Po islamistycznych zamachach terrorystycznych w Niemczech i reakcji na nie w Polsce w niemieckich mediach zawrzało. „Die Welt” w wydaniu internetowym napisał o reakcjach w Polsce na informację o tym, że śmiertelną ofiarą zamachu w Berlinie podczas Parady Równości była 65-letnia Polka. Niemiecki dziennik podkreśla, że polski rząd zareagował na tę tragedię w sposób opanowany, nie ulegając nastrojom panującym w polskich sieciach społecznościowych, ale…
Zwraca uwagę na fakt, że obok wpisów z kondolencjami w sieciach społecznościowych polscy komentatorzy tragedii w stolicy Niemiec w mocnych słowach krytykują niewłaściwą politykę migracyjną RFN. Sprawcę zamachu nazywają ironicznie – „wzbogacającym kulturę” lub „inżynierem”, a same Niemcy przedstawiają jako kraj, w którym z powodu masowej imigracji nikt już nie może czuć się bezpiecznie.
„Zamach w Berlinie wpisuje się w dość ponury wizerunek Niemiec, który panuje dziś wśród wielu Polaków.”
W komentarzach główny przekaz brzmi: Polska jest bezpieczna, Niemcy nie, a ich politycy są naiwni. Ów przekaz w Polsce mógłby być jeszcze dosadniejszy, gdyby u władzy było PiS, które od dawna wykorzystywało i wykorzystuje ten temat przeciwko Niemcom. Na szczęście tak nie jest. Jednak mimo to i niezależnie od tego, czy u steru polskiej władzy jest PiS, czy nie, łatwo dostrzec, że stosunki polsko-niemieckie nie mają się dobrze. Co więcej – zamach w Berlinie wpisuje się w dość ponury wizerunek Niemiec, który panuje dziś wśród wielu Polaków, i nie tylko tych, którzy sympatyzują z PiS-em. Trzeba też zauważyć, że w sieci udostępniane są posty o rzekomych kolejnych polskich ofiarach przemocy terrorystycznej w Niemczech. Nie wszystko da się zweryfikować, więc z tą informacją nie będę polemizował, ale w polskich sieciach jest o tym głośno i nie przemilcza tego tematu także „Die Welt”.

Mimo to i niezależnie od tego, czy u steru polskiej władzy jest PiS, czy nie, łatwo dostrzec, że stosunki polsko-niemieckie nie mają się dobrze.
Foto: Wikipedia
Niemiecki dziennik m.in. przypomniał, że w 2023 r. polski turysta został zgwałcony przez Afgańczyka na stacji metra w Monachium, o czym w Polsce mówi się z przerażeniem, kiedy tylko słyszy się o polskich ofiarach ataków islamistycznych na terenie RFN. Rozumiem taką reakcję i współczuję, to straszne, ale… Bolesne jest również to, że cała złość w takich momentach kierowana jest nie tylko przeciwko niemieckim władzom, ale też zwykłym obywatelom Niemiec! Niektórzy krytycy, bez zastanowienia, bez empatii, w amoku nienawiści „opluwają” Niemców, nie biorąc pod uwagę, że w terrorystycznych zamachach nad Renem czy Sprewą giną też, a może najczęściej właśnie Niemcy. Dzieje się tak, pomimo że najszerzej w tej części świata otwarli swoje domy, serca i portfele dla gości z obcych kultur. Dlaczego tak się dzieje? Bo jest okazja dogryźć zachodniemu sąsiadowi i poniżyć jego społeczeństwo? Dzieje się tak, pomimo że dla ogromnej rzeszy Polaków od dekad Niemcy były i są drugim domem – zamożnym, bezpiecznym i wygodnym.
Reasumując – budowanie w Polsce nieprzychylnej atmosfery wokół Niemiec i straszenie niebezpieczeństwem życia w tym kraju jest nadinterpretacją, która u wielu Polaków zrodziła przerażenie! Efekt? W 2025 r. po raz pierwszy od dziesiątek lat więcej Polaków wyemigrowało z Niemiec do Polski niż w odwrotnym kierunku wyjechało. Jednym z ważniejszych motywów tego stanu jest strach przed życiem w RFN! Czy naprawdę jest aż tak niebezpiecznie, aby porzucać dotychczasowe wygodne życie, a – biorąc pod uwagę choćby służbę zdrowia – także bezpieczne, w jednym z najzamożniejszych państw Europy i próbować układać sobie od nowa byt w Polsce? Wielu z powracających tej decyzji już pożałowało… Komu mogą za to podziękować? Tym, którzy przy każdej okazji sieją antyniemiecką propagandę. Tym, którzy za każdym rogiem w Niemczech widzą pełnego złych intencji terrorystę. Tym, którzy słowo „zło” zamienili na „Niemiec”.