To historia, która może posłużyć na niejeden dokument czy książkę. Historia prywatyzacji Górnika Zabrze. Historia układów, brudnej polityki i totalnego egoizmu pewnych osób. A kiedy już znalazł się ktoś, kto chciał uporządkować ten bałagan, to rzucano mu kłody pod nogi. A najlepiej podsumował to sam Lukas Podolski, bo o nim mowa, który na filmiku ogłaszającym przejęcie klubu wykrzyczał „Trzy lata o to walczę, czterech prezydentów (…) Zostałem właścicielem Górnika Zabrze”. Postanowiliśmy zerknąć na ten niesamowity proces i przyszłość „Trójkolorowych”.
Gdybyśmy napisali, że wina za lata ostatnich problemów Górnika Zabrze spoczywa w rękach jednej osoby, to byłaby to z pewnością lekka przesada. Jednak fakt, że Małgorzata Mańka-Szulik nazywana była w Zabrzu „Carycą”, mówi wiele. Zazwyczaj patologiczny związek klubu z miastem związany jest tylko na nieodpowiedzialnym finansowaniu sportowców z publicznych pieniędzy. W Zabrzu było jeszcze gorzej. Pani Prezydent nie tylko wprowadziła do klubu swoich przedstawicieli, ale zamieniła go w maszynkę do wygrywania wyborów.
Kłody pod nogi
Jak to możliwe? Mańka- Szulik jednocześnie rządziła wszystkim w klubie, ale także dogadywała się z „Torcidą”, najważniejszą grupą kibiców Górnika. Takie poparcie zapewniało jej w Zabrzu wygraną w wyborach prezydenckich. Jeżeli ktoś ma co do tego wątpliwości, to niech zaświadczy o tym fakt, że jej porażka nastąpiła dopiero wtedy, gdy to poparcie straciła. A w jaki sposób zaskarbiła sobie sympatie kibiców? Pozwalała im rządzić w klubie, rządzić w taki sposób, że dosłownie zwolnili nawet dyrektora sportowego.

Mistrz świata Lukas Podolski wykorzystuje swoje doświadczenie z najwyższego poziomu futbolu, aby wzmocnić Górnika Zabrze.
Foto: Jacek Stanislawek/Wikipedia
Jednocześnie rosło w tle ogromne zadłużenie klubu. Wsparcie miasta, już i tak ogromne, było zwiększane pod przykrywką obligacji (które klub dziś spłaca). Zaciągano pożyczki na spłatę starych, a największym przekrętem były opłaty za stadion. Spółka Stadion w Zabrzu, czyli operator stadionu ze strony miasta, przez lata wystawiał faktury za użytkowanie obiektu, ale… nikt w urzędzie miasta nie sprawdzał czy są opłacane. Dług urósł do poziomu blisko 10 milionów złotych. Długu, z którym musi sobie radzić obecny zarząd.
Od jakiegoś czasu finanse Górnika są stabilne. Zysk z 2024 roku wyniósł 4,27 miliona złotych, a za kolejne 12 miesięcy nawet przy mniejszym wparciu miasta 3,14 miliona zł. Co więcej – w ostatnich czterech latach Górnik wygenerował 18 milionów euro przychodu.
Kiedy lata temu Lukas Podolski obiecał, że zakończy karierę w Górniku Zabrze, to wielu traktowało to jako puste obietnice. Jednak, kiedy okazało się, że tak może się stać w Urzędzie Miasta zawrzało, bo w klubie mógłby znaleźć się ktoś ważniejszy od Pani Prezydent. Jak można usłyszeć od osób związanych z Górnikiem, urzędnicy z miasta torpedowali ten pomysł. Ratusz rzucał pracownikom klubu kłody pod nogi, byle tylko w klubie nie pojawił się Podolski.
