Trudna, aktywna kadencja

8 maja 2026, 05:00 Polityka 13

Zbliżają się wybory nowych władz Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-kulturalnych w Polsce (VdG)

W maju 2026 roku odbędą się wybory nowych władz Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-kulturalnych w Polsce (VdG), co zbiegnie się z 35-leciem istnienia organizacji. Z tej okazji zwróciliśmy się do członków obecnego jeszcze zarządu VDG z pytaniami dotyczącymi mijającej kadencji. Zapytaliśmy również, co należy zmienić, poprawić lub nie w kontekście kolejnych czterech lat.

Dzisiaj rozmawiamy z przewodniczącym zarządu VdG Rafałem Bartkiem:

Czy w minionej kadencji zarząd VdG skutecznie realizował wytyczane cele, i które ze zrealizowanych uważa Pan za priorytetowe?

Minione cztery lata były mocno uzależnione od czynników zewnętrznych. W 2022 roku doznaliśmy historycznej dyskryminacji mniejszości niemieckiej w Polsce, która trwała dwa lata i polegała na ograniczeniu ilości godzin nauki języka niemieckiego jako mniejszości z trzech do jednej godziny. To oczywiście warunkowało sposób pracy VdG, bo szereg naszych działań odbywało się pod dyktando przeciwdziałania tej dyskryminacji. Wiązało się to m.in. z protestami, zbiórkami podpisów, akcjami, kampaniami, rozmowami, spotkaniami – łącznie ze spotkaniem z ówczesnym ministrem, który wprowadził tę dyskryminację – Przemysławem Czarnkiem. Warto pamiętać, ile zostało podjętych różnego rodzaju aktywności, aby zakończyć dyskryminację dzieci mniejszości niemieckiej, bo gdyby nie tak duża z naszej strony aktywność w tym zakresie, to może jedną z pierwszych decyzji podjętych przez nowy rząd RP w 2024 roku nie byłoby cofnięcie tej dyskryminacji!
Z drugiej strony w minionej kadencji mieliśmy do czynienia z turbulencją w polityce niemieckiej. To był naprawdę trudny okres, bo w Berlinie mieliśmy niestabilny rząd, co bezpośrednio odczuwaliśmy. Przede wszystkim niepewność, jeżeli chodzi o partnera do rozmowy i próby mówienia o celach strategicznych, bo jeżeli sam rząd niemiecki nie czuł się pewny i nie dogadywał się, to gdzie było miejsce na mniejszości i ich wspieranie, ale… W tym wypadku również wykazaliśmy się dużą aktywnością. M.in. mieliśmy częsty kontakt z ówczesną pełnomocniczką rządu federalnego ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych – Natalie Pawlik, ale też i politykami innych frakcji i znowu nasza aktywność odniosła pozytywne skutki.

„W kontekście dyskryminacji, czy polityki niemieckiej musieliśmy odpowiednio dopasowywać nasze działania i stosownie reagować. Tak też było – nie byliśmy bierni i to w mojej opinii zmienić się nie może!”

Pamiętajmy też o tym, że była to kadencja, w której otwarliśmy Centrum Dokumentacyjno-Wystawiennicze Niemców w Polsce oraz przedszkole z nauczaniem języka mniejszości w Chrząstowicach. W tym czasie ruszyliśmy również z wieloma nowymi programami i działaniami, także na rzecz języka niemieckiego. A zatem był to bardzo, bardzo aktywny, a jednocześnie skomplikowany okres, bo z jednej strony stały trudności polityczne i nasza reakcja, a z drugiej budowaliśmy własną aktywność, jako sposób na przeciwdziałanie trudnościom, z którymi mierzyliśmy się w minionej kadencji.

Kurs obrany w kończącej się kadencji przez kierownictwo VdG Pana zdaniem powinien być kontynuowany bez najmniejszych zmian?

Nasz kurs narzucony jest przez statut, który w podstawowych zapisach nie zmienia się. Na przestrzeni lat były w nim zmieniane jedynie detale, sposoby liczenia głosów, czy tzw. „technikaliów”. Jednak, co do zasady VdG pozostaje organizacją dachową, reprezentantem mniejszości niemieckiej na zewnątrz i to się nie zmieni. Nie zmieniło się w ostatniej kadencji, nie zmieniło się wcześniej i nie ulegnie zmianie w przyszłości. Natomiast to, co musi się zmieniać, to sposób reagowania na zaistniałe sytuacje i okoliczności. Tak, jak wspominałem w kontekście dyskryminacji, czy polityki niemieckiej musieliśmy odpowiednio dopasowywać nasze działania i stosownie reagować. I tak też było. Nie byliśmy bierni, a to w mojej opinii zmienić się nie może.

