Tylko dwa punkty łącznie wywalczyli dwaj główni faworyci bieżącego sezonu – lider tabeli Borussia Dortmund i obrońca tytułu mistrza Niemiec – Bayern München. Oba teamy solidarnie zremisowały swoje pojedynki po 2-2.
Borussia Dortmund do domowej potyczki z Werderem Bremen podchodziła z ligową serią czterech zwycięstw. Z tego też powodu mało było takich, którzy przed meczem wróżyli gospodarzom stratę punktów. Werder jednak nie przyjechał do Westfalii po przysłowiowe lanie. Od początku meczu goście znad Wezery znakomicie się bronili, dzięki czemu do 79. minuty utrzymywał się bezbramkowy remis. BVB jednak nie rezygnowało z odniesienia zwycięstwa, a im bliżej było końca spotkania, tym przewaga BVB rosła. Efekt? W 80. minucie po zagraniu Fabio Silvy Svensson wyprowadził Dortmund na prowadzenie 1-0, a pięć minut później po dośrodkowaniu Veermana Schlotterbeck strzałem głową podwyższył prowadzenie Borussii na 2-0.
Szalona końcówka na Signal Iduna Park
W tym momencie wydawało się, że losy pojedynku zostały rozstrzygnięte. Werder jednak się nie poddał. Od dekad słynie z tego, że potrafi odrabiać straty, co wielokrotnie pokazywał w europejskich pucharach i w 1. Bundeslidze, ba, w takich sytuacjach potrafił nawet zwyciężać. Tym razem nie wygrał, ale wywalczył cenny remis! Jak do tego doszło? Otóż nie mając nic do stracenia, bremeńczycy w ostatnich minutach spotkania rzucili się do szaleńczego ataku, który w 88. minucie przekuli w zdobycie kontaktowej bramki autorstwa Reisa. Z kolei w 90+2. minucie meczu były piłkarz Dortmundu – Füllkrug – uderzeniem głową wyrównał na 2-2 i ustalił wynik zawodów. Oznacza to pierwsze w tym sezonie stracone punkty w meczach ligowych przez dortmundczyków. Bremen jednak, pomimo wywalczenia cennego oczka, nadal czeka na pierwsze zwycięstwo z BVB od 20 sierpnia 2022 r.
Kiks Neuera
Gdyby stratę dwóch punktów przez Borussię Dortmund wykorzystał Bayern München, wskoczyłby na pozycję lidera tabeli. Warunkiem było jednak wyjazdowe zwycięstwo w derbach Bawarii z FC Augsburg. Mecz ten rozpoczął się jednak dla monachijczyków fatalnie, bo już po 8 sekundach gry, po katastrofalnym kiksie golkipera monachijczyków – Neuera – gospodarze objęli prowadzenie 1-0! Bayern oczywiście ruszył do natarcia, chcąc jak najprędzej wyrównać. Sztuki tej jednak do przerwy nie dokonał, bo miejscowa defensywa spisywała się wybornie, a napastnicy gości nie byli w najlepszej dyspozycji. Jednak w ostatnich sekundach pierwszej odsłony (45+5. minuta) po uderzeniu Kane’a piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki FCA i była to w tej części gry najlepsza okazja Bayernu do zdobycia gola.
Spalone Luisa Diaza
Druga część spotkania rozpoczęła się od zdecydowanego natarcia gości, którzy w 51. minucie zdobyli gola autorstwa Luisa Diaza, ale nie został on uznany, bo arbiter dopatrzył się pozycji spalonej. Jednak cztery minuty później Saibari zdobył już prawidłową bramkę dla Bayernu, doprowadzając do remisu 1-1. W tym momencie sądzono, że lada moment podopieczni Vincenta Kompany’ego wyjdą na prowadzenie. Tymczasem w 64. minucie ponownie dali się zaskoczyć. Co więcej, po raz drugi w tym spotkaniu fatalny w skutkach błąd popełnił Neuer. Po jego interwencji po strzale Calvina Brackelmanna do piłki dopadł Rodrigo Ribeiro i zdobył gola, a augsburgczycy ponownie objęli prowadzenie, tym razem 2-1. Co na to Bayern? W dalszej fazie spotkania monachijczycy ponownie umieścili piłkę w siatce, ale kolejne trafienia nie zostały uznane z powodu spalonych. W 75. minucie znów gola zdobył Luis Diaz, jednak sędzia ponownie dopatrzył się spalonego.

Allianz Arena w Monachium – stadion Bayernu, jednego z głównych faworytów do mistrzostwa Niemiec.
