Zawsze można więcej

30 kwietnia 2026, 05:00 Polityka 21

Zbliżają się wybory nowych władz Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce

W maju 2026 roku odbędą się wybory nowych władz Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce (VdG), co zbiegnie się z 35-leciem istnienia organizacji. Z tej okazji zwróciliśmy się do członków obecnego jeszcze zarządu VdG z pytaniami dotyczącymi mijającej kadencji. Zapytaliśmy również, co należy zmienić, poprawić lub nie w kontekście kolejnych czterech lat.

Rozmowa z Michałem Schlueterem, wiceprzewodniczącym VdG

Czy Pana zdaniem w minionych czterech latach władze VdG skutecznie realizowały wytyczane cele?

Kadencja obecnego zarządu rozpoczęła się jeszcze w czasie dyskryminacji mniejszości niemieckiej, zainicjowanej przez PiS i ministra edukacji. Warunki pracy dla naszej społeczności nie były ani wygodne, ani przewidywalne. Obecny stan, z jakim kończymy kadencję, wymagał wiele wysiłku, strategicznego myślenia, wielu spotkań i zabiegów o nasze sprawy zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Członkowie naszych organizacji najczęściej widzą efekty pracy VdG, nie dostrzegając w tle, ile pracy jest włożone w każdy projekt, w każde działanie. Dużą zmianę mamy w naszych mediach, sposobie ich finansowania i widoczności. W telewizji zaczęliśmy być traktowani jak wszystkie pozostałe mniejszości, co uważam za duży krok naprzód. VdG w ostatnich latach mocno ewoluowało. Nie tylko dbamy o finansowanie projektów realizowanych przez DFK w całej Polsce, ale także dajemy nowe impulsy i kreujemy nowe aktywności. Świat wokół nas stale się zmienia i my musimy zmieniać się razem z nim. Czy zrealizowaliśmy wytyczone cele? W dużym stopniu tak, ale zawsze można powiedzieć, że można było zrobić więcej.

Kurs obrany w kończącej się kadencji przez kierownictwo VdG powinien być kontynuowany bez najmniejszych zmian, czy też wymaga choćby liftingu?

Kierunek działania powinien być dalej kontynuowany. Jednak każdy rok działalności to nowe wyzwania, nowe problemy. Sytuacja geopolityczna, jak i ta bliższa, w Polsce i w Niemczech, wprowadza do naszego życia dużo niepewności i nieprzewidywalności. Zmiana kursu zawsze jest możliwa, a czasami nawet konieczna, by właściwie zareagować na nowe wyzwania. Dziś strukturalnie i operacyjnie osiągnęliśmy poziom, w którym możemy spokojnie działać i planować. Co przyniesie przyszłość, tego nikt nie wie.

Gdzie widzi Pan konieczność dokonania najpoważniejszych korekt w działalności VdG i dlaczego?

Spadek liczby członków w organizacjach i mocno przesunięta średnia wiekowa to wyzwania wszystkich stowarzyszeń będących w VdG. Myślę, że ten trend będzie nadal przybierał na sile, dlatego trzeba sobie już dziś zadać pytanie, jak to wszystko ma wyglądać np. za 10 lat. W naszej strategii na lata 2023–2027 mieliśmy już zawarte ciekawe i ambitne cele, które ze względu na burzliwe czasy nie mogliśmy w pełni realizować. Dziś zauważamy, że niektóre punkty w strategii trzeba będzie zmienić i dopisać nowe cele. Dobrym przykładem ewaluowania naszych działań jest uzupełnienie naszych celów o strategię językową. Moim zdaniem VdG nie potrzebuje poważnej korekty w działaniu, ponieważ nauczyliśmy się stale reagować na wszelkie zagrożenia i zmiany. Zawsze zastanawiamy się, czy można coś zrobić lepiej, i wprowadzamy konieczne modyfikacje.

Czy będzie Pan ponownie kandydował do władz VdG?

Statut VdG przewiduje jedno miejsce w zarządzie dla przedstawiciela z północno-wschodniej Polski. W najbliższych tygodniach musimy wewnętrznie w regionie zdecydować, czyją kandydaturę wysuniemy w najbliższych wyborach. Do dyspozycji mamy czterech delegatów. Wszystko rozstrzygnie się 9 maja.

Rozmawiał Krzysztof Świerc

Tydzień w DFK
Poprzedni artykuł

Tydzień w DFK

BJDM przygotowuje się do najważniejszego weekendu w roku
Następny artykuł

BJDM przygotowuje się do najważniejszego weekendu w roku