Postacie z trudnej historii

Guido Henckel von Donnersmarck. Pamięć bez ideologii

5 września 2026, 11:00 Historia

Pomimo trwającego sezonu urlopowego na forach internetowych, jak i w przestrzeni publicznej, jesteśmy świadkami dużego wzmożenia środowisk skrajnie narodowych, a wzmożenie to spowodowane zostało odsłonięciem w Świętochłowicach ławeczki-pomnika z postacią zasłużonego dla miasta Guido Henckla von Donnersmarcka.

Guido Henckel von Donnersmarck dla jednych jest postacią szczególnie zasłużoną dla regionu i miasta, zaś dla oponentów niemieckim krwiopijcą, który powinien zostać skazany na wieczne zapomnienie.

Ławeczka, która stanęła w centrum miasta, niedaleko kościoła ewangelickiego oraz budynku dawnej siedziby zarządu dóbr ziemskich Donnersmarcków, sfinansowana została z tzw. Budżetu Obywatelskiego. Inicjatorka tej akcji, świętochłowicka regionalistka Monika Kassner, mówi, że ławeczka ta to prezent na 196. urodziny księcia i tak należy do tego podchodzić, bez nadęcia emocjonalnego i skrajnych ideologii.

Ławka, która została ustawiona w centrum miasta, w pobliżu kościoła ewangelickiego i dawnego budynku administracyjnego dóbr Donnersmarcków, została sfinansowana z budżetu obywatelskiego.
Foto: E. Nagel

A takich ławeczek w rejonie jest już kilkadziesiąt i jak dotąd żadna nie wzbudziła takich emocji jak ławeczka księcia w cylindrze. Uhonorowani ławeczkami zostali niedawno nadburmistrz Bytomia Georg Brüning, Carl Godulla, a także uznany artysta Fritz Bimler.

Swoją ławeczkę ma w Pszczynie księżna Maria Teresa Hochberg von Pless, znana powszechnie jako Daisy. Wiele ławeczek w okolicy ma także Stanisław Hadyna, była też ławeczka Gerarda Cieślika, ale przy ostatnim zamieszaniu z chorzowską estakadą została gdzieś ukryta.

Dlaczego takie reakcje wywołuje ta ostatnia, która ozdabia od niedawna Świętochłowice? Podobne reakcje środowisk narodowych wywołało już wcześniej ustawienie pomnika hrabiego Redena w Chorzowie, a ostatnio Otto Günthera w Rybniku. Postać tego ostatniego również wzbudziła pewne sprzeczne odczucia. Otto Günther zarządzał Rybnikiem w latach 1891–1916. Wtedy to Rybnik uzyskał prawa miejskie. W czasach jego burmistrzowania powstała większość okazałych kamienic przy rynku, rozbudowano sieć ulic, a przy dzisiejszej ul. Kościuszki, wówczas Kaiser-Wilhelm-Straße, położono pierwszą nawierzchnię brukową, a także rozpoczęto budowę monumentalnego kościoła św. Antoniego, dziś bazyliki.

Jak mówi o nim dr Bogdan Kloch z Muzeum w Rybniku:

– To był człowiek nowej epoki. Wykształcony, otwarty, wizjonerski. Za jego kadencji Rybnik przeszedł od małego miasteczka do nowoczesnego miasta z kanalizacją, energią elektryczną, a nawet systemem wodociągów i oczyszczalnią ścieków. To właśnie Günther stworzył fundamenty miejskiej infrastruktury – mówi dr Bogdan Kloch z Muzeum w Rybniku.

Był Niemcem, a więc, zdaniem narodowców, nieważne są jego zasługi, chociaż do dziś z nich korzystają.

Jeden z anonimowych dyskutantów napisał po odsłonięciu:

„No i POSTAWILI – pomnik zaborcy, urzędnika narzuconego z Berlina, przedstawiciela Prus w Rybniku – burmistrza Otto Günthera za 120 000 zł. Koalicja Obywatelska rządząca w Rybniku uznała, że to wspaniały pomysł postawić monument Prusakowi, który realizował politykę zaborcy. Zbudował szkołę dla germanizacji i wynarodowienia młodzieży, umacniał niemiecką obecność na Górnym Śląsku, a jego wszelka działalność stanowiła element polityki kolonizacyjnej Prus. Pomnik znajduje się w samym centrum miasta, tuż obok biura europosła Kohuta (KO) i posła Krząkały (KO)”.

Jak widać po wpisie, wiedza dyskutanta na tematy śląskie jest raczej skromna.

Są też instalacje, które nie wzbudziły takich reakcji, jak np. żorski pomnik Stefanie Zweig. Mało kto wie, że film, który powstał na podstawie scenariusza opartego na powieści autorki, został w 2003 roku zdobywcą Oscara.

