Czytanie: Iz 45,1.4–6
Czytanie: 1 Tes 1,1–5b
Ewangelia: Mt 22,15–21
Kwestie związane z płaceniem podatków interesowały ludzi i wzbudzały emocje od momentu ich wprowadzenia. Najwcześniejsze historycznie udokumentowane świadectwa pobierania podatków pochodzą z lat 3100–3000 przed Chrystusem.
Ściąganie danin w postaci części zbiorów, zboża, oliwy, zwierząt i innych produktów bądź w formie wykonywania robót na rzecz władców (np. budowy kanałów wodnych czy fortyfikacji) miało miejsce już ponad 5000 lat temu. Pierwotnie podatek nie zawsze oznaczał świadczenie pobierane od pojedynczego człowieka. Niekiedy obowiązek podatkowy ciążył na całej osadzie, wspólnocie rolniczej lub zarządcy majątku. Zebrane dobra służyły utrzymaniu władcy i urzędników, wojska oraz świątyń, a także finansowaniu robót publicznych, wypraw handlowych i zbrojnych oraz budowli monumentalnych.
Posłuszeństwo wobec państwa nie oznacza bezwarunkowego podporządkowania. Człowiek może oddać państwu to, co mu się prawnie należy. Jednak jego sumienie, godność i ostateczna przynależność do Boga nie mogą zostać podporządkowane żadnej sile politycznej.
Podatek świątynny i państwowy (tzw. pogłówny)
W czasach Jezusa mieszkańcy Palestyny spotykali się z dwoma różnymi systemami opodatkowania: religijnym, związanym ze Świątynią Jerozolimską, oraz państwowym, związanym z władzą polityczną. W starotestamentalnej Księdze Wyjścia określono wysokość zobowiązania finansowego na rzecz kultu Bożego i wspólnoty Izraela: „To zaś winni dać podlegli spisowi: pół sykla (…) na ofiarę Panu. Każdy podległy spisowi z synów Izraela, mający dwadzieścia i więcej lat, złoży tę ofiarę Panu” (Wj 30,13–14). Pół sykla równało się dwóm denarom, czyli wynagrodzeniu za dwa dni pracy. Była to opłata roczna.
Roczne zobowiązanie podatkowe jednej osoby (tzw. pogłówne) na rzecz cezara i na utrzymanie jego imperium było o wiele większe. W czasach Jezusa na obszarze Egiptu, ówczesnej prowincji rzymskiej, obciążenie podatkowe mogło odpowiadać wynagrodzeniu za 16–32 dni pracy robotnika niewykwalifikowanego. Było to około 3–5 tygodni pracy przy sześciodniowym tygodniu roboczym. Robotnik musiał ze swoich zarobków utrzymać siebie i rodzinę. Podatek pochłaniał więc znaczną część jego dochodów, a jego zapłacenie mogło wymagać dłuższego oszczędzania. Niejednokrotnie rodziny popadały w znaczne zadłużenie, gdy pracownik pozostawał bez zatrudnienia.
Podatek w Ewangelii św. Mateusza
Dzisiejsza Ewangelia mówi o obowiązku płacenia podatków rządzącym. Faryzeusze stawiają Jezusowi pytanie: „Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?”. Na to podchwytliwe pytanie Jezus reaguje, rozpoczynając z nimi rozmowę: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową!”. Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?”. Odpowiedzieli: „Cezara”. Wówczas rzekł do nich: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Gdy to usłyszeli, zmieszali się i, zostawiwszy Go, odeszli.
Denar (łac. denarius, gr. dēnarion) był srebrną monetą rzymską, używaną także w Palestynie w czasach Jezusa. Miał stosunkowo dużą wartość. W Ewangelii według św. Mateusza (20,2) został wymieniony jako zapłata za cały dzień pracy robotnika w winnicy. Wartość materialna jest ważna, ale obok niej istnieje także wartość duchowa – obraz Boga w człowieku, który jest ważniejszy. Nie można go zaniedbywać. Stąd wezwanie Jezusa do pielęgnowania głębokiej więzi z Bogiem, wyrażającej się między innymi w prostej zasadzie: przyjmować z wdzięcznością i dawać z radością.
