Słowo na niedzielę ks. dr Petera Tarlinskiego

17 maja 2026, 13:42 Kościół

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

  1. czytanie: Dz 1,1–11
  2. czytanie: Ef 1,17–23
    Ewangelia: Mt 28,16–20

W centrum Uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego znajduje się osoba Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka. Jezus jako Syn Boży powraca do Boga Ojca, wprowadzając do nieba ludzką naturę w postaci ciała uwielbionego, przemienionego i nieśmiertelnego dzięki zmartwychwstaniu. Nieśmiertelność jest więc darem dla człowieczeństwa. Człowiek poddany w niewolę śmierci został przez Chrystusa wyzwolony i obdarzony życiem nieprzemijającym. Rzeczywistość wiecznego życia, gdzie śmierci już nie ma, nazywana jest niebem.

Niebo – czym albo kim ono jest?

Gdy Biblia mówi o niebie, ma na myśli świat stworzony, nieboskłon nad głową, który wypełniają słońce, księżyc i gwiazdy. Na jego tle szybują ptaki podniebne. W sensie duchowym niebo nie jest miejscem geograficznym. Słowo to podkreśla stan zjednoczenia z Bogiem. Stworzenie wraca dzięki Chrystusowi do Boga, od którego wyszło. Człowiek oczyszczony i uświęcony (uwolniony od grzechu) przez ofiarę Syna Bożego dokonaną na Krzyżu ma otwartą drogę powrotu do swojego Stwórcy.

„Chrystus wstępujący do nieba odsłania przed nami proces przechodzenia od przyziemności do wieczności.”

Człowiek może przeżywać niebo jako jedność z Bogiem, który przekracza świat widzialny i materialny, a jednocześnie ogarnia całe stworzenie. To zjednoczenie zaczyna się na ziemi przez Chrystusa. Jego początkiem jest chrzest, a przestrzenią umacniania tej jedności pozostaje Kościół – wspólnota wierzących. Ochrzczeni tworzą Ciało Chrystusa, a Syn Boży jest jego głową. On jest „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym” (Ef 1,21).

Mówiąc niebo – mamy na myśli Pana Boga. Myśląc o niebie – widzimy przed sobą Chrystusa, który scala nas wierzących w jeden Kościół. Spoglądając w niebo – tęsknimy za wiecznością i nieśmiertelnością, za życiem wypełnionym pokojem, bezpieczeństwem, wolnością od cierpienia, miłością i szczęściem oglądania Boga „twarzą w twarz”. Niebo jest częściowo możliwe już teraz, gdyż jest sposobem życia, wartościowania, organizowania siebie i swego otoczenia, pielęgnowania relacji międzyludzkich oraz czerpania z mocy i bliskości Boga. Chrystus wstępujący do nieba odsłania przed nami – przed całą ludzkością – proces przechodzenia od przyziemności do wieczności. Abyśmy mogli takiego przechodzenia doświadczać, Jezus mówi: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Z Nim możliwe jest przeżywanie nieba na ziemi i osiągnięcie nieba wiecznego.

„Niebo zawsze jest!”

Zosia ma 8 lat. Mieszka w domu jednorodzinnym na skraju średniej wielkości miasta. Ma trzech braci i jest najmłodsza. Ojciec Zosi jest drugim oficerem na promie, którym przewożeni są ludzie i pojazdy. Ze względu na pracę ojca często nie ma w domu. Wychowaniem czwórki dzieci zajmuje się mama Joanna. Gdy dzieci są w szkole, mama chodzi do pracy. Popołudnia, a zwłaszcza wieczory, spędzają razem, najczęściej w domu.

Zosia lubi rysować. Korzysta przy tym z kolorowych kredek. Jednym z jej ulubionych motywów – jak chyba u większości dzieci – jest dom i życie rodzinne. Taki obrazek stworzyła również Zosia.

Narysowała dom z panelami słonecznymi. Błękitne niebo z kilkoma obłokami i uśmiechniętym słońcem w lewym górnym rogu. Obok domu stoją drzewa, a na nich gniazda z pisklętami i ptaki siedzące na gałęziach. Przed domem znajduje się staw ogrodowy z rybami. Na trawniku przy stawie biegają dwa koty i mały piesek. Od domu prowadzi ścieżka, którą idzie tato w stroju marynarskim. Żegnają go mama, Zosia i jej bracia. Wszystko wygląda naturalnie i pokazuje harmonijne życie rodzinne.

Jeden szczegół jest jednak inny. Pytam:
– Zosiu, a dlaczego twoja mamusia ma niebieskie włosy?

Zosia odpowiada z uśmiechem:
– Bo tak chciałam.

– A dlaczego właśnie tak? – zapytałem i czekałem na odpowiedź.

– Bo moja mama jest jak niebo!

– Jak niebo? – powtórzyłem zdziwiony.

– Bo ona zawsze jest. Nawet gdy pracuje i jej nie widzę, to moja mama jest. Zobacz – mówi dalej Zosia, wskazując na swój rysunek – widzisz, niebo zawsze jest, nawet gdy przyjdą chmury i je zasłonią!

Przyznajmy, że niejednokrotnie brakuje nam prostoty i głębi dziecięcego myślenia. Nic straconego. Niebo zawsze jest! Warto zastanowić się nad tym, czym albo kim ono jest dla nas.

Ksiądz dr. Peter Tarlinski

Udostępnij:
Z Walec do Bonn: Historia śląskiego fryzjera
Poprzedni artykuł

Z Walec do Bonn: Historia śląskiego fryzjera

Modernizm weimarski nad Odrą
Następny artykuł

Modernizm weimarski nad Odrą

Reklama

Punkt Widzenia