Piłka nożna: 23. Mistrzostwa Świata

Koniec „rozgrzewki”

2 lipca 2026, 15:00 Sport

Nie da się ukryć, że tak mocno rozciągnięta faza grupowa sprawiła, że wielu kibiców traktowało ją po macoszemu. Wielu z nich mówiło, że tylko zerka na wyniki, bo przecież najważniejsze granie rozpocznie się dopiero w fazie pucharowej. Dlatego możemy śmiało stwierdzić, że za nami „rozgrzewka” i zaczynamy granie na poważnie.

Pierwsze kolejki fazy grupowej mundialu pokazały, że jest wiele czynników, które mogą nas zaskoczyć: zmęczenie największych gwiazd po długim sezonie, trudności z przestawieniem się na zupełnie inną strefę czasową czy słynna już „przerwa na nawodnienie”.

To wszystko powodowało, że niektóre drużyny (zwłaszcza europejskie) miały problem z osiągnięciem swojego standardowego poziomu. Nie inaczej było w ostatnich meczach. Największym zaskoczeniem, które jednak nie rozczarowało na boisku, było spotkanie Norwegii z Francją.

Początkowe oczekiwania i zapowiadany pojedynek snajperów zostały „zburzone” przez selekcjonera Norwegów, który posadził na ławce Erling Haaland. Wydawało się, że Kylian Mbappé „przejmie” scenę, ale było inaczej. Ten mecz pokazał, że obie ekipy nie są całkowicie uzależnione od swoich największych gwiazd.

Norwegowie, choć oczywiście ustępowali Francuzom, zdobyli gola, wywalczyli rzut karny (niewykorzystany) i pokazali, że trzeba się z nimi liczyć. Francuzi z kolei, a w dużej mierze ich lider, wykreowali kolejnego strzelca. Ousmane Dembélé zaliczył hat-tricka (już drugiego na tym mundialu) i sam był zaskoczony wybuchem swojej formy.

„Chcemy wygrywać każdy mecz i będziemy się na tym koncentrować, bo teraz będzie coraz trudniej. Mamy zawodników o niesamowitej jakości – zarówno na boisku, jak i na ławce. A dzięki temu, że tak dobrze się rozumiemy, wszystko jest prostsze. Z każdą chwilą współpraca wygląda coraz lepiej” – podkreślał po meczu rolę drużyny zdobywca Złotej Piłki.

Ten mundial już pobił rekordy pod względem liczby zdobytych bramek i frekwencji na stadionach.

Niespodzianki

Historia pokazuje, że ostatnie mecze grupowe to najczęściej czas kalkulacji. Bardzo często drużyny, teoretycznie walcząc o wygraną, kończą mecz remisem, który ostatecznie zadowala obie strony. Nie inaczej było także teraz, ale mieliśmy dwa spotkania, które zaskoczyły niemal wszystkich obserwatorów, bo pokrzyżowały plany faworytów.

Zdecydowanie większym zaskoczeniem było starcie Egiptu z Iranem. Utytułowana ekipa z Afryki miała prosty plan: wygrać mecz, wygrać grupę i być rozstawioną przed fazą pucharową. Jednak presja wyraźnie „związała nogi” zawodnikom znad Nilu. Już w 5. minucie wyszli na prowadzenie i wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem.

Tymczasem kilka minut później rywale otrzymali rzut karny, którego nie wykorzystali. Niedługo potem trafili jednak do siatki z gry. Reszta spotkania toczyła się pod dyktando Egiptu, który kompletnie nie potrafił wykorzystać przewagi i ostatecznie awansował z drugiego miejsca.

Innego rodzaju zaskoczeniem był mecz Kolumbii z Portugalią. Wydawało się, że Cristiano Ronaldo i spółka przełamali już swoją niemoc i weszli na zwycięską ścieżkę. Okazało się jednak, że portugalska maszyna nadal nie pracuje idealnie.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, z którego bardziej niezadowoleni mogą być zawodnicy z Ameryki Południowej. Paradoksalnie jednak to oni zakończyli rywalizację na czele grupy, co – biorąc pod uwagę układ drabinki – było niezwykle ważne.

