Samotna reduta wolności
W Centrum Dokumentacyjno-Wystawienniczym Niemców w Polsce – oddziale Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Opolu – odbyło się spotkanie z cyklu „Złoty Wykład”. Wydarzenie to, zorganizowane przez Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej (CBMN), stało się okazją do prezentacji monumentalnej publikacji: „Das wahre Deutschtum ist nicht in den Reihen des Nationalsozialismus”. Jej redaktor, dr Sebastian Rosenbaum, podczas wystąpienia przybliżył nie tylko treść książki, ale przede wszystkim dramatyczną postać Eduarda Panta – człowieka, który na Górnym Śląsku podjął samotną walkę z totalitarną machiną III Rzeszy.
Publikacja to wybór publicystyki z katowickiego tygodnika „Der Deutsche in Polen” z lat 1934–1939. Jak podkreślał dr Rosenbaum podczas wykładu, nie jest to klasyczna monografia, którą czyta się od deski do deski. To bogate źródło tekstów, które zachowano w oryginalnym brzmieniu języka niemieckiego.
Decyzja o zachowaniu tekstów w języku oryginału była świadoma i podyktowana szacunkiem do historycznego kontekstu: „W tej publikacji utrzymujemy język, w którym te teksty powstawały, czyli język niemiecki, który w okresie międzywojennym w województwie śląskim był rzeczywiście chlebem powszednim dla ówczesnej mniejszości niemieckiej” – podkreślał badacz.
Eduard Pant: intelektualista na barykadzie
Centralną postacią wykładu był dr Eduard Pant. Urodzony w 1887 roku, z wykształcenia filolog, z przekonania gorliwy katolik, był postacią o niezwykle złożonym wnętrzu: „Miał swoje specyficzne zainteresowania jak na praktykującego i gorliwego katolika, mianowicie był miłośnikiem Nietzschego. Nietzsche objawił kryzys cywilizacji europejskiej, a Pant był przekonany, że ten kryzys rzeczywiście jest wyraźny” – opisywał dr Rosenbaum.
Pant, członek mniejszości niemieckiej w Polsce, był politykiem formatu ogólnopolskiego: posłem do Sejmu Śląskiego, jego wicemarszałkiem oraz senatorem RP. Wszystko zmieniło się w 1933 roku. Podczas gdy duża część liderów mniejszości niemieckiej zaczęła szukać porozumienia z nowym reżimem, Pant przyjął postawę nieprzejednaną. Jak mówił Rosenbaum: „Pant zajmuje w tym momencie zupełnie inne stanowisko, mianowicie: jako Niemcy i jako chrześcijanie musimy nazwać Hitlera i ten ruch, czyli NSDAP, tak jak to się należy, czyli uznać, że to jest coś, co jest protozbrodnicze”.

Dr. Sebastian Rosenbaum.
Foto: Manuela Leibig
Cena za „nie”
Cena za tę nieugiętość była ogromna. Berlin uruchomił blokadę finansową, wysyłając do mniejszościowych organizacji jasny sygnał: „Jakakolwiek instytucja niemiecka, która podejmie jakąkolwiek, najmniejszą współpracę z Pantem, nie dostaje ani jednej marki (Reichsmark). Jeśli ktoś zrobi imprezę z Pantem, to już koniec, nie macie żadnych pieniędzy”. W efekcie Pant został wypchnięty ze wszystkich struktur mniejszościowych: „On zostaje stopniowo odsunięty od wszystkiego. Zostaje wyrzucony z redakcji, przestaje być redaktorem naczelnym. W ramach zamachu – intrygi pałacowej – zostaje usunięty ze Związku Katolików Niemieckich. W zasadzie już około przełomu lat 1933–1934 jest człowiekiem całkowicie zmarginalizowanym” – opisywał dr Rosenbaum.
„Pant podjął samotną walkę z totalitarną machiną III Rzeszy na Górnym Śląsku”.
Właśnie w tym momencie narodził się „Der Deutsche in Polen”. Choć nakład wynosił zaledwie ok. 5 tysięcy egzemplarzy, pismo stało się magnesem dla najwybitniejszych umysłów niemieckiej emigracji antyhitlerowskiej, takich jak Dietrich von Hildebrand czy Waldemar Gurian. Pismo wysyłane było m.in. na uniwersytety i do centrów badawczych w Niemczech. Tygodnik stał się hubem intelektualnym, w którym – jak relacjonował badacz – „Gurian wnosi nowy wątek tematyczny, mianowicie porównuje nazizm z bolszewizmem. Pokazuje podobieństwa i wręcz bliźniacze elementy. A tymczasem nazizm chciał zwalczać bolszewizm, ba, był to jeden z fundamentów ideologii hitlerowskiej”.
Odtrutka na toksyny języka
Najważniejszą misją Panta była jednak walka o duszę i język narodu: „To jest tygodnik, który w czasach, kiedy język niemiecki zostaje w straszny sposób nasycony toksynami tej całkowicie zbrodniczej ideologii, tworzy pewnego rodzaju odtrutkę. Dostarcza języka, po który można będzie sięgnąć, kiedy Hitlera już nie będzie. Bo kiedy III Rzesza upada w 1945 roku, całe pokolenia Niemców nie potrafią inaczej myśleć i mówić niż tymi sloganami i kliszami powtarzanymi przez lata” – tłumaczył dr Rosenbaum.