Rafał Bartek, przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce.
Foto: Tomasz Chabior

Bierność jest bowiem moim zdaniem tym, co nam zawsze zagraża. Konkretnie podejście w stylu, że jest w miarę spokojnie, nie ma większych postulatów, a skoro tak, to dajmy sobie spokój, niech jest, jak jest. To jest niebezpieczne! Bardzo niebezpieczne. Dlatego, że świat ma to do siebie, że ciągle się zmienia, ma ogromną dynamikę, a przy tym dzieją się procesy demograficzne, które na nas wpływają, podobnie jak procesy globalne, które też na nas oddziałują, może czasami bardziej, jak te czynniki polsko-niemieckie. To wszystko ma na nas wpływ i z tej perspektywy musimy ciągle na nowo się dopasowywać, a kluczem do dopasowywania się musi być nasza własna aktywność oraz wsłuchiwanie się w postulaty i potrzeby ludzi.

Widzi Pan gdziekolwiek potrzebę dokonania poważniejszych korekt w działalności VdG. Jeśli tak, to dlaczego?

Proszę zauważyć, że myśmy już bardzo mocno się zmienili. Z biura, które było bardziej od reprezentowania mniejszości niemieckiej na zewnątrz do biura i organizacji, które nie tylko reprezentuje, ale też koordynuje i zarządza projektami, a to postawiło przed nami poważne wyzwanie, które należy dobrze poukładać. M.in. trzeba pilnować tych wszystkich procesów, procedur, terminów, projektów, czy umów, czego ciągle się uczymy. Poza tym tworzymy nowe formaty, choćby te projektowe, jak w tym roku „DMi-Aktiv”. To jest poważne wyzwanie. Wyzwanie, które moim zdaniem wymaga dalszej pracy, korekt, czy analizy. Z drugiej strony mamy obowiązek być czujnym w kontekście życia politycznego i bycia w kontakcie z politykami na zewnątrz. W tym zakresie, to co musimy próbować robić z poziomu VdG, to z pewnością animować do tej aktywności organizacje poza województwem opolskim.
Nie mówię o tym jako szef opolskiej organizacji, czy też po to, żeby ją chwalić, bo nie jest to moim celem. Chodzi o to, że jeśli odbiór zewnętrzny jest taki, że dużo się dzieje w tym regionie, to musimy zadbać także o to, żeby pojawiły się akcenty w innych regionach zamieszkiwanych przez mniejszość niemiecką w Polsce, ale… Tego nie zrealizujemy sami. Owszem, możemy do tego dać pewne ramy, zachęty, narzędzia, ale to ludzie z tych regionów muszą tę aktywność podjąć. Tutaj z pewnością musimy zastanowić się, jak ich zachęcić do większej aktywności.

W najbliższych wyborach nowych władz VdG będzie Pan kandydował do zarządu i na przewodniczącego?

Tak. Jeżeli będzie taka wola delegatów, to gotów jestem w dalszym ciągu kandydować do zarządu VdG, ale również na przewodniczącego, dlatego, że pewna misja, którą sobie osobiście stawiam, dopiero się rozpoczęła w tej, jak już wcześniej powiedziałem, trudnej kadencji. W chwili obecnej jest jeszcze wiele wątków, które należy dalej rozbudować, przeanalizować i poukładać. Pamiętajmy – nie możemy zapomnieć o tym, co jest naszym głównym celem – pielęgnacja języka niemieckiego, kultury oraz tożsamości. W tym zakresie kluczem z jednej strony zawsze będzie aktywność, a z drugiej stworzenie właściwych instrumentów. I tutaj wykonaliśmy dużo pracy w ostatnich latach, ale teraz jest dla mnie oczywiste, że praca ta musi być kontynuowana.

Rozmawiał Krzysztof Świerc

30 lat śpiewu, tradycji i wspólnoty: Jubileusz zespołu Echo Krośnicy
Poprzedni artykuł

30 lat śpiewu, tradycji i wspólnoty: Jubileusz zespołu Echo Krośnicy

Jubileusz „Kapliczki na Bagnie” w Gogolinie
Następny artykuł

Jubileusz „Kapliczki na Bagnie” w Gogolinie