Goście z miasta partnerskiego

Taniec bednarzy w ogrodzie konsulatu

3 października 2026, 11:30 Kultura

Niemiecka muzyka dęta, stroje ludowe i wielkie wieńce z bukszpanu: kto w piątek, 25 września, przechodził obok Konsulatu Niemiec w Opolu, mógł pomyśleć, że znalazł się w Bawarii. Gildia bednarzy z partnerskiego Ingolstadt przywiozła ze sobą mnóstwo muzyki i tańca. Okazją był opolski Festiwal Piwa.

Gdy gildia bednarzy MTV 1881 Ingolstadt zbliżała się do konsulatu, było ją słychać już z daleka. Tancerze i muzycy przemaszerowali ulicą w paradzie, a następnie weszli do ogrodu konsulatu. Po przybyciu jeden z bednarzy wygłosił rymowaną opowieść o tradycji tańca: „W roku 1517, gdy zaraza ustępowała, odważni bednarze święto wtedy urządzali. Z muzykantami i Kasperlem, z tańcem i śpiewaniem, potrafili znów wywabić ludzi z ich domów.”

Według legendy początki tańca wiążą się z epidemią dżumy w Monachium w 1517 roku. Bednarze, czyli wytwórcy beczek, mieli być pierwszymi, którzy po zarazie ponownie zatańczyli na ulicach i w ten sposób dodali ludziom odwagi. Od 1760 roku taniec wykonywany jest co siedem lat, a gildia z Ingolstadt pielęgnuje ten zwyczaj od 125 lat. Jej ostatnia kampania taneczna zakończyła się we wtorek zapustny w lutym 2026 roku. Występ w Opolu odbył się poza tą kampanią.

Gildia bednarzy z Ingolstadt podczas wejścia do konsulatu Niemiec w Opolu.
Foto: Mika Ballhausen

Potrzebne są kondycja i poczucie rytmu

Następnie rozpoczął się pokaz. Tancerze przemieszczali się po ogrodzie w różnych formacjach, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Jednocześnie wymachiwali wieńcami nad głowami. Taniec podlega ścisłej choreografii z dokładnie określoną kolejnością poszczególnych figur. Towarzyszyła mu tradycyjna muzyka towarzyszącej im orkiestry dętej.

W tańcu uczestniczą także najmłodsi członkowie gildii bednarzy.
Foto: Mika Ballhausen

Thomas Deiser, zastępca przewodniczącego gildii bednarzy z Ingolstadt, wyjaśnił, co wyróżnia ten taniec: „Szczególny jest dlatego, że od XVI wieku stanowi tradycję Starej Bawarii i że wykonuje się go tylko raz na siedem lat.” Jak podkreślił, jest to także wymagające fizycznie: „Oczywiście potrzebne są pewne poczucie rytmu i sporo kondycji.” Jeden występ trwa 20 minut bez przerwy i nie należy tego lekceważyć.

Po wejściu do ogrodu konsulatu tancerze ustawiają się do występu.
Foto: Mika Ballhausen

Tradycyjnie taniec wykonywany jest w okresie karnawału. Jak wyjaśnia Deiser, gildia tańczy w siedmioletnim cyklu, w ramach tzw. kampanii: „Co siedem lat mamy rok kampanii. Przygotowania rozpoczynają się rok wcześniej, a treningi mniej więcej trzy miesiące przed jej rozpoczęciem.” Ćwiczono również w drodze: „Wczoraj, jadąc do Opola, zatańczyliśmy próbnie na postoju przy autostradzie. Ludzie oczywiście patrzyli na nas z niemałym zdziwieniem”, opowiadał Deiser, śmiejąc się.

Tak zwane „wymachiwanie obręczami” jest tradycyjnym elementem choreografii tańca bednarzy.
Foto: Mika Ballhausen

O wieńcach powiedział: „Mamy dwa komplety. Dzisiaj wykorzystaliśmy komplet letni — jest on sztucznie wykonany i znajduje się w naszym posiadaniu od około 25 lat. Zazwyczaj występujemy zimą. Wówczas wieńce są wiązane z prawdziwego bukszpanu i raz podczas kampanii trzeba je ponownie związać, ponieważ czasami występujemy nawet dziesięć razy dziennie.”

„Oczywiście potrzebne są pewne poczucie rytmu i sporo kondycji.”
Thomas Deiser

Po występie wszyscy obecni zostali zaproszeni na bufet obiadowy w ogrodzie konsulatu przy ul. Strzelców Bytomskich 11.

Po pokazie wszyscy goście zostali zaproszeni na obiad w konsulacie.
Foto: Mika Ballhausen

Opole i Ingolstadt chcą wzmacniać partnerstwo

Konsulin Marlen Sulzer powiedziała w rozmowie, że chce częściej sprowadzać do Opola wydarzenia takie jak to, a tym samym umacniać relacje między miastami partnerskimi. Wymiana kulturalna jest — jak zaznaczyła — ważnym elementem partnerstwa. O powodach połączenia obu wydarzeń powiedziała: „Inicjatorem było miasto Opole, które od dawna planowało tutaj Festiwal Piwa. My również już od dłuższego czasu zamierzaliśmy zaprosić tutaj nasze miasto partnerskie Ingolstadt. Naturalne było więc dla nas połączenie obu tych rzeczy.” Dodała: „Nasze partnerstwo jest już silne, ale chcemy sprowadzić do Opola jeszcze więcej muzyki z Ingolstadt.”

Wydarzenie zostało zorganizowane między innymi przez Związek Rolników Śląskich i otrzymało wsparcie finansowe Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Udostępnij:
Grzybobranie po śląsku: Kiedy Ślązak rusza do lasu…
Poprzedni artykuł

Grzybobranie po śląsku: Kiedy Ślązak rusza do lasu…

Niemieccy ewangelicy odwiedzili Legnicę
Następny artykuł

Niemieccy ewangelicy odwiedzili Legnicę

Reklama

Punkt Widzenia

Neues Wochenblatt - Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.