Prawdziwe śląskie kąski

Radecz i Seifersdorf: Od ziarenka do bochenka

1 sierpnia 2026, 05:00 Historia

Odtworzenie obrazu przeszłości z opisów dawnych Katowic, Opola, Wrocławia czy nieco mniejszych miast jest o wiele prostsze niż próba wglądu w życie miejscowości leżących gdzieś na uboczu śląskich dróg. Ich historie opowiadają natomiast milczące domy, zabudowania gospodarcze, przedmioty, nierzadko okaleczone bolesnymi wydarzeniami, czasem też pięknie zachowane. One świadczą o kulturze, która wraz z ludźmi odchodzi ukradkiem w niepamięć.

Czy poruszasz się samochodem, koleją, rowerem, łodzią lub kamperem – Śląsk sam opowiada o sobie i albo przejdziesz obok niego obojętnie, albo się pochylisz nad detalem, który Ci na długo zapadnie w pamięć. Tak jest z wieloma miejscami, znanymi od dawna lub widzianymi na nowo, z zupełnie innej perspektywy. Podobnie rzecz ma się ze śląskimi kulinariami, można je bowiem potraktować wprost, bardzo tradycyjnie. Istnieje jednak jeszcze inna, mniej oczywista droga. Zbudować coś raz jeszcze i zawrzeć w ramie współczesnej. Taka refleksja przyszła mi do głowy, kiedy siedziałam w pewnej małej wsi nad kawą otoczona zapachem pieczonego chleba. „To nie piekarnia. To coś więcej” – usłyszałam i pomyślałam, że za zapachem chleba zajrzałabym chyba nawet do piekła, a dawny Seifersdorf (dziś: Radecz) to nawet całkiem blisko jest.

Zdjęcie koloryzowane na podstawie grafiki z albumu Schlesische Schloesser. Tom 1. Wydanie wrocławskie z 1909 r.
Foto: Robert Weber
Źródło: Dolnośląska Biblioteka Cyfrowa

Od ziarenka do bochenka

Kiedy w domu rozchodzi się zapach pieczonego chleba, jakiś błogi spokój spływa na duszę. Mówi się, że nie z każdej mąki będzie chleb. Coś w tym jest, ale jak na Twojej drodze stanie niezwykły człowiek, który dobrze wie, z jakiej wypiecze bochenek idealny, to jesteś w domu. Pan Marcin Gołda, rolnik z Radeczy, jest skromny, ma też konkretny pomysł na siebie i na wykorzystanie produktu, z którym przemierza pory roku, od przysłowiowego ziarenka do bochenka. Podobno, gdy ktoś robi, co kocha, to praca przestaje być pracą. Zapytany, kiedy ostatnio był na urlopie, milczy zamyślony. Pani menadżer Ewa, która dołącza do naszej rozmowy, dodaje, że kiedy widzi iskrę w jego oku, to wie, że jest to człowiek we właściwym miejscu. Bo czy można być na urlopie, kiedy się podąża za swoją wizją?

„Chleb towarzyszy nam codziennie, w dni powszednie, ale i w święta, w chwilach wyjątkowych.”

Wracając do domu, zastanawiałam się nad tym, co się właśnie wydarzyło. W naszej kuchni wypakowałam następnie mąkę, płatki, jajka, dwa rodzaje jagodzianek (zjedzone dziś w nadmiarze, ale kto by liczył kalorie w takiej chwili) oraz chleb. Oszołomienie ofertą piekarni pana Marcina ustąpiło myślom jasnym. Przecież chleb towarzyszy nam codziennie, w dni powszednie, ale i w święta, w chwilach wyjątkowych.

Oferta sklepu nie ogranicza się zresztą do pieczywa czy ciast. Można też nabyć przetwory z owoców i warzyw oraz jajka. Wszystko jest świeże i estetycznie zapakowane. Prosto z gospodarstwa rolnego pana Marcina, który nie wahał się wykorzystać potencjału i rozwija działalność w małej wsi, niedaleko Brzegu Dolnego, otoczonej lasami, łąkami i polami.

