Niedawno na łamach „Neues Wochenblatt.pl” ukazał się artykuł opisujący zmagania gminy Rudnik z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji w kwestii instalacji tablic z dwujęzycznymi nazwami miejscowości. Interpelacja posłanki Gabrieli Lenartowicz skierowana do MSWiA doczekała się 28 lipca odpowiedzi, którą złożył sekretarz stanu w ministerstwie, Tomasz Szymański. Treść odpowiedzi przedstawia najważniejsze punkty, z których wynika wieloletni zastój w realizacji działania. O komentarz do odpowiedzi na interpelację poprosiliśmy Tomasza Kruppę, zastępcę wójta gminy Rudnik.
Jak podaje ministerstwo, w latach 2019–2024 nie dokonano żadnego wpisu do rejestru gmin używających nazw w językach mniejszości. Dopiero od roku 2024 podjęto się zarówno wpisania gmin do rejestru, jak i realizacji oczekujących wniosków. Z planów MSWiA na rok 2024 wynikało, że w budżecie znajdą się środki na zawarcie sześciu umów, w tym z gminą Rudnik.
Lata zastoju i nowe otwarcie w ministerstwie
W odpowiedzi ministerstwa podkreślono, że niektóre samorządy nie odpowiadały na pisma składane w roku 2024, przesyłały dokumenty z opóźnieniem albo składały niejasne kosztorysy. Kosztorys inwestycji pochodzący z gminy Rudnik wpłynął do MSWiA dopiero 30 grudnia 2024 roku, stąd środki na realizację ustawienia tablic nie mogły zostać wykorzystane i zostały zablokowane.
Wybory samorządowe i opóźnione procedury
– Po kilku latach zwłoki ze strony MSWiA informacja przyszła na wiosnę. Jest to bardzo niekorzystny moment, gdyż był to okres wyborów samorządowych. Zatem pismo to czekało na ukonstytuowanie się nowego przewodniczącego i nowej rady gminy, a później też obecnego wójta – odpowiada Tomasz Kruppa. – Temat ten został przedstawiony radnym, którzy w większości byli nowi. Wtedy opinia radnych była negatywna. Wypracowanie stanowiska radnych, którzy finalnie – po argumentacji zarówno wójta, jak i przedstawicieli mniejszości niemieckiej – zgodzili się na dalsze działania, spowodowało, że te przesunięcia czasowe trwały aż do listopada 2024 roku – zaznacza zastępca wójta gminy Rudnik.
„Niezależnie od tego, jaki będzie wójt, ma on obowiązek tę uchwałę wykonać. Mówimy o tym z szacunku do naszych przodków, autochtonów, do całej sytuacji, która miała miejsce w przeszłości. Młode pokolenie powoli ulega radykalizacji, co niestety zauważamy. Szacunek do mniejszości, a szczególnie do autochtonów, jest i powinien być nadal aktualny”. – Tomasz Kruppa, zastępca wójta gminy Rudnik
MSWiA powróciło do realizacji tematu w roku 2025. Umowy z ministerstwem w tym roku zawrzeć miały dwa samorządy: Rudnik i Puck. Ministerstwo zakładało, że najpierw sfinansowana zostanie wymiana tablic w gminie Rudnik. Pozostałe środki miały zostać przeznaczone na część tablic w gminie Puck, ponieważ całkowity koszt zadania w tej gminie przekraczał dostępny dla instytucji budżet. Jak się jednak okazuje, w roku 2025 całość środków została skierowana do gminy Puck. Dlaczego tak się stało?
Dlaczego pieniądze trafiły do Pucka? Spór o kosztorys
Jak podaje w odpowiedzi minister Szymański, w marcu tego roku Rudnik złożył do ministerstwa kosztorys, który… zawierał wydatki dla miejscowości niewpisanych do rejestru, czyli Grzegorzowic i Ligoty Książęcej, a także obejmował instalację tablic w Łubowicach (gdzie dwujęzyczne tablice znajdują się od 2007 roku).
– W pierwszych pismach od ministerstwa nie przekazano nam, że nazwy dla Grzegorzowic i Ligoty Książęcej nie zostały przyjęte. MSWiA przyjęło to jako oczywistą oczywistość. Dla nas to nie było jednoznaczne – opisuje Tomasz Kruppa. – Tablice w Łubowicach, będące tablicami oddzielnymi (jedna z nazwą polską, druga z nazwą niemiecką), są już tablicami niezgodnymi z normami. Teraz przepisy ściśle określają rodzaj czcionki, nazwę i wysokość. Nazwa miejscowości musi być na odpowiedniej wysokości od gruntu. W świetle przepisów ministerstwo powinno również taką tablicę wymienić. Jeśli MSWiA ceduje takie działanie na nas, to są to po pierwsze koszty, a po drugie działanie takie wymaga ustaleń z zarządcami dróg – podsumowuje swoją odpowiedź zastępca wójta gminy Rudnik.