Skąd wywodzi się ród Donnersmarcków?

Ale wracając do postaci księcia Guido von Donnersmarcka. Dlaczego takie reakcje związane są z tą postacią? Nie oceniając bogatego życiorysu postaci, tym niech zajmują się specjaliści, chciałbym zaakcentować tylko niektóre z mało znanych faktów historycznych związanych z rodem.

Śląski ród Donnersmarcków wywodzi się z okolic Spiszu.

Guido Henckel von Donnersmarck (1888–1959)
Foto: Wikipedia

Z rodziny handlarzy i kupców przekształciła się ona w jeden z najważniejszych rodów. Od XVII wieku należał on do najważniejszych rodów właścicielskich na Górnym Śląsku, posiadających dobra ziemskie i posiadłości od Bohumina do Tarnowskich Gór. W XVII wieku Hencklowie uzyskali godność baronów i hrabiów cesarstwa, a w 1901 roku Guido Henckel von Donnersmarck został wyniesiony przez cesarza Wilhelma II do dziedzicznej godności pruskiego księcia von Donnersmarck.

Nazwisko rodu wywodzi się od niemieckiej nazwy miejscowości na Spiszu – Donnersmarkt, czyli Spišský Štvrtok, „Czwartkowy Targ”.

W okresie wojen z Turkami udzielali oni znaczących pożyczek Habsburgom. Wobec trudności ze spłatą zobowiązań cesarze przekazywali im jako zabezpieczenie zastawne dobra i prawa na Śląsku. Tak więc ród ma swoje zasługi w walce z turecką nawałą.

Donnersmarckowie i industrialny Śląsk

Jako właściciele zakładów przemysłowych i dóbr na Górnym Śląsku byli zobligowani do zapewnienia swoim pracownikom odpowiednich, jak na owe czasy, standardów życiowych. Jego pracownicy mogli otrzymać do użytkowania budowane przez niego trzypokojowe mieszkania.

Dzięki niemu na początku XX w. (1901–1911) powstał w Zabrzu, wzorem katowickiego Nikiszowca, między ulicami Mikulczyńską i Hutniczą zespół patronacki huty „Donnersmarck” („Donnersmarck”), obejmujący oprócz domów mieszkalnych także park, kasyno (dzisiejszy Teatr Nowy), bibliotekę (obecnie siedziba Filharmonii Zabrzańskiej), kryty basen, dom noclegowy, szkoły i przedszkole. Dzisiejsze Zabrze zawdzięcza Donnersmarckowi także dzisiejszy budynek straży pożarnej, należący niegdyś do dyrekcji dawnej huty.

Działalność Donnersmarcków widoczna jest do dziś w wielu miejscach regionu. Fundował bowiem kościoły zarówno ewangelickie, jak i katolickie, budował szkoły, szpitale, finansował i otwierał straże pożarne.

Np. pod budowę kościoła ewangelickiego w Świętochłowicach podarował sporą parcelę, a także przekazał pokaźną sumę w ówczesnych markach.

Przestrzeń pomiędzy budowanym kościołem a budynkiem dyrekcji kopalń i hut jego własności miała się stać w przyszłości rynkiem Świętochłowic. Niestety do tego już nie dojdzie, gdyż wbrew woli fundatora przestrzeń ta została zabudowana.

Magnat budował też na Śląsku swoje rezydencje. W latach 1868–1875 Guido Henckel von Donnersmarck wzniósł dla swojej małżonki Blanki de Païva nowy Pałac w Świerklańcu, nazywany później „Małym Wersalem”.

Kolejny pałac Donnersmarcków w Reptach stał się siedzibą rodową młodszego syna Guido, Krafta. Obydwa pałace nie przetrwały roku 1945. Pozostały tylko parki i budynki przypałacowe.

W pozostałościach rezydencji w Reptach mieści się dziś szkoła katolicka, a w parku wybudowano znane Górnośląskie Centrum Rehabilitacji. Niestety nie nosi ono imienia Guido, tylko Jerzego Ziętka. Pamięć przetrwała zatem tylko wśród mieszkańców Rept.

Za czasów Donnersmarcka zagospodarowano również Park w Świerklańcu, rozbudowano zaplecze folwarczne i gospodarcze oraz utworzono ogrodnictwo pałacowe. Te obiekty, podobnie jak Pałac Kawalera, przetrwały do dziś. A skradziona przez komunistów zabytkowa Brama została przeniesiona do Chorzowa, dziś stanowi bramę wejściową do chorzowskiego ZOO.

Fundacje i działalność społeczna

W 1898 r., z okazji pięćdziesięciolecia zarządzania majątkiem, utworzył Guido-Stiftung, fundację przeznaczoną dla urzędników, pracowników i ich rodzin. Przekazał na to ponad dwa miliony ówczesnych marek. Środki przeznaczano na pomoc socjalną, kształcenie dzieci pracowników, zapomogi i wsparcie osób znajdujących się w trudnej sytuacji, zaś sama fundacja łączyła pomoc społeczną z budowaniem trwałej więzi pracowników z zakładami.

