Kroczymy w dobrym kierunku

5 maja 2026, 10:00 Polityka 51

Polityka: Zbliżają się wybory nowych władz Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce

W maju 2026 roku odbędą się wybory nowych władz Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce (VdG), co zbiegnie się z 35-leciem istnienia organizacji. Z tej okazji zwróciliśmy się do członków obecnego jeszcze zarządu VdG z pytaniami dotyczącymi mijającej kadencji. Zapytaliśmy również, co należy zmienić, poprawić lub pozostawić bez zmian w kontekście kolejnych czterech lat.

Dzisiaj rozmawiamy z wiceprzewodniczącą zarządu VdG Sylwią Kus:

Czy w minionych czterech latach władze VdG skutecznie realizowały wytyczone cele i które z nich uważa Pani za priorytetowe?

Jest to moja pierwsza kadencja w zarządzie, więc mogę nie mieć pełnego obrazu porównawczego, jak inni członkowie zarządu. Uważam jednak, że mijające cztery lata były czasem intensywnej pracy i mierzenia się z różnymi sprawami na szerokiej płaszczyźnie społeczno-politycznej, jakie przynosiła nam rzeczywistość. Wszyscy doskonale wiemy, że świat się zmienia, zmieniają się pokolenia, zmienia się również postrzeganie mniejszości niemieckiej, a mimo to udało się realizować priorytetowe cele, czyli utrzymać spójność, wzmocnić struktury oddolne jako filary, a także dążyć do pozyskiwania wciąż nowych środków, zarówno krajowych, jak i zagranicznych.

„Jestem za kontynuacją przyjętych przez zarząd VdG działań. Te wszystkie zmiany były poważne, mądrze realizowane i ewoluują w dobrym kierunku.”

Za duży sukces uważam też fakt, że pomimo niesprzyjających uwarunkowań politycznych na początku tego okresu, mniejszość niemiecka w Polsce obroniła swoje podstawowe prawa edukacyjne i utrzymała spójność organizacyjną. Zdołała też zadbać o rozwój struktur oddolnych. Wiemy, jak ciężko utrzymać prężnie działające koła DFK czy inne organizacje mniejszościowe. Dlatego tak ważna jest edukacja młodego pokolenia, wzmacnianie kompetencji językowych oraz szukanie nowych, interesujących rozwiązań – szczególnie dla młodych ludzi – aby nasza organizacja była dla nich atrakcyjna i by chcieli angażować się w jej dalszy rozwój.

Czy kurs obrany w kończącej się kadencji przez kierownictwo VdG powinien być kontynuowany bez zmian, czy wymaga „liftingu”?

Każda stabilna organizacja, która dąży do tego, aby stawać się coraz lepszą, powinna stale się rozwijać i zapewne potrzebuje pewnego „liftingu”, aby nie popaść w stagnację. Tkwienie w stagnacji jest według mnie błędem. Trzeba na bieżąco reagować na zmieniające się realia społeczno-polityczne, a to – moim zdaniem – w mijającej kadencji miało miejsce. Zmienił się trochę zarząd, bo mamy dwie kobiety w jego gronie. Zmieniło się kierownictwo biura, gdzie – moim zdaniem – wizja p. Joanny Hassa wnosi ten tzw. lifting i powiew nowych pomysłów. Dokonały się także poważne, pozytywne zmiany w mediach. Rozwijamy się cyfrowo, wychodząc naprzeciw młodemu pokoleniu, ale nie tylko. Staramy się być atrakcyjni, rozpoznawalni i przede wszystkim skuteczni. Cieszę się, że mamy w swoim gronie tak rozpoznawalne osoby, jak Rafał Bartek czy Bernard Gaida, które z sukcesem prowadzą rozmowy międzynarodowe i wzmacniają kontakty, co pozytywnie wpływa na postrzeganie naszej organizacji w kraju i za granicą.

Jednocześnie uważam, że zmieniające się realia polityczne – zarówno w kraju, jak i za granicą – są na tyle dynamiczne, że musimy na bieżąco reagować. Przykład? Zaskoczeniem i wyzwaniem była dla nas utrata reprezentanta w parlamencie, ale od razu podjęto działania, których efektem było powołanie najpierw doradcy marszałka ds. mniejszości, a następnie sekretariatu strony mniejszościowej. To niezwykle istotne dla podkreślenia naszej obecności także w Warszawie. Cieszę się również, że dokonano korekt w statucie, dostosowując go do nowych realiów. Znacznie rozszerzono wachlarz celów działania, co otwiera nowe możliwości – choćby w zakresie pozyskiwania środków.

Sylwia Kus
Foto: Tomasz Chabior

Reasumując, jestem za kontynuacją przyjętych przez zarząd VdG działań. Zmiany były poważne i mądrze realizowane, choć nie dla wszystkich w pełni akceptowalne. Jednak ewoluują one zdecydowanie w dobrym kierunku. Szczególnie przekształcenie „Wochenblatt” w miesięcznik to krok we właściwą stronę. Dziś pismo to ma w pełni profesjonalny charakter – zarówno pod względem treści, jak i formy. Co ważne, zmiany nie ograniczyły się do wydania papierowego – widoczna jest spójna strategia łącząca tradycyjną prasę z obecnością w sieci. Wdrożono również nowe logo organizacji, które podkreśla obrany kierunek.

Czy widzi Pani konieczność większych korekt w działalności VdG?

Konieczne jest ciągłe dbanie o rozwój organizacji w poszczególnych regionach oraz zrównoważone wspieranie wszystkich środowisk mniejszościowych. Bardzo ważna jest dla mnie aktywizacja młodzieży. Świetną pracę wykonuje tutaj BJDM. Należy wspierać młode pokolenie w ich inicjatywach, bo to oni wyznaczają kolejne kierunki rozwoju. Musimy nadal kłaść nacisk na edukację i rozwój kompetencji językowych – to fundament tożsamości, ale też ważny atut na rynku pracy.

Jako kobiecie zależy mi również na zwiększeniu reprezentacji kobiet w zarządzie. Wnosimy wiele cennych wartości, często prezentujemy inną perspektywę – większą stanowczość, ale też umiejętność łagodzenia napięć. To bardzo ważne dla zrównoważonego funkcjonowania organizacji. Zawsze uważałam, że nie powinnyśmy być tylko „parytetem na liście”, ale równoprawnymi partnerkami – i w wielu organizacjach już tak jest, np. w zarządzie opolskiego TSKN.

Czy będzie Pani kandydować w nadchodzących wyborach?

Wybory to zawsze decyzja delegatów. Poddam się tej ocenie i zobaczymy, jaki będzie efekt. Jeśli chodzi o funkcję przewodniczącej – nie mam takich aspiracji. Mam już swojego kandydata i w tym zakresie nie zmienię zdania.

Nasz samorząd: Gmina Chrząstowice
Poprzedni artykuł

Nasz samorząd: Gmina Chrząstowice

Gospodarka: Donald Trump znów zamierza uderzyć cłami w UE
Następny artykuł

Gospodarka: Donald Trump znów zamierza uderzyć cłami w UE