Wczoraj byłem na jednej z ulic Bochum, która zajmuje szczególne miejsce w historii Polaków w Niemczech. Na przełomie XIX i XX wieku Klosterstraße, dzisiejsza Am Kortländer, tętniła polskim życiem. Przez kilka dziesięcioleci działały tu różne polskie organizacje, wydawano pisma, spotykali się ludzie, dla których ulica ta była ważnym punktem polskiego życia społecznego.
Po przejęciu władzy w Niemczech przez nazistów i rozpoczęciu represji wobec Polaków działalność ich organizacji została silnie ograniczona, a dotychczasowe życie zaczęło zamierać. Po wybuchu II wojny światowej i konfiskacie polskiego majątku ustało ono praktycznie całkowicie. Także pierwsze lata powojenne w zniszczonym bombardowaniami mieście nie były łatwe. Reaktywowaniu Związku Polaków w Niemczech towarzyszyły próby odbudowy jego struktur i odzyskania miejsca w życiu publicznym. Ostatecznie udało się odzyskać Dom Polski przy Klosterstraße. Przez kolejne dziesięciolecia był on siedzibą Związku.

W związku z obradami polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu pojawiła się propozycja umieszczenia na Domu Polskim tablicy upamiętniającej zamordowanych przedstawicieli polskiej mniejszości w Niemczech w okresie międzywojennym.
Foto: Krzysztof Ruchniewicz
Dzisiaj Dom Polski jest remontowany. Rusztowania, ogrodzenie i otoczenie budynku sprawiają raczej przygnębiające wrażenie. Piszę o tym nie dlatego, by wystawiać ocenę samemu remontowi, lecz dlatego, że obecny obraz tego miejsca wydaje mi się bardzo wymowny. Historia polskiej obecności w Niemczech znajduje się tutaj niemal na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie wydaje się pozostawiona na zapomnianym uboczu.
Historia polskiej obecności w Niemczech znajduje się tutaj niemal na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie wydaje się pozostawiona na zapomnianym uboczu.
Dlaczego o tym wspominam? Kilka dni temu pojawiła się informacja, że w styczniu 2007 roku mają odbyć się kolejne obrady polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu. To ważne forum dialogu, skupiające przedstawicieli organizacji polskich w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce. Nie powinno ono być jedynie okazją do kurtuazyjnej wymiany zdań. Powinno służyć również podejmowaniu konkretnych decyzji i wypracowywaniu rozwiązań ważnych dla obu społeczności w jej codziennej egzystencji.
Okrągły Stół ma już ponad piętnaście lat, ale jego posiedzenia odbywały się dotąd nieregularnie. Wpływały na to także zmiany polityczne i napięcia w relacjach polsko-niemieckich. Mimo deklaracji o potrzebie umacniania dobrego sąsiedztwa, kolejne spotkania były odkładane. Tymczasem od zmiany władzy w Polsce pod koniec 2023 r. minęło już wystarczająco dużo czasu, aby dokonać bilansu dotychczasowych działań i zastanowić się, jak powinien wyglądać następny etap naszej współpracy.

W latach powojennych Związek Polaków w Niemczech odzyskał Dom Polski przy Klosterstraße w Bochum. W kolejnych dziesięcioleciach budynek służył jako siedziba Związku.
Foto: Krzysztof Ruchniewicz
Do stycznia pozostało jeszcze trochę czasu. Można więc przedstawić opinii publicznej obu krajów nie tylko listę własnych oczekiwań, ale przede wszystkim pomysły na ich wspólną realizację. Można też wrócić do zobowiązań sprzed lat i uczciwie odpowiedzieć na pytanie, co zostało zrobione, co pozostaje do wykonania, a co po prostu zostało zapomniane i dlaczego.
Jednym z takich zobowiązań związanych z historią Polaków w Niemczech była kwestia upamiętnienia zamordowanych przedstawicieli przedwojennej mniejszości polskiej w Niemczech. Jednym z pomysłów było odsłonięcie odpowiedniej tablicy na Domu Polskim w Bochum. Czy do tego dojdzie? Czy do styczniowego spotkania Dom Polski będzie już oddany do użytku?
Mam w tej sprawie sporo wątpliwości. Być może jednak się mylę. I bardzo chciałbym, aby tym razem historia z Klosterstraße okazała się nie historią kolejnych zaniechań i opóźnień, lecz początkiem konkretnego działania.