Rozmowa z prezesem Smuda Consulting

Pieniądze są – woli brak

27 lipca 2026, 11:30 Gospodarka

Z Georgiem Smudą, prezesem firmy Smuda Consulting, rozmawia Krzysztof Świerc.

– Jest pan właścicielem firmy mającej silne powiązania z Niemcami, często tam bywa i przez wiele lat mieszkał. Proszę zatem o ocenę obecnej sytuacji gospodarczej nad Renem?

– Kryzysy zawsze były, są i będą. W obecnym kryzysie w Niemczech dostrzegamy wiele problemów strukturalnych, związanych z kosztami energii czy przemysłem samochodowym. Są one dość poważne, ale… Przypomnę, że z olbrzymim problemem branży motoryzacyjnej Niemcy już się zderzyły, co miało miejsce na początku lat 90. minionego stulecia. Myślę tu m.in. o koncernie Audi, który znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Ciężko było także innym koncernom, o czym świadczy fakt, że spadki sprzedaży sięgały wtedy nawet 40 proc., m.in. w USA! Finalnie jednak udało się z kryzysu wydostać.

– Obecny trwa jednak już dość długo. Do tego optymistyczne pojedyncze prognozy toną w morzu tych negatywnych. Gdzie leży problem?

– Reakcja władz, urzędów i niemieckiego społeczeństwa w takich sytuacjach zawsze była taka, że trzeba poprawić funkcjonowanie państwa w newralgicznych punktach. Uprościć niektóre kwestie, doprowadzić do odpowiednich podatków, żeby były konkurencyjne w porównaniu z innymi krajami na świecie, bo Niemcy, jeśli nie są pierwsze, to zawsze są w czołówce państw eksportujących. Wcześniej po wprowadzeniu tych zmian gospodarka nad Renem znowu pięła się w górę. Tak było zawsze w minionych trzech, czterech dekadach, a obecnie? Nie ma przeszkód ku temu, by takowe korekty wprowadzić. Dzisiaj w Niemczech jest o wiele większy zasób pieniędzy niż kiedyś, wiele rzeczy funkcjonuje lepiej niż w przeszłości, a społeczeństwo jest do tych zmian właściwiej przygotowane.

Georg Smuda wyznaje zasadę, że aby było dobrze, nie można się poddawać – trzeba walczyć.
Foto: J. S.

– Tak się jednak nie dzieje. Dlaczego?

– Problem upatruję w nowej generacji niemieckiego społeczeństwa. Jeszcze 30, 40 lat temu Niemcy myśleli tak: jest problem, to trzeba go rozwiązać. A dzisiaj? Dla nowej generacji nie jest to priorytet. Ona żyje zbyt dobrze, wygodnie i nie chce dostrzegać kłopotów, z którymi boryka się kraj. Czują się bezpiecznie, mają znakomite wykształcenie i zagwarantowane wysokie zarobki. Do tego często po rodzicach, dziadkach otrzymali potężne spadki. Suma tego wszystkiego sprawia, że nie mają w sobie wewnętrznej siły, która podpowie im, że trzeba w końcu zareagować. Trzeba interweniować, zmieniać, poprawiać struktury, prawo, podatki itd. Nadal pracują cztery dni w tygodniu, w tym najlepiej jeden dzień zdalnie…

– Pewne instytuty badawcze informują co jakiś czas o wychodzeniu Niemiec z kryzysu. Pana zdaniem tak jest?

– Raz może iść pół procenta w górę, innym razem pół procenta w dół. Tu nie o to chodzi. Nie ma to żadnego znaczenia.

Znaczenie ma wyłącznie wola i chęć do wprowadzania konkretnych reform oraz przygotowywanie całej niemieckiej gospodarki do standardów obowiązujących dzisiaj na świecie. Jeśli tak się nie stanie, będzie coraz gorzej.

– Jak sytuacja gospodarcza w Niemczech przekłada się na funkcjonowanie pana przedsiębiorstwa?

– Jest problem, ale sobie radzimy. Jeśli jednak sytuacja się nie poprawi, to kłopoty będą narastać i to nie tylko w mojej firmie. Trzeba pamiętać, że im słabsza niemiecka gospodarka, tym dużo gorsza będzie polska gospodarka! Jest tak pomimo opinii wielu polskich fachowców, że gospodarka nad Wisłą nie jest już zależna od Niemiec, ale… Jak może być niezależna, skoro oficjalnie ponad 30 proc. całego polskiego eksportu idzie do Niemiec? A gdzie są te mniejsze polskie firmy, gdzie są ludzie pracujący nad Renem i nadal przywożący pieniądze do Polski? Mógłbym tak długo wymieniać. Reasumując – jeśli w Niemczech drastycznie pogorszy się klimat gospodarczy, to w Polsce będzie katastrofa!

Udostępnij:
Śląsk w niemieckiej kulturze pamięci – czego brakuje w „Berliner Erklärung”?
Poprzedni artykuł

Śląsk w niemieckiej kulturze pamięci – czego brakuje w „Berliner Erklärung”?

Klaus Kawalek: Moja ucieczka z Eleonorensgrün i czas po niej
Następny artykuł

Klaus Kawalek: Moja ucieczka z Eleonorensgrün i czas po niej

Reklama

Punkt Widzenia

Wochenblatt - Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.