Glosa: Niebezpieczna wolność

7 marca 2026

Kobiety w mojej rodzinie zawsze były podejrzliwe wobec technicznych nowinek. Kiedy mikrofalówki, zmywarki i cała reszta domowych przydasi już w latach 90. wzbudzała entuzjazm w wielu śląskich domach, u nas mleko – jak Pan Bóg przykazał – podgrzewało się na piecu.

Przez wiele lat myślałam, że ten irracjonalny opór wynikał raczej z przyzwyczajenia niż z prawdziwego konserwatyzmu. W końcu doszłam jednak do innego wniosku. Kobiety w mojej rodzinie po prostu długo uważały, że są lepsze od maszyn. Szybsze, mądrzejsze, wydajniejsze. A przede wszystkim – nie tak leniwe jak inne kobiety, które musiały się wspierać się techniką w wykonywaniu domowych obowiązków. Tak, tu znowu wkraczało stare, dobre poczucie wyższości nad innymi– czynnik, który da się wyjaśnić chyba wyłącznie uwarunkowaniem genetycznym. Bo jak inaczej wytłumaczyć czyjeś święte przekonanie o tym, że absolutnie nie potrzebuje zmywarki?

Dla prawdziwej Ślązaczki czas wolny to poważny problem. Ciężar. Wyzwanie, z którym mierzy się bardzo niechętnie. Praca jest prosta, ma sens od początku do końca, ma strukturę, każdy krok da się zaplanować.

A może te nieprzeciętnie inteligentne kobiety naprawdę bały się, że zostaną zastąpione przez maszyny i nagle nie będą miały nic do roboty? Bo widzicie – dla prawdziwej Ślązaczki czas wolny to poważny problem. Ciężar. Wyzwanie, z którym mierzy się bardzo niechętnie. Praca jest prosta, ma sens od początku do końca, ma strukturę, każdy krok da się zaplanować. Czas wolny to dzika dżungla, nieprzewidywalny gąszcz pełen szalonych pomysłów i planów, które nigdy nie dochodzą do skutku – niebezpieczny chaos, w którym Ślązaczka nagle traci grunt pod nogami. A wszystko przez te cholerne mikrofalówki!

Jeszcze kilka lat temu, zanim moi rodzice w końcu kupili zmywarkę, mama powtarzała, że nie zniesie myśli, iż będzie musiała czekać, aż zmywarka się zapełni, zanim ją włączy. Wyobrażała sobie brudne wnętrze maszyny z leżącymi byle jak równie brudnymi talerzami i sama ta myśl wywoływała w niej przerażenie.

Pralka Frania.
Foto: Wikimedia Commons

Bo prawda jest taka, że Ślązaczka nie zostawia pracy na później. Ona robi wszystko od razu. Bez gadania. Bez przerw na złapanie oddechu. I to pewnie dlatego większość kobiet po sześćdziesiątce ma przynajmniej jedną chorobę przewlekłą: nadciśnienie, cukrzycę, miażdżycę, problemy z tarczycą. Są szybsze, lepsze, bardziej wydajne. Od maszyn, a od mężczyzn to już w ogóle. Do czasu.

Ale nie ja. Ja przyjmę każdą pomoc, kupię wszystkie możliwe urządzenia. Pozwolę facetom robić wszystko źle, aż się nauczą robić to dobrze albo przynajmniej akceptowalnie. I będę się delektować dziką dżunglą wolnego czasu.

Anna Durecka

Gospodarka: Niemiecka branża motoryzacyjna wychodzi z dołka
Poprzedni post

Gospodarka: Niemiecka branża motoryzacyjna wychodzi z dołka

Ścieżkami literatury: Jak Polka, to piękna.
Następny post

Ścieżkami literatury: Jak Polka, to piękna.