Bóg i cesarz
Jezus uznaje, że cesarz posiada określone prawa, a ludzie mają zobowiązania wobec państwa. Może do nich należeć również płacenie podatków. Jednak władza polityczna jest ograniczona. Człowiek nie należy do państwa. Bóg i cesarz nie stoją na tym samym poziomie. Cesarz posiada władzę polityczną. Bóg natomiast jest Panem całego życia. Państwo ma swoje zadania i prawa, ale również jego wpływ ma swoje granice. Bóg stoi ponad wszelką ludzką władzą. Chrześcijanie mogą i powinni wypełniać swoje uzasadnione zobowiązania wobec państwa. Jednocześnie mają prawo i obowiązek krytycznie oceniać jego działania w świetle sprawiedliwości, godności człowieka i wolności sumienia. Posłuszeństwo wobec państwa nie oznacza bezwarunkowego podporządkowania. Człowiek może oddać państwu to, co mu się prawnie należy. Jednak jego sumienie, godność i ostateczna przynależność do Boga nie mogą zostać podporządkowane żadnej sile politycznej.
Chrześcijanie a podatki
Niejednokrotnie słyszy się w mediach, że Kościół katolicki jest utrzymywany z funduszy publicznych. Można odnieść wrażenie, że katolicy nie płacą podatków, a rządzący dysponują pieniędzmi, których nie chcą przeznaczać na wierzących. Kościół katolicki w Polsce tworzą osoby ochrzczone, których jest 31,5 miliona. Do tego dochodzą chrześcijanie ewangeliccy (ok. 70 tys.) oraz prawosławni (504 tys.). Wszyscy wyznawcy Chrystusa, którzy są do tego zobowiązani, płacą podatki zarówno jako pracownicy, jak i konsumenci (od towarów i usług). Osoby duchowne zatrudnione na umowę o pracę, a także proboszczowie i wikariusze posługujący w parafiach, również płacą podatki zgodnie z obowiązującym prawem.
Duchowni z własnych środków opłacają składkę na ubezpieczenie zdrowotne oraz dobrowolne ubezpieczenie chorobowe. Nie otrzymują pensji ze Skarbu Państwa ani bezpośrednich wypłat z tzw. Funduszu Kościelnego. Fundusz ten finansuje 80% składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i wypadkowe, a w przypadku członków zakonów kontemplacyjnych i misjonarzy – 100%. Składki te naliczane są od ustawowego minimalnego wynagrodzenia w kraju. Z dopłat tych korzysta blisko 24 tys. osób duchownych. Oznacza to, że państwo nie pokrywa wszystkich składek ubezpieczeniowych ani kosztów utrzymania duchownych, a wiernym świeckim nie wypłaca żadnych dodatkowych świadczeń z tytułu ich przynależności do Kościoła.
Fundusze publiczne
Powróćmy jeszcze raz do ogólnej atmosfery wytwarzanej wokół funduszy publicznych. Powstają one w przeważającej mierze z tego, co wypracowują chrześcijanie. Polska liczy 37 milionów 243 tysiące obywateli. Osób ochrzczonych jest ponad 32 miliony. Trudno zgodzić się z twierdzeniem, że chrześcijanie żyją na koszt państwa. Bardziej realistyczne i trafne jest spojrzenie, które dostrzega w chrześcijanach ludzi, dzięki którym Rzeczpospolita Polska funkcjonuje. Nikt nie uchyla się od tej odpowiedzialności ani nie zamierza tego robić. Zasada sformułowana przez Jezusa jest słuszna: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Jednocześnie to, co Boże, domaga się uznania i poszanowania.