Oczywiście największą niespodzianką finiszu fazy grupowej była potyczka Ekwadoru z Niemcami, w której ekipa Julian Nagelsmann przegrała.

Największą niespodzianką finiszu fazy grupowej była potyczka Ekwadoru z Niemcami, w której ekipa Julian Nagelsmann przegrała. Foto: Wikipedia

Historia napisana

Jednym z najpiękniejszych elementów mundialu są historie „Kopciuszków”. Kibice, oprócz wspierania własnej lub ulubionej reprezentacji, często znajdują sobie jeszcze jedną drużynę, z którą dodatkowo sympatyzują.

Na tym turnieju dla wielu było nią Curaçao, które napisało swoją historię, strzelając bramkę Niemcom czy remisując z Ekwadorem, ale ostatecznie zakończyło zmagania na fazie grupowej. Były jednak drużyny, które grają dalej.

Pierwszą jest drużyna Demokratycznej Republiki Konga, która wychodziła na swoje mecze bez strachu i grała efektownie, a co ważniejsze – efektywnie. W nagrodę otrzymała mecz 1/16 finału z Anglią.

Niewątpliwie najpiękniejszą historią jest jednak ta reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka. Po niespodziewanych, a wręcz sensacyjnych remisach z Hiszpanią i Urugwajem stanęli przed wyjątkową szansą – wygrana z Arabią Saudyjską dawała im awans.

Zrobili w tym meczu wszystko, by wygrać. Przeważali, oddali kilkanaście strzałów, ale żaden nie wylądował w siatce rywala. Okazało się jednak, że bezbramkowy remis – a w sumie trzy remisy w fazie grupowej – dał im awans.

A w fazie pucharowej „Niebieskie Rekiny” będą miały wyjątkową okazję, by zmierzyć się z Lionel Messi i jego Argentyną.

„Dla nas nic nie jest niemożliwe. Cała drużyna i wszyscy mieszkańcy naszego kraju mogą być dumni z tego, czego dokonaliśmy. Od początku mówiliśmy, że ten turniej to dla nas okazja, by pokazać całemu światu nasz kraj. Starcie z Argentyną będzie czymś niesamowitym dla naszej ojczyzny, niezależnie od samego meczu” – mówił po spotkaniu selekcjoner Bubista.

Co oni tu robili?

Po zasłużonych pochwałach pora też na nagany. Bo wśród 48 drużyn były i takie, które totalnie zawiodły.

Nie będziemy w tym miejscu pisać o takich drużynach jak Haiti czy Irak. One miały swoje większe i mniejsze problemy. Dla nich sam występ na mundialu był nagrodą samą w sobie i trzeba to docenić.

Były jednak reprezentacje, które poleciały za ocean z ambicjami, a wracają z podkulonym ogonem. Pierwsza to Czechy, które wróciły na mundial po 20-letniej przerwie i trudno nie odnieść wrażenia, że była ona… za krótka.

Ostatnie miejsce w grupie, dwie zdobyte bramki (po wrzutach z autu!) mówią same za siebie. Najgorsze jednak było to, co ekipa Ladislav Krejčí pokazywała – a raczej czego nie pokazywała – na boisku. Brak pomysłu na ofensywę, rozgrywanie wszerz i do tyłu. O tym występie chcemy jak najszybciej zapomnieć.

Jeżeli jednak narzekamy na Czechów, to co powiedzieć o Tunezji? Po pierwszej porażce ze Szwecją zwolniono selekcjonera. Hervé Renard, który tuż przed mundialem został zwolniony przez Arabię Saudyjską, nie zmienił nic.

„Orły z Kartaginy” kończą turniej z kompletem porażek i mianem najgorszej defensywy mundialu. Trudno nie odnieść wrażenia, że zajęły miejsce drużynie, która mogła dostarczyć nam więcej emocji.

