Z początkiem września na plenarnym posiedzeniu Sejmu odbyło się pierwsze czytanie senackiego projektu nowelizacji ustawy – „Kodeks wyborczy”. Mówiąc wprost, pracowano między innymi nad przygotowaniem propozycji zmian, które mają na celu zapobieżenie temu, co zauważono choćby w ostatnich wyborach prezydenckich. Mowa o błędach w liczeniu, pracach komisji, funkcjonowaniu komisji wyborczych za granicą itd. Dla mniejszości niemieckiej szczególnie istotną zmianą, która może nastąpić i może mieć wpływ na wynik wyborczy, jest liczba mandatów w poszczególnych okręgach wyborczych.
„Pochylenie się nad tym tematem jest efektem tego, że demografia robi swoje, a na dodatek ruchy wyborców, którzy często zmieniają miejsce swojego zamieszkania, sprawiają, że od kilku już wyborów wyraźnie widać, że liczba mandatów, które przypisane są poszczególnym okręgom, nie odpowiada już proporcjom, jeśli chodzi o uprawnionych do głosowania. Dzisiaj obowiązuje załącznik do kodeksu wyborczego, który ściśle określa liczbę mandatów. Na przykład w województwie opolskim w 2007 roku mieliśmy jeszcze 13 mandatów, a obecnie posiadamy ich 12, a zatem nastąpiło zmniejszenie” – mówi Ryszard Galla, doradca marszałka Sejmu ds. mniejszości narodowych i etnicznych. W tym miejscu rodzi się pytanie, czy w związku z projektem nowelizacji ustawy „Kodeks wyborczy” województwo opolskie czeka kolejna amputacja liczby mandatów?

Ryszard Galla, doradca marszałka Sejmu ds. mniejszości narodowych i etnicznych
Foto: Stefani Koprek-Golomb
Zagrożenie jest poważne
Niestety wiele wskazuje na to, że tak może się stać, bo liczba mieszkańców województwa opolskiego, którzy uprawnieni są do głosowania, zmniejsza się. Co za tym idzie, wprowadza się zapis, który będzie swego rodzaju automatem. Czyli dane statystyczne podawane przez Główny Urząd Statystyczny będą miały bezpośredni wpływ na decyzje Państwowej Komisji Wyborczej, która w drodze obwieszczenia na dzień 30 listopada danego roku będzie obwieszczała liczbę wyborców i na tej podstawie wyliczane będą liczby przysługujących mandatów: „W tej chwili jest tak, że już kilka okręgów wyborczych jest w takiej sytuacji, że zmiany te muszą tam nastąpić. Na przykład tzw. „obwarzanek warszawski”, czyli potoczne określenie pasa podmiejskich powiatów i gmin otaczających stolicę RP (bez Warszawy), w tej chwili powinien mieć o dwa mandaty więcej. Z kolei województwo opolskie prawdopodobnie straci jeszcze jeden mandat! To są jedne z najistotniejszych rzeczy, które w tej chwili są w procedowaniu” – relacjonuje Ryszard Galla. Należy jednak podkreślić, że wszystkie proponowane zmiany należy urealnić. Co to oznacza?
Gorączkowe liczenia
Trzeba wziąć pod uwagę to, że nawet jeśli proponowane zmiany pozytywnie przejdą przez procedowanie w Sejmie i Senacie, to mogą finalnie nie wejść w życie. Istotnym hamulcem w przyjmowaniu ustawy może bowiem być weto ze strony prezydenta RP Karola Nawrockiego. W taki scenariusz nie wierzy jednak Ryszard Galla, mówiąc: „Nie jestem przekonany co do tego, że faktycznie nic się nie zmieni. Podejrzewam wręcz, że w strukturach partyjnych już odbywają się gorączkowe liczenia, gdzie, kto ile może zyskać lub stracić przy takim układzie lub zmienionym co do liczby mandatów w poszczególnych okręgach”. Należy w tym miejscu podkreślić, że dla mniejszości niemieckiej temat ten jest bardzo ważny, ponieważ w ostatnich kampaniach wyborczych do parlamentu przy metodzie D’Hondta zawsze oscylowaliśmy przy przedostatnim lub ostatnim mandacie. A zatem przy obniżonej liczbie mandatów znowu o jeden trzeba będzie dużo mocniej pracować na wynik, aby sięgnąć po ten ostatni mandat, chyba że… MN będzie mieć tak korzystny dla siebie wynik wyborczy, że nie będzie musiała się o to martwić.
W 2023 roku podczas wyborów parlamentarnych mniejszość niemiecka w zasadzie przegrała bój w ostatnim momencie właśnie o ten ostatni mandat.
Mniej mandatów = większa mobilizacja
Przypomnijmy jednak, że w 2023 roku podczas wyborów parlamentarnych mniejszość niemiecka w zasadzie przegrała bój o ten jeden mandat w ostatnim momencie. Teraz, jeśli dojdzie do obniżenia liczby mandatów, to należy zakładać, że trudność jego pozyskania dla przedstawiciela mniejszości niemieckiej jeszcze wzrośnie: „W 2023 roku jeszcze po południu byliśmy w grze o mandat, ale wiedzieliśmy o tym, że jeszcze spłyną wyniki z tych dużych obwodów wyborczych, jak Nysa czy Opole, i wtedy jasne się stało, że przy metodzie D’Hondta (od red. Polega na dzieleniu głosów: wynik każdego komitetu wyborczego, który przekroczył próg wyborczy, dzieli się przez kolejne liczby naturalne: 1, 2, 3, 4 i tak dalej, a otrzymane liczby (ilorazy) ustawia się w kolejności od największej do najmniejszej) ta większa ilość oddanych głosów nam nie pomoże. I nie pomogła, a teraz? Jeśli byłoby mandatów jeszcze mniej, to trudność jego zdobycia jeszcze wzrośnie. W takiej sytuacji potrzeba po prostu większej mobilizacji i pracy, aby pozyskać głosy wyborców. Innego wyjścia nie ma” – kończy Ryszard Galla.