Szesnastego maja ks. Wojciech Wajda – proboszcz parafii w Piotraszewie i Bieniewie – poświęcił odnowioną kapliczkę w Mawrach (niem. Mawern) w powiecie olsztyńskim, powstałą w 1800 roku. I wcale nie chodzi o to, że to pierwszy taki przypadek w tej parafii. Chodzi o to, w jaki sposób została odnowiona.
Od zapomnianej kapliczki do wspólnej troski
Kapliczkę ufundowała w 1800 roku rodzina Teschnerów przy ulicy, przed swoim domem, po którym zostały już tylko schody. Miała chronić mieszkańców przed złem. Teschnerowie posiadali w Mawrach duże gospodarstwo – ponad 80 ha wraz z lasem – które przekazywali z pokolenia na pokolenie. Żyło im się spokojnie i dostatnio aż do ucieczki przed Armią Czerwoną w styczniu 1945 r. Rosjanie spalili dom, ale kapliczka ocalała. Z czasem jednak jej stan techniczny zaczął się pogarszać.

Na uroczystość poświęcenia przyjechały trzy pokolenia Teschnerów.
Foto: Lech Kryszałowicz
Kilka lat temu Kazimierz Hanusz, który w Mawrach (liczących dziś 30 mieszkańców) pełnił funkcję sołtysa, zajął się zabytkiem. Społecznie, z pomocą rodziny, odremontował kapliczkę, zabezpieczył ją i tym samym uchronił przed ruiną.
Powrót pamięci rodziny Teschnerów
Te działania obserwował dyskretnie Markus Teschner z Magdeburga (ur. 1972) – wnuk ostatniego gospodarza, Leo Teschnera, który wraz z żoną i czwórką małych dzieci uciekał zimą 1945 r. przed Armią Czerwoną.
– Do Polski zacząłem przyjeżdżać na początku lat 90. XX wieku. Odwiedziłem ją wiele razy. Bywałem też w Mawrach, bo w naszej rodzinie pamięć o dawnej ojczyźnie, Prusach Wschodnich i ucieczce była bardzo silna i pielęgnowana. Nie zapominamy, że nasze korzenie są na Warmii. Około 2018–2019 roku przyszło mi do głowy, że powinniśmy zadbać o kapliczkę. Było to już po tym, jak rodzina Hanuszów ją odnowiła. Do renowacji pozostały jednak figura Chrystusa na krzyżu i sam krzyż. Przedstawiłem pomysł rodzinie. Został zaakceptowany – wspomina Markus Teschner.

Kapliczkę poświęcił ks. Wojciech Wajda, proboszcz parafii w Piotraszewie i Bieniewie.
Foto: Lech Kryszałowicz
Swoim pomysłem podzielił się z Gerardem Wichowskim – przewodniczącym Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej „Warmia” w Lidzbarku Warmińskim – prosząc o pomoc w jego realizacji. Ten z kolei zwrócił się do Agnieszki Ramotowskiej, konserwatorki dzieł sztuki z Lidzbarka Warmińskiego. Proces odnowienia figury i krzyża trwał ponad dwa lata, z czego właściwe prace konserwatorskie zajęły pół roku. Resztę czasu pochłonęła dokumentacja oraz uzyskanie pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Konserwacja, która ocaliła warstwy historii
Figura Chrystusa i krzyż były malowane osiem razy, a w niektórych miejscach konserwatorka pod mikroskopem doliczyła się nawet dwunastu warstw farby. Trzeba było dotrzeć do pierwotnej warstwy i ustalić jej oryginalny odcień.

Po poświęceniu kapliczki wszyscy długo świętowali przy wspólnym stole.
Foto: Lech Kryszałowicz
Farba była złuszczona, więc każdą łuskę starannie przyklejano do podłoża, a ubytki uzupełniano specjalną szpachlą konserwatorską. Następnie ostrożnie usunięto wszystkie warstwy farby aż do pierwotnej. Potem powierzchnię oczyszczono, pomalowano farbą dobraną zgodnie z pierwotną kolorystyką i zabezpieczono przed wpływem warunków atmosferycznych.
– Nie udało mi się ustalić autora figury Chrystusa, ale pod względem artystycznym to bardzo dobra praca. Nie znam też personalnie fundatora kapliczki, ale i tak jestem bardzo zadowolona, bo udało nam się wspólnie ocalić ten zabytek kultury – mówi Agnieszka Ramotowska.
Wspólnota, która ratuje dziedzictwo
Rola stowarzyszenia „Warmia” nie ograniczyła się do pośrednictwa między rodziną Teschnerów, konserwatorką i urzędem konserwatorskim. Organizacja ufundowała farby do renowacji kapliczki oraz pokryła część kosztów prac.

Markus Teschner – inicjator odnowienia figury Chrystusa i rodzinnej inicjatywy.
Foto: Lech Kryszałowicz
Główny ciężar finansowy wzięła na siebie rodzina Teschnerów. Markus nie chce zdradzać wysokości wydatków.
– Jesteśmy katolikami, jesteśmy Warmiakami. Chcieliśmy uratować ten zabytek, tak silnie związany z naszą rodziną. To było dla nas oczywiste zadanie. Teraz będziemy musieli co jakiś czas sprawdzać stan kapliczki – mówi z uśmiechem inicjator przedsięwzięcia.
Po poświęceniu kapliczki przy wspólnym stole wszyscy długo świętowali to wydarzenie: rodzina Teschnerów, rodzina Hanuszów oraz członkowie „Warmii”.