Ten mundial już pobił rekordy pod względem liczby zdobytych bramek i frekwencji na stadionach. Możemy spokojnie stwierdzić, że także liczba emocji i zaskoczeń jest ogromna. Pozostaje mieć nadzieję, że w fazie pucharowej ich nie zabraknie.

Wyniki

Grupa A
25 czerwca, czwartek
Czechy – Meksyk 0:3 (0:0)
M. Chávez (55), Quiñones (61), Fidalgo (90+4)

RPA – Korea Południowa 1:0 (0:0)
Maseko (63)

Grupa B
24 czerwca, środa
Szwajcaria – Kanada 2:1 (0:0)
Vargas (46), Manzambi (57) – P. David (76)

Bośnia i Hercegowina – Katar 3:1 (2:1)
Alajbegović (29), Abunada (34-sam.), Mahmić (80) – Al-Haydos (42)

Grupa C
25 czerwca, czwartek
Szkocja – Brazylia 0:3 (0:2)
Vinícius Jr. (7, 45+3), Cunha (60)

Maroko – Haiti 4:2 (2:2)
Hakimi (39), Saibari (45+1), Rahimi (78), Yassine (89) – Bounou (10-sam.), Isidor (43)

Grupa D
26 czerwca, piątek
Turcja – USA 3:2 (2:1)
Güler (9), B. A. Yılmaz (31), Ayhan (90+8) – Trusty (3), Berhalter (49)

Paragwaj – Australia 0:0

Grupa E
25 czerwca, czwartek
Ekwador – Niemcy 2:1 (1:1)
Angulo (9), Plata (77) – Sané (2)

Curaçao – WKS 0:2 (0:1)
N. Pépé (7, 64)

Grupa F
26 czerwca, piątek
Japonia – Szwecja 1:1 (0:0)
Maeda (56) – Elanga (62)

Tunezja – Holandia 1:3 (0:2)
Mastouri (54) – Skhiri (3-sam.), Brobbey (7), van Hecke (62)

Grupa G
27 czerwca, sobota
Egipt – Iran 1:1 (1:1)
M. Saber (5) – Rezajijan (14)

Nowa Zelandia – Belgia 1:5 (0:1)
Just (84) – Trossard (28, 50), De Bruyne (66), Lukaku (86), Saelemaekers (90+4)

Grupa H
27 czerwca, sobota
Republika Zielonego Przylądka – Arabia Saudyjska 0:0

Urugwaj – Hiszpania 0:1 (0:1)
Á. Baena (42)

Grupa I
26 czerwca, piątek
Norwegia – Francja 1:4 (1:3)
Aasgaard (21) – Dembélé (7, 20, 32), D. Doué (90+4)

Senegal – Irak 5:0 (1:0)
H. Diarra (4), I. Sarr (56), P. Gueye (59, 71), I. Ndiaye (82)

Grupa J
28 czerwca, niedziela
Jordania – Argentyna 1:3 (0:2)
Al-Taamari (55) – Lo Celso (19), Martínez (31-k), Messi (80)

Algieria – Austria 3:3 (1:1)
Belghali (45), Mahrez (60, 90+3) – Arnautović (28), Sabitzer (55), Kalajdžić (90+6)

Grupa K
28 czerwca, niedziela
Kolumbia – Portugalia 0:0

Demokratyczna Republika Konga – Uzbekistan 3:1 (0:1)
Wissa (68-k, 90+1), Mayele (78) – Shomurodov (10)

Grupa L
27 czerwca, sobota
Panama – Anglia 0:2 (0:0)
Bellingham (62), Kane (67)

Chorwacja – Ghana 2:1 (1:0)
Sučić (31), Vlašić (83) – Luckassen (73)

Udostępnij:
Budowanie mostów we Wrześni: Kiedy historia staje się żywą przyjaźnią
Poprzedni artykuł

Budowanie mostów we Wrześni: Kiedy historia staje się żywą przyjaźnią

Festyn z okazji rocznicy śmierci Joanny Schaffgotsch
Następny artykuł

Festyn z okazji rocznicy śmierci Joanny Schaffgotsch

Reklama

Punkt Widzenia