4. niedziela Wielkiego Postu
1. Czytanie: 1 Sm 16, 1b.6–7.10–13b
2. Czytanie: Ef 5, 8–14
Ewangelia: J 9, 1–41
Czwarta Niedziela Wielkiego Postu, nazywana w tradycji Kościoła Niedzielą Laetare, stanowi szczególny moment w liturgicznej drodze przygotowania do Wielkanocy. Sam termin Laetare pochodzi z języka łacińskiego i oznacza „raduj się”. Jest to pierwsze słowo antyfony na wejście do Mszy świętej: Laetare, Ierusalem – „Raduj się, Jerozolimo”, zaczerpnięte z Księgi Izajasza (Iz 66,10). Liturgia tej niedzieli wprowadza więc ton radości w samym środku okresu, który z natury ma charakter pokutny i refleksyjny. Kolor szat liturgicznych (ornat wkładany przez kapłana) może być różowy. Atmosferę optymistycznej przemiany osobistej w ramach przygotowania do Uroczystości Zmartwychwstania Chrystusa podkreślają czytania tej niedzieli. Radość przeżywamy wychodząc z ciemności do światła, gdy odzyskujemy wzrok i gdy potrafimy patrzeć sercem.
Wyjść z ciemności
Tekst św. Pawła skierowany do wierzących w Efezie zachęca do porzucenia ciemności i do zaniechania uczynków ciemności. Chociaż we fragmencie, który czyta się w 4. Niedzielę Wielkiego Postu nie są one wymienione, to Apostoł Narodów wspomina o nich wcześniej (5,3-5), gdy przestrzega przed nierządem i nieczystością, przed chciwością i tym co haniebna, przed niedorzecznym gadaniem i nieprzyzwoitymi żartami. Podobnie św. Paweł zwraca się do Rzymian (13,12-13): „Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrościach.” Jest się więc nad czym zastanawiać. Być może, że te i podobne zachowania wkradły się także w nasze życie. Dlatego zachęty skierowana do Efezjan i do nas brzmią: „Niegdyś bowiem byliście ciemnością, teraz zaś jesteście światłością w Panu. Postępujcie więc jak dzieci światłości! Owoc światła bowiem polega na wszelkiej dobroci, sprawiedliwości i prawdzie. Badajcie, co jest miłe Panu, i nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, lecz raczej je ujawniajcie.” Jeżeli człowiek wychodzi z ciemności, porzuca zło, które w ciemności się rodzi i wydarza, to musi wiedzieć, gdzie jest światłość, gdzie ją zobaczy i gdzie się z nią spotka. List do Efezjan stwierdza bez wahania: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”.
Odzyskać wzrok
Można mieć zdrowie oczy ciała, można dzięki temu poruszać się bezpiecznie, można rozpoznawać osoby i rzeczy, można ogarniać wzrokiem szerokie pejzaże i można dostrzegać niewielkie szczegóły. Jest to wielkie dobrodziejstwo. Fragment z Ewangelii wg św. Jana opisuje uzdrowienie człowieka, który był niewidomy od urodzenia. Uczniowie pytali Jezusa, kto tu zawinił: niewidomy czy jego rodzice. Jezus odpowiedział: ani on, ani jego rodzice. I uzdrowił go. Opowieść i przypowieść o uzdrowieniu niewidomego jest rozbudowana i bogata w treści.
Z duchowej głębi, z wnętrza, widzi się więcej, nawet to, co ukryte przed zmysłami. Sercem poznaje się serce.
Zwróćmy dzisiaj uwagę na przemianę jaka dokonuje się w życiu niewidomego. Żył w ciemnościach i był przez swoją ułomność odcięty od światła. Nie mógł nikogo i nic rozpoznać. Jezus spotykając go, czyni błoto, nakłada je na oczy niewidomego i mówi: „Idź, obmyj się w sadzawce Sziloah”. Niewidomy wypełnił polecenie Jezusa i przejrzał. Do końca jednak nie zrozumiał, co się wydarzyło. Nie rozpoznał tego, który go uzdrowił. Dla niewidomego był to człowiek zwany Jezusem, który miał swoich uczniów. Był to prorok, ponieważ uczynił niezwykły cud. Jezus zapytał uzdrowionego: „Wierzysz w Syna Człowieczego?” Ten odpowiedział: „Wierzę Panie!” Dopiero teraz niewidomy całkowicie przejrzał i w pełni odzyskał wzrok. Ewangelista podprowadza nas do prawdy, że światło dnia ogromnie ułatwia nam życie, ale dopiero Światłość, którą jest Jezus, pozwala nam widzieć sens życia.
Widzieć i poznawać sercem
O zdolności do głębokiego spojrzenia i dotarcia do prawdy mówi również fragment Księgi Samuela, opisujący namaszczenie Dawida na króla. Został on wybrany spośród ośmiu synów Jessego Betlejemity. Dlaczego to Dawid został namaszczony przez proroka Samuela, a nie jego bracia, którzy wydawali się bardziej odpowiedni niż on? Ponieważ „człowiek nie widzi tak, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widzialne dla oczu, a Pan patrzy na serce”. Z duchowej głębi, z wnętrza, widzi się więcej, nawet to, co ukryte przed zmysłami. Sercem poznaje się serce. W szkole uczyliśmy się na pamięć fragmentu ballady „Romantyczność” (1822) Adama Mickiewicza. Jej ostatnia część dotyczy
dwóch sposobów poznania rzeczywistości: z jednej strony poprzez rozum, a z drugiej poprzez serce, uczucia, intuicję duchową i wiarę. W kontekście dzisiejszej niedzieli, która podkreśla wyjście z ciemności i przejście w głębię postrzegania życia dzięki Chrystusowi, uważam za sensowne przytoczenie słów Mickiewicza:
„Stary, mądry człowiek, Co w myślach wszystko liczył, Usprawiedliwiał wkoło świat I pytał: Czy to prawda, czy to sen?
A ja mówię wam, moi drodzy: Miejcie serce i patrzajcie w serce! Bo czasem serce widzi więcej Niż oczy, które wszystko mierzą.
Cóż wam po rozumie, jeśli nie ma w nim uczucia? Prawdziwa prawda kryje się w sercu, Nie w zimnym rachunku ani w słowach.”