Spełniona obietnica
Jednak na przekór wszystkim złym głosom Lukas przeniósł się do Zabrza. Zamiast odcinać kupony w Azji czy USA, albo wrócić do Kolonii, on przyjechał na Śląsk. Mało tego obiecał wówczas kibicom, że razem z nim klub zdobędzie tytuły. Co prawda na boisku z roku na rok dawał coraz mniej, a w tym sezonie jego obecność była raczej symboliczna, ale działał tez w innych rejonach. Jako społeczny doradca pomagał w transferach czy umowach, aż doprowadził do tego o czym marzył. Tyle, że cały proces przejęcia klubu trwał niemal 1000 dni. Zaczęło się w połowie 2023 roku. Roku, w którym miasto podpisało umowę na budowę czwartej trybuny, a Pani Prezydent mówiła
– Oddać Górnika w inne ręce? Musiałabym sobie najpierw zadać pytanie: co nie „trybi”, że trzeba zmienić obecny system? Bardzo chciałabym pozyskać poważnego inwestora, ale od czasu Allianzu nikt poważny się w moim gabinecie nie pojawił stwierdziła zdecydowanie Małgorzata Mańka-Szulik. Jednak coś się zmieniło, bo na jesieni tamtego roku na trybunach śpiewano już „Mańka-Szulik, oddaj Górnik” oraz „Układy, ciepłe posady, a zamiast sportu jest polityka – tak nam władza miasta niszczy Górnika!”. Wtedy też pojawił się pierwszy potencjalny inwestor, Thomas Hansla, właściciel firmy Key Solutions, namawiany przez Lukasa Podolskiego na przejęcie klubu. Niemiecki przedsiębiorca z Rudy Śląskiej był fanem zabrskiego klubu od dziecka. To spowodowało, że 20 listopada 2023 Rada Miasta przegłosowała uchwałę intencyjną dotyczącą sprzedaży Górnika i od tego czasu rozpoczął się proces sprzedaży klubu. Już następnego dnia Mańka-Szulik poinformowała, że są dwa podmioty zainteresowane klubem. Jednak wówczas nastąpił pierwszy kryzys, bo najpierw z funkcji zrezygnował wieloletni dyrektor sportowy – Łukasz Milik, a po tygodniu prezes – Adam Matysek.

Lukas Podolski inwestuje w akademię Górnika i wzmacnia szkolenie kolejnego pokolenia piłkarzy.
Foto: Jacek Stanislawek/Wikipedia
– W Górniku wszystko jest robione na „wariata”, nie ma planu ani DNA. Nie ma tutaj takiej osoby, która usiadłaby i określiła, w którą stronę ma iść klub. Brakuje osób, które znają się na piłce. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni, bo mamy kibiców, mamy stadion, mamy historię, ale nie tylko tym możemy żyć. Mówi się: „ten wielki Górnik”, tylko na razie nie jest wielki – z wściekłością komentował sytuację Lukas Podolski w jednym z programów. Na początku 2024 roku miasto ogłasza trzy nazwy potencjalnych inwestorów: z Zabrza (Zarys-Tabapol), Katowic (DL Invest Group) i Niemiec (Thomas Hansla). Po proteście kibiców po kilku tygodniach z grona wykruszyło się DL Invest Group. I wówczas Pani Prezydent znów wykonuję woltę, po protestach opozycji przeniesiono głosowanie o sprzedaży klubu na termin cztery dni… przed drugą turą wyborów na prezydenta miasta. W międzyczasie nastąpiła wycena klubu, a cały pakiet ma być wart 8 mln zł, czyli inwestor przejmujący 51% akcji od miasta musi wyłożyć ponad 4 mln zł. Mańka-Szulik miała już wszystko rozplanowane i choć cudem przeszła pierwszą turę wyborów, to nie spodziewała się tak zdecydowanej reakcji Lukasa Podolskiego. 21 kwietnia 2024. W dniu wyborów Lukas Podolski spotkał się z kibicami Górnika, gdzie… podobno złamał ciszę wyborczą, agitując za Agnieszką Rupniewską, a ta wybory wygrała. Co prawda przesunięta decyzja rady miasta o sprzedaży klubów irytowała, ale wydawała się formalnością. Nowa Prezydent miasta postanowiła najpierw jeszcze raz wycenić klub, a później uruchomić procedurę negocjacji… od nowa. Później niestety „utonęła” w problemach miasta, które było w dramatycznej sytuacji finansowej, a w maju kolejnego roku została odwołana z pełnionej funkcji.
– Czuję, że są ludzie w Zabrzu, którzy nie chcą, by wszystko doprowadzić do końca. Dlatego trzeba uważać, co się mówi i co się pisze – skomentował zamieszanie Lukas Podolski. 30 czerwca 2025 roku to kolejny termin przyjmowania ofert od chętnych na Górnika. Pełniąca obowiązki prezydenta Ewa Weber deklaruje, że najpóźniejszą datą, do której potrwa prywatyzacja, jest 15 października. Jednak już 9 lipca wiemy, że na stole zostaje tylko oferta Podolskiego. 13 sierpnia ma miejsce pierwsze spotkanie negocjacyjne Lukasa Podolskiego z Ewą Weber i komisją ds. prywatyzacji. Już wtedy Podolski mówi, że tematów do wyjaśnienia i niezgodności jest zbyt wiele. Dodatkowo proces przeciągnął się przez kolejne wybory, które wygrał Kamil Żbikowski.
