Poszedł za radą Goethego
„Wer den Dichter will verstehen, muss in Dichters Lande gehen” – powiedział kiedyś Goethe. Patrik Valouch (31), młody literaturoznawca z Uniwersytetu w Salzburgu, poszedł za radą niemieckiego klasyka i został nowym menedżerem kultury Instytutu Stosunków Międzynarodowych ze Stuttgartu (ifa). Zastąpił na tym stanowisku Chantal Stannik, która zakończyła już u nas swoją misję.
Chantal Stannik z końcem 2025 r. przestała pełnić funkcję menedżera kultury ifa. Była z nami od października 2023 r. W swojej pracy koncentrowała się na młodzieży, starając się pobudzić jej aktywność społeczną oraz zainteresowanie regionem, jego kulturą i językiem niemieckim. Dziękujemy Ci, Chantal, za Twoją pracę i wspólne chwile.
Teraz stanowisko po niej objął Patrik Valouch. Starało się o nie siedem osób. Jak długo Patrik z nami będzie?
Na pewno do końca sierpnia tego roku. Potem będę miał możliwość przedłużenia swojego pobytu o rok zgodnie z procedurą ifa lub rezygnacji. Myślę, że spodoba mi się u was i zostanę na jeszcze co najmniej rok.
Jak to się stało, że postanowiłeś pracować w Prusach Wschodnich jako menedżer kultury ifa?
Nie mam żadnych związków z waszym regionem. Nie mam tutaj rodziny ani znajomych, a pierwszy raz pojawiłem się tutaj pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Chociaż przyjechałem wtedy tutaj po raz pierwszy, to nie była to dla mnie ziemia zupełnie nieznana. Interesuję się literaturą i dlatego zawsze wiedziałem, że Prusy Wschodnie wydały wielu znakomitych niemieckich pisarzy, np. Siegfrieda Lenza, Hermanna Sudermanna, Arno Holza, Hansa Helmuta Kirsta, Richarda Andersa, który pochodził ze Szczytna i był jednym z najważniejszych twórców niemieckiego surrealizmu, czy Wolfganga Koeppena, który dorastał i uczył się też w Szczytnie, chociaż pochodził z Greifswaldu. Dzięki nim i ich dziełom znałem nazwy niektórych miejscowości, ale nie mogłem powiązać ich z żadnymi obrazami. Dopiero w zeszłym roku, podczas mojej wizyty tutaj, poznałem nieco Olsztyn, Ostródę, Lidzbark Warmiński i te nazwy przestały być dla mnie zupełnie obce. Jednocześnie bardzo spodobał mi się tutejszy krajobraz i w głowie pojawiła się myśl, że mógłbym tutaj pracować. Potem od swojej poprzedniczki – Chantal dowiedziałem się, że zwalnia się jej stanowisko i gdy pojawiło się ogłoszenie, postanowiłem spróbować. Oficjalnie jestem menedżerem od marca, ale cały miesiąc zajęło mi uporządkowanie spraw zawodowych w poprzednim miejscu pracy, więc na stanowisku jestem od początku kwietnia.

Patrik Valouch.
Foto: Lech Kryszałowicz
Jakie zadania postawiła przed tobą ifa?
Wspierać i reprezentować mniejszość niemiecką, integrować ją ze sobą, z polską większością oraz innymi mniejszościami narodowymi, które tu żyją. Mam pomagać młodzieży w jej działaniach i projektach, zwiększać jej zainteresowanie regionem, jego kulturą i językiem niemieckim, ale także podnosić jej kompetencje medialne, aby umiała rozpoznawać w sieci, co jest fałszem, a co prawdą, oraz jak bronić się przed różnymi niekorzystnymi zjawiskami płynącymi z sieci. To przyda się jej zawsze w życiu.
„Mam pomagać młodzieży w jej działaniach i projektach, zwiększać jej zainteresowanie regionem, jego kulturą i językiem niemieckim.”
Oprócz kompetencji medialnych należy także przekazywać świadomość demokratycznych wartości europejskiej wspólnoty, która zachęca młodzież do aktywnego brania odpowiedzialności za siebie i swoje interesy oraz do korzystania z prawa współdecydowania i współkształtowania rzeczywistości.
Ogólnie rzecz biorąc, kontynuuję zadania, które podejmowali moi poprzednicy.
Jak się z tobą kontaktować?
Mam stanowisko pracy w biurze Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur w Olsztynie przy ul. Kopernika 13/4. Ale najprościej jest napisać do mnie na adres e-mail: valouch@ifa.de
Porozmawiajmy teraz o tobie. Skąd pochodzisz, jaką szkołę ukończyłeś, kim jesteś z zawodu?
Pochodzę z rodziny czeskiej, która wyemigrowała do Austrii. Moim ojczystym językiem jest czeski. Całą ścieżkę edukacyjną przeszedłem w Austrii, gdzie w Salzburgu ukończyłem uniwersytet. Jestem absolwentem slawistyki ze specjalnością literaturoznawstwo. Moja poprzednia praca to seminaria dla studentów germanistyki na uniwersytecie w Salzburgu i w Münster. Prowadziłem je przez dwa lata. Ponieważ studiowałem literaturoznawstwo, wiedziałem, jak wielu pisarzy niemieckich pochodzi z Prus Wschodnich. Było to dla mnie fascynujące, że ta prowincja, położona na peryferiach Niemiec, dała tak wielu utalentowanych ludzi.
Jakie znasz języki?
Naturalnie czeski i niemiecki, a ponadto angielski, polski i rosyjski. Polski znam dopiero od dwóch lat, bo chociaż wcześniej przez dwa semestry studiowałem dzięki programowi Erasmus na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, to wtedy się go nie nauczyłem. Za to rosyjskiego nauczyłem się na stypendium w Moskwie na tamtejszym uniwersytecie. Znajduje się on w budynku, który wygląda tak samo jak Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.
Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać literaturę, oglądać filmy, spacerować, jeździć na rowerze, pływać. Ogólnie lubię ruch. Od niedawna jestem także członkiem chóru Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej.
Lech Kryszałowicz