W okresie I wojny światowej Donnersmarck utworzył w Frohnau pod Berlinem szpital wojskowy dla rannych żołnierzy, utrzymywany z jego prywatnych środków.

Z czasem uznał, że sama opieka medyczna jest niewystarczająca i konieczne jest także rozwijanie rehabilitacji, terapii, szkolenia zawodowego. Przy współpracy z lekarzem Maxem Bergiem oraz szefem pruskiej wojskowej służby medycznej Ottonem von Schjerningiem przygotował projekt oraz otworzył swoją fundację rehabilitacyjną.

W regionie znajduje się już kilkadziesiąt takich ławek, jednak żadna z nich nie wywołała dotąd takich emocji jak ławka księcia w cylindrze.
Foto: E. Nagel

8 maja 1916 roku powołał notarialnie Fürst Donnersmarck-Institut zu Berlin. Przekazał fundacji około 250 ha gruntów w Frohnau oraz kapitał w wysokości ponad czterech milionów marek w złocie. Celem instytucji miało być prowadzenie sanatorium, domu rekonwalescencyjnego i instytutu naukowego zajmującego się leczeniem skutków urazów wojennych. Fundacja rozpoczęła pełniejszą działalność dopiero po II wojnie światowej. Współcześnie prowadzi ośrodki rehabilitacyjne, placówki opiekuńcze i wspierające osoby z niepełnosprawnością fizyczną i psychiczną, a także liczne miejsca rekreacji, interakcji społecznych i integracji.

Fundacja ta prowadzi swą misję do dziś, a nawet po roku 1970 rozwinęła swoją działalność. Obecnie prowadzi różnorodne placówki rehabilitacyjne i wspierające osoby z niepełnosprawnością fizyczną i psychiczną, a także liczne miejsca rekreacji, interakcji społecznych i integracji.

Guido i jego ostatnia droga

Sam Guido zmarł pod koniec 1916 roku w Berlinie, ale jego pogrzeb odbył się w Neudek, w dobrach rodzinnych. Po kilkunastu latach spoczęła tam także jego druga żona Katharine, geb. Slepzow. Katarzyna von Donnersmarck także prowadziła w czasie I wojny działalność humanitarną jako honorowa członkini Deutscher Frauenverein zur Pflege und Hilfe für Verwundete im Kriege, Stowarzyszenia Kobiet z Frohnau koło Berlina, które miało wiele placówek na terenie całych Niemiec. Jedna z pierwszych placówek stowarzyszenia zlokalizowana została w Oldenburgu.

Sama sprawowała od 1914 roku nadzór nad kilkunastoma pielęgniarkami w szpitalu stowarzyszenia w Frohnau, założonym w tym samym roku przez jej męża.

„Pamięć o historycznych postaciach nie powinna być zakładnikiem emocji i skrajnych ideologii.”

Po śmierci spoczęła obok swego męża w mauzoleum w Neudek. W 1945 roku grobowiec został splądrowany i zdewastowany, a zwłoki zbezczeszczone. Podobno żołnierze tzw. Armii Wyzwoleńczej dokonali rozstrzelania zwłok, a mauzoleum uległo poważnej dewastacji. Rodzi się pytanie, czy tak zasłużony nie tylko dla Śląska ród zasłużył na takie potraktowanie. Czy ci żołnierze mieli wiedzę, że druga żona Guido Donnersmarcka pochodziła z Rosji?

Donnersmarck miał burzliwe życie ziemskie, ale i te grobowe. Na miejscu zniszczonego mauzoleum i kościoła planowano wybudować basen kąpielowy. Na szczęście tego pomysłu nie udało się zrealizować. Po przekazaniu zabudowań miejscowej parafii przystąpiono do rewaloryzacji obiektów, a w lecie 1983 r. odnowiona świątynia została ponownie poświęcona, tym razem przez bp. katowickiego Herberta Bednorza, który nadał jej imię Dobrego Pasterza. Stało się tak, choć parafianie zabiegali, aby patronką była Matka Boska Częstochowska.

Byłby to kolejny cios w Guido, który wywodził się z ewangelickiego skrzydła rodu.

Udostępnij:
Złote owoce dawnego uzdrowiska
Poprzedni artykuł

Złote owoce dawnego uzdrowiska

Dwie niezwykłe przewodniczki: Bytom i Opole z innej perspektywy
Następny artykuł

Dwie niezwykłe przewodniczki: Bytom i Opole z innej perspektywy

Reklama

Punkt Widzenia

Neues Wochenblatt - Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.