– Rozmawiamy, ale nie wydarzyło się nic wielkiego. Ile to już trwa? 2-3 lata? Nie wiem, czy w mieście w ogóle mają pomysł jak to sprzedać. Jestem na miejscu, jestem gotów rozmawiać. Ale jest dużo tematów, które chciałbym wyjaśnić, a miasto nie ma na nie odpowiedzi. Co z dokończeniem trybuny, co z obiektami Akademii Górnika na Walce Zabrze? Jak o to pytam w mieście – bez względu na to kto nie byłby prezydentem – nie słyszę odpowiedzi. Czy była prezydent Mańka-Szulik, Rupniewska, Weber czy Żbikowski, nie mam odpowiedzi na zadawane pytania – mówił po spotkaniu z kolejnym prezydentem Zabrza, Lukas Podolski. 8 grudnia Podolski kupił pierwsze akcje Górnika, odkupując 8,3% od firmy Allianz. To wówczas zaangażował się w działania klubu. W pewnym momencie wydawało się, że cała sprawa wysypie się na ostatnim odcinku. Na szczęście nastąpił tak długo wyczekiwany happy-end. 21 maja Lukas Podolski przejął udziały od miasta 297 akcji za 1 mln 95 tysięcy. Miasto zachowało tzw. złotą akcję, która zabezpiecza najważniejsze elementy tożsamości klubu, takie jak nazwa, barwy czy herb. Radni jednogłośnie wyrazili zgodę na wynajem nieruchomości przy ulicy Jaskółczej 40, gdzie mieści się Akademia Górnika Zabrze. Dodatkowo inwestor zobowiązał się na dokapitalizowanie klubu kwotą 12 mln 500 tys. zł w ciągu trzech lat.
Świetlana przyszłość
Możemy śmiało powiedzieć, że w tym momencie Górnik Zabrze wchodzi do czołówki polskich klubów. Do tej sportowej doszlusował sam, a teraz finansowo i organizacyjnie wskoczył właśnie na półkę, na której są takie kluby jak Jagiellonia Białystok i Lech Poznań. Co ważne nie trzeba się raczej martwić, że teraz w Zabrzu nastąpi zarządzanie w stylu Widzewa. Lukas Podolski ma na klub plan i nie zamierza budować potęgi za pomocą dosypywanych środków. Przede wszystkim Lukas Podolski musi „wyczyścić” finanse klubu, które są w tragicznym stanie, bo mamy tu między innymi obligacje, które w kolejnych latach trzeba wykupić za kolejno 3 miliony zł i 2 miliony zł, 3,1 miliona zł w kredytach i bardzo dużo innych krótkoterminowych zobowiązań do uregulowania. Jednak ten, kto myśli, że pomysł Podolskiego to tylko spłaty, plan jest długoterminowy i trwa… od dawna. Niemal od początku swojego pobytu w Zabrzu pomagał w negocjacjach z piłkarzami, którzy chętnie trafiali do klubu z Mistrzem Świata na pokładzie. Dbał także o sytuację Akademii Górnika. Nagłaśniał tragiczne warunki i potrafił organizować dla niej środki (wystąpił w reklamie jednego ze sponsorów, który w zamian zasponsorował wyjazd juniorów na obóz).
Od jakiegoś czasu finanse Górnika są stabilne. Zysk z 2024 roku wyniósł 4,27 miliona złotych, a za kolejne 12 miesięcy (mniejsze wsparcie miasta) 3,14 miliona zł. Górnik stawia także na rozwój i skauting nowych piłkarzy, których później świetnie sprzedaje. W ostatnich czterech latach wygenerował 18 milionów euro przychodu. Górnik Podolskiego ma wrócić na stałe do czołówki w Ekstraklasie i regularnie grać w pucharach. Klub inwestuje w specjalistów i w rozwój nie tylko w strefie zawodników. Bo wszyscy pracownicy mają wpisaną w umowę premię od punktów wywalczonych przez zespół na boisku. Lukas Podolski zastanawia się nawet nad własnym wykończeniem czwartej trybuny, co oznacza wydatek rzędu 50-80 milionów złotych, ale ma być także dużym dodatkiem do wpływów. Wygląda na to, że przed Górnikiem okres świetności i za to właśnie trzymamy kciuki.