Dwa mecze i tylko jeden punkt na koncie! Tak niemiecka reprezentacja pod wodzą nowego selekcjonera Jürgena Kloppa wystartowała w rozgrywkach Ligi Narodów w grupie 2. W pierwszym spotkaniu „Die Adler” zremisowali w Amsterdamie z Holandią 1-1, a w drugim sensacyjnie przed własną publicznością ulegli w Augsburgu Grekom 0-1!
Konfrontacja z „Oranje” była pierwszym meczem niemieckiej reprezentacji pod wodzą Jürgena Kloppa. W spotkaniu tym z wielu powodów Niemcy nie wystąpili w najsilniejszym składzie. Mimo to pierwsze 10 minut należało do „Die Mannschaft”, którzy zepchnęli Holendrów do głębokiej defensywy i można było odnieść wrażenie, że będzie to mecz do jednej bramki. Tak jednak nie było. Holendrzy otrząsnęli się z przewagi gości, przejęli inicjatywę i raz po raz zagrażali niemieckiej bramce. Grali jednak mało skutecznie, do tego w 32. minucie dali się zaskoczyć, kiedy Nmecha wyprowadził Niemców na prowadzenie 1-0. W 39. minucie mogło być 2-0 dla „Die Adler”, kiedy po podaniu Browna Adeyemi, stojąc z kilku metrów przed pustą holenderską bramką, fatalnie spudłował.

To nie był idealny początek pracy Jürgena Kloppa z niemiecką reprezentacją.
Foto: www.dfb.de
Fatalny kiks Gnabry’ego
Po zmianie stron dominacja Holendrów jeszcze wzrosła, nadal jednak seryjnie marnowali okazje do wyrównania lub znakomicie interweniował golkiper Niemców, ter Stegen. Jednak kiedy dobiegała 90+2. minuta gry i wydawało się, że niemiecki team pod wodzą „Kloppo” zainkasuje komplet punktów na bardzo trudnym terenie, fatalny błąd popełnił wprowadzony do gry w 80. minucie Gnabry. Ofensywny pomocnik Bayernu w dziecinny sposób stracił piłkę w środkowej strefie boiska na rzecz van Bommela, który pociągnął z piłką kilkanaście metrów, dośrodkował na prawą stronę boiska, gdzie Gakpo z bliskiej odległości wyrównał na 1-1, ustalając wynik zawodów. Należy w tym miejscu dodać, że występ Gnabry’ego w tym meczu i jego powołanie były zaskakujące i mało zrozumiałe. Piłkarz ten przez kilka miesięcy leczył bowiem kontuzję, a w bieżącym sezonie, do potyczki w Amsterdamie, licząc mecze ligowe, Puchar Niemiec i Ligę Mistrzów, zagrał tylko 13 minut.
W pierwszym spotkaniu „Die Adler” zremisowali w Amsterdamie z Holandią 1-1, a w drugim przed własną publicznością ulegli w Augsburgu Grekom 0-1!
Nieudolnie, wolno, czytelnie
O bardzo przeciętnym występie w Amsterdamie niemieccy kibice chcieli szybko zapomnieć. Pomóc w tym miało planowane zwycięstwo w rozegranym trzy dni później meczu z Grekami. W teorii ten rywal wydawał się idealny, by od niego Niemcy rozpoczęli zwycięski marsz w Lidze Narodów. Praktyka jednak pokazała, że tak nie jest. Niemcy co prawda wyraźnie przeważali, o czym świadczy fakt, że przez 76 procent gry byli w posiadaniu piłki. Grali jednak wolno, czytelnie, bez elementu zaskoczenia w ofensywie. Do tego sami w 74. minucie dali się zaskoczyć, kiedy po uderzeniu Kourbelisa piłka odbiła się po drodze od nogi Kimmicha i wpadła do niemieckiej bramki. Po stracie gola podopieczni Jürgena Kloppa próbowali odrobić stratę, ale czynili to bardzo nieudolnie i przegrana z niżej notowanym rywalem stała się faktem.
Dokumentacja Ligi Narodów grupy 2.
Holandia – Niemcy 1-1 (0-1)
Serbia – Grecja 1-2 (1-0)
Niemcy – Grecja 0-1 (0-0)
Serbia – Holandia 1-2 (0-1)
Tabela:
- Grecja 2 6 3-1
- Holandia 2 4 3-2
- Niemcy 2 1 2-3
- Serbia 2 0 2-4
Program następnej serii (01.10.2026 r.)
Niemcy – Serbia
Grecja – Holandia