Foto: Manuela Leibig
Autorzy pisma z niesamowitą trafnością przewidzieli nadchodzącą katastrofę. Dr Rosenbaum nie krył wzruszenia, mówiąc o ich proroczych analizach: „Ja byłem wstrząśnięty, kiedy do tego doszedłem. Kiedy oni w 1937 roku twierdzą, że cały antysemicki program Hitlera jest anihilacyjny. Jeśli logicznie potraktować wypowiedzi ideologów narodowego socjalizmu, to w stosunku do Żydów musi się to skończyć ich wymordowaniem. I to formułują wyraźnie, przytaczając konkretne cytaty”. Dodawał również: „Słowa i idee mają konsekwencje. Logika tych ludzi i spójność myślowa bardzo trafnie przewidziała to, jak to wszystko się skończyło”.
Tragiczne osamotnienie i zapomnienie
Wykład Rosenbauma był także bolesną refleksją nad niewdzięcznością historii. Pant walczył na dwóch frontach: z nazizmem i z polską sanacją, która po pakcie o nieagresji z 1934 roku uznała Panta za niewygodnego „mąciciela”. „Polska i III Rzesza miały zawartą umowę o współpracy, w związku z tym nie będzie się robić senatorem człowieka, którego Hitler nie znosi. I Mościcki zrobił senatorem Rudolfa Wiesnera – nazistę, sympatyka Hitlera. To, że Pant krytykował nazizm, tworzył »Der Deutsche in Polen« w większości z własnych oszczędności, nie spotkało się z żadnym odzewem ze strony polskiej. Bo ze strony polskiej to i tak był Niemiec” – komentował z goryczą badacz.

Publikacja „Das wahre Deutschtum ist nicht in den Reihen des Nationalsozialismus” – owoc wnikliwych badań dr. Sebastiana Rosenbauma. Książka dostępna w Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej.
Foto: Manuela Leibig
Eduard Pant zmarł w 1938 roku. Dziś pozostaje postacią niemal całkowicie zapomnianą: „Mieliśmy wspaniałych, zaangażowanych ludzi w Katowicach i nikt o tym nie pamięta. Sprawdziłem najlepszą bibliotekę w Katowicach. Proszę sobie wyobrazić, że w Bibliotece Śląskiej nie ma biografii Panta. Czuję żal i ubolewanie, że środowisko o tak wielkiej randze jest niedostrzegane i niedocenione” – mówił dr Rosenbaum.

Dr. Sebastian Rosenbaum.
Foto: Manuela Leibig
Podsumowanie: głos wołający na pustyni
Zakończenie „Złotego Wykładu” niosło ze sobą ważny apel. Publikacja wydana przez CBMN nie jest tylko naukowym opracowaniem, ale aktem sprawiedliwości wobec ludzi, którzy zaryzykowali wszystko: „Pant i jego redakcja wszystko postawili na jedną kartę. Stracili całkowicie swoje pozycje, wpływy. Zamienili się w »frików« wydających małą gazetkę z ludzi, którzy byli najbardziej wpływowi i mieli ważne urzędy” – podsumował dr Rosenbaum.
Dziś, dzięki staraniom badaczy takich jak dr Sebastian Rosenbaum, głos Eduarda Panta znów może wybrzmieć, skłaniając do pytań o nasze dzisiejsze postawy wobec radykalizmów i manipulacji językiem. Istnienie książki „Das wahre Deutschtum ist nicht in den Reihen des Nationalsozialismus” jest dowodem na to, że prawda o „prawdziwej niemieckości” przetrwała najgorszą próbę. Artykuły z „Der Deutsche in Polen” w niej zawarte, po 90 latach, wciąż stanowią potężne memento, przypominając, że godność i wolność słowa są wartościami, za które warto zapłacić każdą cenę.
Manuela Leibig