Foto: Unsplash
Brown uratował Bayern
Nieuznane trafienia nie zniechęciły mistrzów Niemiec do odwrócenia losów spotkania. Nadal parli do przodu, co zaowocowało wyrównującą bramką Nathanaela Browna w 80. minucie na 2-2. 120 sekund później miejscowych uratowała poprzeczka, w którą trafił Serge Gnabry. W doliczonym czasie gry monachijczycy za sprawą Gnabry’ego znów umieścili futbolówkę w siatce FCA, ale po raz kolejny arbiter gola nie uznał. Ponownie odgwizdał pozycję spaloną i strata dwóch oczek przez Bayern stała się faktem. Co więcej, monachijczycy w dwóch ostatnich spotkaniach derbowych z FC Augsburg wywalczyli tylko oczko. Poprzednia konfrontacja tych zespołów w München – 24 stycznia 2026 roku – zakończyła się sensacyjną wygraną FCA 2-1.
Łatwo nie było
Stratę punktów przez Borussię Dortmund i Bayern München wykorzystał SC Freiburg, który pokonał u siebie FC Schalke 04 2-1 i wskoczył na pozycję lidera tabeli. Łatwo jednak nie było, choć od pierwszych sekund pojedynku freiburgczycy wyraźnie przeważali, co w 10. minucie potwierdzili zdobyciem gola autorstwa Eggesteina. Od tego momentu Schalke poczynało sobie śmielej, a w 30. minucie dopisało mu szczęście, kiedy po niefortunnym wybiciu piłki przez bramkarza Freiburga Backhausa Gantenbein strzałem z dystansu wyrównał na 1-1. Trafienie to dodało przyjezdnym wiary w siebie, przez co Badeńczycy z dużymi kłopotami dochodzili do sytuacji strzeleckich.
Zwycięski cios Goto
A kiedy w 64. minucie rozgrywający SC Freiburg – Suzuki – ujrzał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji żółto-czerwoną, i miejscowi musieli grać w dziesiątkę, wydawało się, że FC Schalke może to spotkanie nawet wygrać. Tak się jednak nie stało dzięki trafnym zmianom, jakich dokonał trener gospodarzy, wprowadzając do gry z ławki rezerwowych doświadczonego Grifo i 21-letniego Japończyka – Goto. Efekt? W 85. minucie pierwszy z wymienionych precyzyjnie dośrodkował, a drugi znakomitym uderzeniem głową zdobył dla Freiburga zwycięską bramkę. Bramkę na miarę lidera stawki! Badeńczycy zatem nie przegrali z ekipą Schalke 04 w dziewięciu kolejnych ligowych konfrontacjach, wygrywając sześć ostatnich potyczek.
Znakomitym uderzeniem głową Goto zapewnił Freiburgowi zwycięstwo nad FC Schalke 04 i pozycję lidera tabeli.
Furia „Byków”
Do spotkania na własnym stadionie z Eintrachtem Frankfurt ekipa RB Leipzig nie podchodziła w najlepszych nastrojach, mając na koncie dwie porażki w czterech spotkaniach. Tym razem jednak „Byki” zanotowały występ doskonały. Od pierwszych sekund spotkania wręcz z furią ruszyły na rywala i już w pierwszej minucie Banzuzi wyprowadził miejscowych na prowadzenie. W 5. minucie było już 2-0 po trafieniu Nkunku, który w 41. i 44. minucie dorzucił kolejne dwa gole i na przerwę zespół Leipzig schodził, prowadząc 4-0! Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Saksończycy nadal dominowali, ale nie grali już spokojnie. Mimo to zdołali jeszcze dwukrotnie umieścić piłkę w siatce przyjezdnych: w 54. minucie uczynił to Nusa, a w 89. minucie Gomis.
Dokumentacja kolejki:
Dortmund – Bremen 2-2 (0-0)
Augsburg – München 2-2 (1-0)
Hoffenheim – Hamburg 2-3 (1-1)
Mainz – Leverkusen 3-4 (2-2)
Berlin – Elversberg 1-0 (0-0)
Paderborn – Stuttgart 0-2 (0-1)
Leipzig – Frankfurt 6-0 (4-0)
Köln – M’gladbach 2-1 (1-1)
Freiburg – Schalke 04 2-1 (1-1)
Tabela
- Freiburg 5 13 14-4
- Dortmund 5 13 11-4
- München 5 11 16-4
- Leverkusen 5 10 14-8
- Leipzig 5 9 15-5
- Augsburg 5 8 13-8
- Bremen 5 8 10-10
- Mainz 5 7 13-10
- Elversberg 5 7 8-8
- Köln 5 7 8-10
- Stuttgart 5 6 8-9
- Hamburg 5 6 5-15
- Schalke 04 5 5 4-6
- Frankfurt 5 5 9-16
- Paderborn 5 4 3-7
- Berlin 5 4 5-17
- Hoffenheim 5 3 9-13
- M’gladbach 5 0 7-18