Dla większości turystów Lubomierz to malownicza sceneria kultowej komedii „Sami swoi”. Jednak dla Karola Łapanowskiego, regionalisty i kolekcjonera, to przede wszystkim Liebenthal – miasto o głębokich niemieckich korzeniach, którego historię odczytuje ze starych pocztówek, klasztornych archiwów i rodzinnych wspomnień.
Gdy Karol Łapanowski wchodzi do barokowego wnętrza kościoła pw. Wniebowzięcia NMP i św. Maternusa w Lubomierzu, nie widzi tylko zabytkowych murów. Widzi herby dobroczyńców zakonu, potrafi wskazać fundatorów rzeźb i zna nazewnictwo architektoniczne. Jego pasja nie jest jednak wynikiem czystej teorii. To kontynuacja historii, która zaczęła się jesienią 1945 roku od spotkania dwóch rodzin, dwóch narodów i dwóch skrajnie różnych losów.

Quelle: privat
Wspólny dach, wspólna pamięć
Korzenie rodziny Łapanowskich sięgają wschodnich rubieży dawnej Rzeczypospolitej (kresy). Dziadkowie Karola zostali przymusowo przesiedleni z Kopyczyniec (województwo tarnopolskie). Po dwutygodniowej, wyczerpującej podróży w wagonach bydlęcych dotarli najpierw do Jeleniej Góry, a stamtąd furmankami do Liebenthal.

Foto: privat
– Moi dziadkowie zamieszkali z niemiecką rodziną Friedrichów – wspomina Karol Łapanowski. – Znali język niemiecki, co pozwoliło im na bezpośrednie porozumienie. Przez niemal dwa lata, do końca 1947 roku, te dwie rodziny dzieliły jeden dom. To właśnie wtedy Friedrichowie przekazali moim dziadkom historię swojego rodu i miasta, która później, przez mojego ojca Tadeusza, trafiła do mnie.
Jak się okazało, rodzina Friedrichów była nierozerwalnie związana z historią Liebenthal. To z niej wywodziła się Maria Barbara Friedrich – ostatnia przełożona miejscowego klasztoru benedyktynek, oraz wybitni rzeźbiarze, Jan Józef i Benedykt Friedrichowie, których dzieła do dziś zdobią lubomierską świątynię.
Strażnik Liebenthal uczy się Sütterlina
Karol Łapanowski każdą wolną chwilę poświęca swojej „małej ojczyźnie”. Znajomość języka niemieckiego, którą wyniósł jeszcze ze szkoły średniej, stała się kluczem do zgłębiania tajemnic miasta. Aby w pełni zrozumieć dawnych mieszkańców, Karol opanował umiejętność czytania dawnych niemieckich pism – kurrenty i sütterlina.

Quelle: privat
– Moja pasja zaczęła się od pocztówek. Jeździłem na giełdy, przeszukiwałem niemieckie serwisy aukcyjne. Chciałem, aby te pamiątki wróciły tutaj, do nas – opowiada. W jego zbiorach znajdują się unikatowe karty przedstawiające nieistniejącą już południową pierzeję rynku czy historyczne opisy „Taubenmarkt” – słynnego targu gołębi.

Karol Łapanowski in Liebenthal
Foto: privat
W swoich badaniach Karol nie opiera się na domysłach. Korzysta z fundamentalnych niemieckich dzieł historycznych, takich jak prace proboszcza Görlicha. Ten wybitny niemiecki historyk regionalnym i duchowny Franz Xaver Görlich (1811–1881), pełniąc funkcję proboszcza i radcy szkolnego (Schulrat) w Lubomierzu stworzył w 1864 roku fundamentalne dzieło pt. „Das Benediktiner-Jungfrauenkloster Liebenthal an der lausitz-böhmischen Grenze in Niederschlesien” (Klasztor benedyktynek w Lubomierzu na granicy łużycko-czeskiej na Dolnym Śląsku), które do dziś uznawane jest za jedno z najważniejszych źródeł historii regionu.
Skarb w kufrze: 340 relikwii
Lubomierz kryje w sobie tajemnicę, która stawia go w rzędzie najważniejszych ośrodków kultu w Europie. To właśnie Karol Łapanowski z pasją opowiada o niezwykłym odkryciu w parafialnym archiwum: starym kufrze wypełnionym relikwiami.
– To zbiór ponad 340 relikwii świętych i męczenników jak św. Maria Magdalena, św. Urszula, św. Benedykt, oraz siedmiu apostołów, m.in. św. Piotra, św. Filipa czy św. Jakuba. Są to relikwie pierwszego stopnia. Ten niezwykły skarb zaczął być gromadzony przez benedyktynki już w XIII wieku – wyjaśnia regionalista.

Foto: privat
Dla Karola odkrycie to jest kolejnym dowodem na potęgę dawnego opactwa, które przez 500 lat kształtowało region, prowadząc szkołę dla szlachty i dbając o rozwój gospodarczy miasta.
Między „Samymi swoimi” a średniowiecznym układem
Choć Lubomierz co roku przyciąga tysiące fanów festiwalu filmowego (w tym roku odbędzie się od 7 do 9 sierpnia), Karol dba o to, by nie zapomniano o tym, co było wcześniej. Podkreśla, że mimo upływu wieków, miasto zachowało swój unikatowy, średniowieczny układ urbanistyczny z wydłużonym rynkiem. Jego artykuły o historii Liebenthal można dziś przeczytać nawet w Muzeum Kargula i Pawlaka.

Libenthal, Postkarte
Quelle: privat
– Lubomierz to dla mnie coś więcej niż historia w dokumentach. To żywa więź z przeszłością – mówi Karol. – Kiedy patrzę na stare stalle, czyli te ozdobne ławy w prezbiterium u nas w kościele, widzę herby dobroczyńców, to czuję odpowiedzialność za to, by ta wiedza nie zginęła.
W dobie szybko zmieniającego się świata, postać Karola Łapanowskiego pokazuje, że historia Śląska to nie tylko daty w podręcznikach, ale przede wszystkim szacunek do dziedzictwa tych, którzy budowali to miasto przez stulecia. Liebenthal, dzięki takim pasjonatom, wciąż żyje w Lubomierzu.