Walka o dwujęzyczność w Rudniku trwa

Rudnicka epopeja tablicowa

15 lipca 2026, 05:00 Polityka

Już dziewięć lat trwa walka władz gminy Rudnik z… Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Punktem spornym jest finansowanie dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości. Posłanka Gabriela Lenartowicz (KO) po raz kolejny zapytuje o powody problematycznej sytuacji. Ale czy w tle nie leżą też inne powody, te bardziej polityczne?

ZIEMIE EICHENDORFFA I TABLIC BRAK

Jedyne dwujęzyczne tablice w gminie Rudnik znajdują się przy rogatkach miejscowości Łubowice. Gmina zainteresowana była rozbudową infrastruktury tablic dwujęzycznych – w 2017 złożyła wniosek do MSWiA, a w 2021 wójt gminy Rudnik zmuszony został złożyć ponaglenie na bezczynność Ministerstwa. We wrześniu 2021 miało odbyć się posiedzenie Komisji Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjogeograficznych, w trakcie którego wydano opinię dotyczącą nazw miejscowości gminy w języku niemieckim. Gmina o treści opinii dowiedziała się… trzy lata później.

Łubowice były przed laty jedną z pionierskich miejscowości z dwujęzycznymi tablicami. Dlaczego zatem reszta gminy musi na nie czekać latami?
Fot. z archiwum Gminy Rudnik

Po ustaleniu treści opinii, samorząd został poproszony o aktualizację kosztorysu inwestycji. Po konsultacjach społecznych i uzyskaniu zgody rady gminy dokument trafił do ministerstwa pod koniec 2024 roku. Kolejny krok nastąpił w sierpniu 2025 roku, kiedy gmina otrzymała projekt porozumienia dotyczącego realizacji zadania. Przypomnijmy – to już osiem lat od złożenia wniosku. W tym czasie zdążyła skończyć się zarówno kadencja samorządowa, jak i parlamentarna. A tablic jak nie było, tak nie było. Po ośmiu latach zdezaktualizowały się także środki – wynikiem złożonych przez gminę zapytań ofertowych okazały się być znacznie wyższe koszty, przez które samorząd zmuszony został odstąpić od podpisania porozumienia i ponownie aktualizować kosztorys.

2019: INTERWENCJA BEZ ODPOWIEDZI. DLACZEGO?

Zaangażowana w rozwiązanie tej tablicowej zagadki od wielu lat jest posłanka okręgu nr 30 na Sejm, zawierającego w sobie powiat raciborski, a pochodząca z Krzanowic (gdzie tablice dwujęzyczne mają się dobrze) Gabriela Lenartowicz. Już w 2019 Lenartowicz złożyła swoją pierwszą interpelację do polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji dotyczącą przewlekłości postępowań związanych z wprowadzeniem dodatkowych nazw miejscowości w języku mniejszości niemieckiej na terenie gmin Rudnik i Pietrowice Wielkie. Nie otrzymała na nią żadnej merytorycznej odpowiedzi – jedynie pismo od Pawła Szefernakera, ówczesnego sekretarza stanu MSWiA z informacją o przedłużeniu terminu złożenia odpowiedzi.

Wicewójt Rudnika, Tomasz Kruppa, komentuje to działanie w następujący sposób – „Myślę, że było to w interesie osób, które niekoniecznie sprzyjały mniejszości niemieckiej i wszystkiemu temu, co się z mniejszością niemiecką wiązało. (…) Liczono na to, że zmieni się rząd, zmieni się rada gminy i być może ten projekt nie dojdzie do skutku.”

„Rozumiem głosy sprzeciwu [wobec dwujęzycznych nazw miejscowości], ale one wynikają bardziej z jakiegoś radykalizmu, z jakiegoś nieuzasadnionego lęku przed czymś, aniżeli tak naprawdę nawiązują do walorów czy wartości, które najbardziej staramy się kultywować, i tych wartości, które gdzieś w naszym obszarze europejskim mamy.” – Tomasz Kruppa

PORA NA DRUGIE PODEJŚCIE

Posłanka z Krzanowic powróciła do tematu opieszałości Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji względem realizacji ustanowienia nazw dwujęzycznych dla miejscowości w gminie Rudnik. Lenartowicz złożyła na początku lipca tego roku do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji interpelację nr 18231 w sprawie wieloletniego postępowania dotyczącego wpisania dodatkowych nazw miejscowości w języku niemieckim dla gminy Rudnik oraz problemów związanych z finansowaniem wymiany tablic informacyjnych. Interpelacja zawierała trzy pytania:
– Jakie były przyczyny wieloletniej przewlekłości postępowania dotyczącego wpisania dodatkowych nazw miejscowości w języku niemieckim dla gminy Rudnik, pomimo złożenia przez gminę kompletnego wniosku już w 2017 r.?
– Czy ministerstwo dokonało analizy skutków organizacyjnych i finansowych przewlekłości prowadzonych postępowań dla jednostek samorządu terytorialnego, w szczególności w zakresie wzrostu kosztów materiałów i usług, konieczności wielokrotnej aktualizacji kosztorysów oraz ryzyka rezygnacji z realizacji przedsięwzięć wskutek niedoszacowania środków finansowych?

– Ile jednostek samorządu terytorialnego w ostatnich dziesięciu latach odstąpiło od realizacji przedsięwzięć związanych z wprowadzeniem dodatkowych nazw miejscowości z powodu niewystarczających środków finansowych przewidzianych przez ministerstwo lub rozbieżności pomiędzy kosztorysem a rzeczywistymi kosztami realizacji zadania?

GMINA DALEJ CHĘTNA – CHOĆ NIE BYŁO ŁATWO

Z rozmowy Neues Wochenblatt.pl z wicewójtem gminy Rudnik, Tomaszem Kruppą wynika, że gmina dalej jest zainteresowana ustawieniem dwujęzycznych nazw miejscowości. W nowej radzie gminy wymagało to jednak długotrwałych rozmów i jednego, mocno postawionego warunku – pełnego finansowania MSWiA na ustawienie tablic. – W wyniku ustaleń radnych, wójt został zobligowany, żeby to finansowanie z MSWiA było w całości. Po zapytaniach ofertowych okazało się, że kosztorys to jedno, a odpowiedzi od firm, które są uprawnione do instalacji takich znaków w pasie drogowym to drugie. – stwierdza Kruppa. Różnice w kwotach wyniosły około czterdziestu tysięcy złotych, a MSWiA nie dysponowało środkami do pokrycia tej różnicy. Wójt Kruppa jednak nie traci nadziei. – Myślę, że to jest do przeskoczenia. Jednakże chodzi nam tylko o to, żeby to było finansowane ze strony ministerialnej. (…) Doświadczenie mówi, że szacunek do historii jak najbardziej powinien być obecny. I o ile winą za przewlekłość postępowania obarczony jest poprzedni rząd prawicy, to wydaje mi się, że należałoby ten błąd naprawić. – podsumowuje wicewójt gminy Rudnik.

fot. z archiwum gminy Rudnik

Od odpowiedzi MSWiA na interpelację Lenartowicz zależeć będzie, czy rudnicka epopeja tablicowa zakończy się happy endem. Być może gmina Rudnik przetrze szlak, który doprowadzi do uskutecznienia procesu po stronie ministerialnej – tak, by żadna inna gmina nie musiała już czekać prawie dekadę.

Udostępnij:
Mniejszości w dialogu
Poprzedni artykuł

Mniejszości w dialogu

Reklama

Punkt Widzenia