Rozsądna wizyta kanclerza Niemiec w Białym Domu

9 marca 2026 Polityka

Friedrich Merz ma przywilej

Drugiego marca 2026 roku w Waszyngtonie kanclerz Niemiec Friedrich Merz spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Celem wizyty w Białym Domu było poruszenie kwestii gospodarczych, relacji handlowych pomiędzy Unią Europejską a USA, a także wsparcia dla Ukrainy oraz kwestii wojny w Iranie. Jak się okazało – i co nie było zaskakujące – wojna w Iranie zdominowała rozmowy w Białym Domu.

Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” kanclerz RFN udał się do Waszyngtonu, aby dowiedzieć się, jakie plany wobec Iranu, wojny w Ukrainie oraz ceł ma prezydent USA. Dziennikarze FAZ przed wylotem Friedricha Merza do Stanów Zjednoczonych zastanawiali się, jak zamierza on w Białym Domu wpłynąć na Donalda Trumpa i jego politykę w interesie Niemiec i Europy. Podkreślali przy tym, że nie jest to proste zadanie, dodając, że szansę na to ma tylko ten, kogo Donald Trump słucha. A zdaniem dziennikarzy FAZ kanclerz Niemiec wypracował sobie ten przywilej. Stało się tak dzięki stanowczości, jaką wykazał się w sporze o Grenlandię i cła.

W pozytywnym tonie wizytę Friedricha Merza w USA oceniają też dziennikarze bawarskiego „Nürnberger Nachrichten”. Ich zdaniem kanclerz postąpił w jedyny rozsądny sposób. Rozróżnił publiczną, telewizyjną dyskusję, w której zachowywał się bardzo dyplomatycznie, od prywatnej rozmowy, w której – jak sam przyznał – był znacznie bardziej bezpośredni. Czyniąc to, nie uraził prezydenta USA. W opinii dziennikarzy „Nürnberger Nachrichten” tak właśnie powinni postępować Niemcy, a zatem trzymać się swoich opinii, artykułować je, ale nie zakładać, że cały świat czeka na wykłady Niemców.

Oczekiwanie, że kanclerz Niemiec powinien na spotkaniu z prezydentem USA w Waszyngtonie występować jako rzecznik Madrytu, wydaje się przesadzone.

W ciepłych słowach postawę Friedricha Merza w Waszyngtonie ocenia też dziennik „Ludwigsburger Kreiszeitung” z Badenii-Wirtembergii, koncentrując swoją uwagę głównie na krytyce, jaką rząd Hiszpanii skierował w kierunku kanclerza Niemiec. Przypomnijmy – Hiszpanie są oburzeni faktem, że Friedrich Merz podczas spotkania w Białym Domu nie zareagował na krytykę Hiszpanii, która „wylała się” ze strony Donalda Trumpa. Dziennikarze „Ludwigsburger Kreiszeitung” stwierdzili: kto oczekuje, że kanclerz w gabinecie prezydenta USA, który ma skłonność do obrażania się, będzie przed kamerami odgrywał rolę wielkiego nauczyciela moralności, myli politykę gestów z odpowiedzialnością w i tak już niestabilnej sytuacji.

Oczywiście nie ma wątpliwości, że kanclerz Republiki Federalnej Niemiec musi pokazać, iż stoi po stronie swoich europejskich partnerów, ale niekoniecznie musi się to stać na wielkiej scenie Gabinetu Owalnego w Białym Domu. Zwłaszcza że Hiszpania od dłuższego czasu nie prezentuje się jako uosobienie solidarności, jeśli chodzi choćby o wspólne bezpieczeństwo.

„Dlatego oczekiwanie, że kanclerz Niemiec powinien na spotkaniu z prezydentem USA w Waszyngtonie występować jako rzecznik Madrytu, wydaje się przesadzone. Tym bardziej że – jak sam twierdzi – za zamkniętymi drzwiami zwrócił uwagę Donaldowi Trumpowi, iż Hiszpania jest częścią Unii Europejskiej, a USA nie mogą nałożyć ceł ani embarga oddzielnie na pojedynczego członka” – kończy swoją ocenę wizyty Friedricha Merza w Waszyngtonie „Ludwigsburger Kreiszeitung”.

Krzysztof Świerc

Historia pisana wspólnie
Poprzedni artykuł

Historia pisana wspólnie

Zabytkowy herb kontra wojownicy z historią
Następny artykuł

Zabytkowy herb kontra wojownicy z historią