Tak powinny wyglądać dwujęzyczne tablice z nazwą miejscowości według nowych norm. Źródło: Wikimedia Commons
Po skorygowaniu kosztorysu wójt podpisał porozumienie w formie cyfrowej. Sęk w tym, że porozumienie nie zakładało formy podpisu cyfrowego. Po prośbie o uzupełnienie dokumentacji gmina wstrzymała się od zawarcia porozumienia ze względu na otrzymanie zbyt wysokiej oferty cenowej. Według nowych kosztorysów gmina miała zamiar sfinansowania również nowych tablic w miejscach, gdzie do tej pory nie było żadnych oznakowań, były one skradzione lub zniszczone, co jest sprzeczne z możliwościami ministerstwa w tym zakresie.
– Mogę przyznać, że policzyliśmy w kosztorysie wszystkie drogi wlotowe i wylotowe, żeby oznakować to jak należy, czyli każdy teren zabudowany oraz nazwę miejscowości – odpowiada Tomasz Kruppa. – Jeżeli ich brakuje, to jaka jest różnica? MSWiA nie ma środków na to, żeby dokonać instalacji takiego oznakowania przy wymianie tych tablic, skoro tak czy inaczej odpowiada między innymi za infrastrukturę tego typu? – zapytuje wicewójt Rudnika.
W wyniku tych niejasności środki zostały w całości przekazane gminie Puck, która sfinansowała za nie wymianę tablic we wszystkich miejscowościach gminy, dla których ustalono nazwy w języku kaszubskim. Resztę, tak jak w 2024 roku, zamrożono.
„Zdaniem MSWiA nie było dotychczas przypadku, w którym gmina zrezygnowała z wprowadzenia dodatkowych nazw miejscowości dlatego, że ministerstwo przeznaczyło na ten cel zbyt mało pieniędzy albo dlatego, że rzeczywiste koszty były wyższe niż kosztorys” – podaje w swojej odpowiedzi Tomasz Szymański.
Kontrę do odpowiedzi Szymańskiego w tym punkcie wyraźnie zarysowuje Tomasz Kruppa: – W pierwszym akapicie, na samym początku tego pisma, jest takie stwierdzenie: „Okres, w którym przez kilka lat nie została wpisana do rejestru żadna nowa jednostka samorządu terytorialnego, doprowadził do stanu, w którym m.in. z powodu ograniczonych środków przeznaczonych na realizację tych zadań…”. Zatem obecny skład ministerstwa tłumaczy, że nie było na ten cel przeznaczonych środków. Ja wiem z wcześniejszych wiadomości i z korespondencji, że nam tłumaczono, kiedy składaliśmy zażalenie, iż nie było odpowiedniego człowieka w MSWiA, który poprowadziłby tę sprawę.
Bariery systemowe i walka o tożsamość
– Możemy się zatem wzajemnie przerzucać argumentami. Powiem tak: na pewno w wyniku tego wszystkiego były jakieś błędy po jednej i po drugiej stronie. Natomiast sprawa jest na tyle trudna, że – zresztą zgłaszałem to ministerstwu – w pewnym stopniu mamy bardzo sztywną regułę finansową. MSWiA przy realizacji tego typu wniosków wymaga od nas przesłania konkretnego kosztorysu na początku roku, bez możliwości jego aktualizacji po otrzymaniu wyników zapytania ofertowego. W tym czasie mogą zmienić się ceny albo warunki rynkowe, czego nie można zaplanować. To problem systemowy – podkreśla Tomasz Kruppa.
Urząd Gminy Rudnik nie traci jednak nadziei. – Na nowo złożymy zapytania ofertowe, zaktualizujemy kosztorys według zapytania ofertowego i prześlemy go do MSWiA, żeby mogło zaplanować te środki na następny okres. Kiedy to będzie? To już MSWiA musi się określić – mówi Tomasz Kruppa. Zastępca wójta gminy Rudnik podkreśla jednak, że cały czas musi mierzyć się z dużą krytyką w temacie instalacji w gminie tablic dwujęzycznych.
– Jesteśmy nadal „bombardowani” przez osoby, które są temu przeciwne, ale nadal podtrzymujemy stanowisko, że jest uchwała, która została podjęta w 2016 roku. Ona nadal obowiązuje. Niezależnie od tego, jaki będzie wójt, ma on obowiązek tę uchwałę wykonać. Mówimy o tym z szacunku do naszych przodków, autochtonów, do całej sytuacji, która miała miejsce w przeszłości. Młode pokolenie powoli ulega radykalizacji, co niestety zauważamy. Szacunek do mniejszości, a szczególnie do autochtonów, jest i powinien być nadal aktualny. W naszym przekonaniu ten temat powinien zostać zakończony zgodnie z wcześniejszym życzeniem poprzedniej rady i naszych poprzedników – podsumowuje Tomasz Kruppa.