamiątkową upamiętniającą jej życie i odwagę.
Słowem i czynem dawała świadectwo chrześcijańskiej miłości i troski wobec prześladowanych. To część naszego trudnego śląskiego dziedzictwa – dziedzictwa, które powinno być obecne nie tylko w archiwach, lecz także w szkołach i kościołach. I to nie tylko ewangelickich.
Maciej Mischok
Tekst opublikowany dzięki współpracy z redakcją „Schlesien heute”