Polityczny slalom Merza
Od momentu objęcia funkcji prezydenta USA przez Donald Trump relacje na linii Berlin – Waszyngton ochłodziły się. Głównym powodem są cła, jakie prezydent Stanów Zjednoczonych narzucił na Niemcy i nadal nimi straszy. Fakt ten prawdopodobnie sprawił, że „gospodarcze oczy” RFN zaczynają spoglądać w inne strony, w poszukiwaniu równie silnego jak USA partnera gospodarczego.
Nie jest to zaskakujące, ponieważ nie jest tajemnicą, że Niemcy w dużym stopniu żyją z eksportu. Efekt? W tym tygodniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz odwiedził Chiny, gdzie spotkał się z prezydentem tego kraju Xi Jinping. Była to pierwsza oficjalna wizyta kanclerza Niemiec za „Wielkim Murem”, podczas której towarzyszyła mu liczna delegacja przedstawicieli biznesu. Friedrich Merz powiedział, że rozmowy w Pekinie koncentrowały się na nowych kontraktach dla kolejnych firm oraz że planowane są następne umowy, które z pewnością zostaną zawarte.
Jednocześnie szef niemieckiego rządu zaznaczył, że kontrakty nie są jedynym powodem jego podróży do Chin: „Ogólnie rzecz biorąc, chcemy kontynuować udaną historię współpracy między Chinami a Niemcami” – stwierdził kanclerz. Podczas rozmów w Pekinie podkreślił również, że dla udanej współpracy gospodarczej konieczny jest uregulowany dostęp do rynków obu stron. Jego zdaniem konkurencja między firmami musi być fair. W rozmowach z chińskimi przywódcami Friedrich Merz zwrócił uwagę, że od około dwóch lat między Niemcami a Chinami widoczna jest znaczna nierównowaga handlowa, wynikająca głównie z nadwyżek mocy produkcyjnych w Chinach i wymagająca ograniczenia: „Chcemy też kontynuować dyskusje na temat ograniczeń w dostępie do rynku i w eksporcie” – podkreślił niemiecki kanclerz.

Der deutsche Bundeskanzler Friedrich Merz und der chinesische Präsident Xi Jinping.
Foto: https://asean.china-mission.gov.cn/eng/zgyw
Wizyta szefa niemieckiego rządu w Pekinie odbyła się w trudnych warunkach ze względu na chińskie działania wokół Tajwanu. Ponadto Chiny są sojusznikiem Rosji i coraz trudniejszym partnerem handlowym, zagrażającym gospodarczo nie tylko Niemcom, lecz także całej Unii Europejskiej. Dowodem jest fakt, że w ostatnich latach handel Niemiec (największego eksportera w UE) z Chinami znacząco się zmienił. Niemiecki deficyt handlowy osiągnął w 2025 roku rekordowy poziom ok. 90 mld euro i tylko w porównaniu z poprzednim rokiem wzrósł o 30 mld euro.
Ponadto niemiecki przemysł motoryzacyjny, który jeszcze niedawno korzystał z chińskiego popytu, nie nadąża z przechodzeniem na elektromobilność. Co więcej, niemieckie samochody elektryczne są w Chinach zbyt drogie, natomiast Chiny eksportują do Europy i Niemiec tanie auta, dodatkowo dotowane przez rząd w Pekinie. Tym samym europejskim, w tym niemieckim, producentom trudno konkurować de facto z chińskim państwem.
„Podczas rozmów w Pekinie szef niemieckiego rządu zaznaczył również, że do udanej współpracy gospodarczej konieczny jest uregulowany dostęp do rynków. Konkurencja między firmami musi jego zdaniem być fair”.
Innym źródłem napięć jest uzależnienie zachodnich gospodarek od metali ziem rzadkich, wykorzystywanych m.in. w samochodach elektrycznych, których eksport jest niemal zmonopolizowany przez Chiny. Na uwagę zasługuje także fakt, że chińskie ograniczenia eksportowe tych surowców doprowadziły w minionym roku do czasowych przestojów produkcji u niemieckich producentów samochodów. Eksperci od dawna wskazują również na zagrożenia dla bezpieczeństwa, takie jak dostęp rządu w Pekinie do danych w sieciach komunikacyjnych za pośrednictwem chińskich firm.

Foto: Bundesregierung/Guido Bergmann
Jak widać, sytuacja jest trudna i skomplikowana. Dlatego niemiecki rząd musi wykazać się najwyższym kunsztem dyplomatycznym i rozwagą zarówno w relacjach z Chinami, jak i z USA, aby w swoim politycznym slalomie nie wpaść w pułapkę. Stąd najbliższa wizyta Friedricha Merza w USA, która nastąpi niemal bezpośrednio po trudnych rozmowach w Pekinie, będzie poważnym wyzwaniem – zapewne nie ostatnim w tym roku. Po wizycie kanclerza Niemiec w Chinach klimat rozmów z Donaldem Trumpem może jednak być inny, być może nawet cieplejszy, z wielu względów. Choćby dlatego, że zbliżenie Berlina z Pekinem nie jest dla USA rozwiązaniem optymalnym.