Tuż obok piekarni można wygodnie odpocząć od zgiełku, otoczyć się zapachem igliwia, wypić kawę, porozmawiać z rodziną i przyjaciółmi.
Foto: Małgorzata Janik

Historia zapisana w miejscu

Nie sposób nie rozważyć tego miejsca w kontekście historycznym. Dawna nazwa miejscowości to Seifersdorf. Przed rokiem 1945 wieś podlegała administracyjnie pod Kreis Wohlau. Niewiele znajdziemy o niej w bezpośrednich źródłach archiwalnych. Od XIV wieku należała do klasztoru lubiąskiego i zarządzali nią cystersi, pod koniec XVIII wieku przejął ją zakon jezuitów, a po sekularyzacji na początku XIX wieku właściciele Brzegu Dolnego, arystokratyczny ród D’Abzac-Hoym. Seifersdorf liczył wtenczas 53 domy, był także folwark oraz młyn. Wśród mieszkańców w latach 30. XX wieku znajdziemy cztery nazwiska: Bernhard Leibner (rolnik), Bruno Blum (prawdopodobnie najstarszy syn, który przejął ojcowiznę), Karl Hemme (kowal) oraz Johann Guske (ślusarz, właściciel sklepu z rowerami i rolnik). W dokumentach archiwalnych z początku XIX wieku jest też wzmianka o owczarni, wspólnych pastwiskach i usługach pasterskich.

Natomiast historia pana Marcina i jego gospodarstwa dzieje się tu i teraz, jest namacalna i bardzo realna. Chleba od Gołdy poza tym trzeba po prostu spróbować. Jeśli więc, drogi Czytelniku, droga Czytelniczko, będziecie w okolicy – koniecznie zajrzyjcie do Radeczy i cieszcie się spokojem, pięknem natury i pyszną ofertą. Tam warto smakować z wolna Dolny Śląsk.

Smak historii

Żytni chleb z kozieradką, prosto z formy, idealnie podkreśli wyjątkową chwilę w ciągu dnia.
Foto: Małgorzata Janik

A ja, mając przed sobą żytni chleb z chrupiącą skórką, o lekko ziołowym aromacie i smaku nadawanym przez nasiona kozieradki, rozglądam się po dawnych publikacjach kucharskich i ze zbioru wydanego po raz pierwszy w 1927 r. pt. Die kalte Küche (Zimna kuchnia) wybieram zgrabną recepturę na dość nietypowe śniadanie. Autorem tomu przepisów jest Carl Friebel, mistrz kucharski, wieloletni redaktor czasopisma fachowego Die Küche, znawca kuchni profesjonalnej, restauracyjnej i hotelowej. Zapewne poniższa propozycja wynikała z własnych obserwacji życia i potrzeb gości.

Czas zatem na zimną kuchnię i śniadanie po nocnych hulankach: Kromkę chleba z masłem przykrywamy cienkimi paskami ogórka kiszonego, smarujemy musztardą i układamy na wierzchu długie paski filetów śledziowych w kształcie kratki. Całość podajemy z krążkami cebuli, buraczkami i kaparami.

Dania na zimno to nie tylko sałatki czy pasztety. Kiszony ogórek, śledź i burak tworzą zgrane połączenie smaków.
Foto: Grafika utworzona w CANVA z wykorzystaniem SI

Myślę, że taka propozycja śniadania oprócz tego, że wzmocni organizm, to jest też orzeźwiająca i pasuje w letni dzień, a połączenie kwaśnego smaku ogórków i śledzia zgrabnie kontrastuje ze słodkawym burakiem i ostrością cebulki. Z pewnością też pozytywnie wpłynie na apetyt. Lass’t eich schmecka!

Udostępnij:
TOR Dobrzeń Wielki kończy 100 lat!
Poprzedni artykuł

TOR Dobrzeń Wielki kończy 100 lat!

Na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno!
Następny artykuł

Na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno!

Reklama

Punkt Widzenia

Neues Wochenblatt - Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.