Dymisja szefa frakcji doprowadziła do rekonstrukcji gabinetu. Jednak zamiast zademonstrować siłę przywódczą, kanclerz Merz z powodu swojego postępowania sam spotkał się z krytyką.
Właściwie to prezentacja nowych ministrów miała zademonstrować zdolność rządu federalnego do działania. Zamiast tego stała się symbolem kryzysu przywódczego. 24 lipca kanclerz federalny przedstawił swoją nową szefową Kancelarii i nowego ministra zdrowia – nowego ministra transportu jednak, już nie. Jeszcze przed spotkaniem stało się jasne, że Merz chce zdymisjonować ministra transportu Patricka Schniedera. Sposób zwolnienia wywołał w kolejnych dniach znaczną krytykę. Jak mogło dojść do tego, że ze zwykłej przebudowy gabinetu powstał kryzys przywódczy, w którym kanclerz znalazł się pod ogromną presją wewnątrz partii?
Dymisja Spahna
Gdy rok temu w niemieckiej polityce rozpoczęła się wakacyjna przerwa, pojawiły się spekulacje na temat tego, jak długo lider klubu parlamentarnego CDU/CSU utrzyma się na stanowisku. Spahnowi nie udało się na czas zapewnić stabilnej większości do wyboru sędziów federalnych. Termin wyborów został przesunięty w ostatniej chwili. Po przerwie letniej koalicja uzgodniła nową kandydatkę. Ponowny wybór Spahna w maju 2026 roku zdawał się kończyć tę sprawę.
Jednak zaledwie kilka tygodni później ujawniono, że Spahn wraz ze swoim partnerem został ojcem. Para skorzystała w tym celu z macierzyństwa zastępczego w USA. Ponieważ CDU odrzuca macierzyństwo zastępcze, a sam Spahn popierał tę linię partyjną, stanął w obliczu zarzutu obłudy. Tym razem oburzenie w szeregach CDU było zbyt duże – Spahn podał się do dymisji, a frakcja potrzebowała nowego przewodniczącego.
„Zakładam, że do września fale trochę się uspokoją.”
Kanclerz Friedrich Merz
Dymisja otworzyła Merzowi możliwość przeprowadzenia rekonstrukcji rządu. Jednak roszada przebiegła mniej płynnie, niż kanclerz mógł sobie wyobrażać.
Wkrótce za faworyta do przewodnictwa we frakcji zaczął uchodzić Thorsten Frei (CDU). Frei był do tej pory szefem Kancelarii, a tym samym jednym z najważniejszych współpracowników Friedricha Merza. Ponieważ Frei przenosił się teraz do parlamentu, Merz musiał obsadzić również Kancelarię. Jego wybór padł na minister zdrowia Ninę Warken.
Rekonstrukcja gabinetu w dwóch krokach
Właściwie Merz chciał zaprezentować nowego ministra transportu razem z nową szefową Kancelarii i ministrem zdrowia. Jednak przewidziany kandydat Fritz Güntzler w ostatniej chwili odmówił. Merz musiał więc ograniczyć się w swoim oświadczeniu prasowym do krótkiej wzmianki, że dojdzie do „dalszych zmian”.
Wycofanie się Güntzlera było nie tylko organizacyjną wpadką. Uwidoczniło, że kanclerz nie zabezpieczył wystarczająco swojej rekonstrukcji personalnej.

Kanclerz federalny Friedrich Merz i nowy przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu Thorsten Frei podczas ćwiczeń z reagowania kryzysowego w maju 2026 roku.
Foto: Rząd federalny /Jesco Denzel
Dla wciąż urzędującego ministra transportu Schniedera cała ta procedura stała się publicznym upokorzeniem. Jego odejście było już uważane za przesądzone. Ponieważ w krótkim czasie nie był gotowy żaden następca, Schnieder pozostał na razie na stanowisku – politycznie już skreślony. Dwa dni po oświadczeniu prasowym poprosił kanclerza federalnego o zwolnienie. W poście na X mówił o „niegodnej sytuacji”.
Sprzeciw z własnych szeregów
Niezadowolenie koncentrowało się nie tyle na samej rekonstrukcji, co raczej na jej przebiegu. Były minister Kancelarii Peter Altmaier zarzucił Merzowi brak szacunku w traktowaniu Schniedera. Na X napisał: „Sposób traktowania go porusza mnie i wścieka”. Zarząd krajowy CDU w Nadrenii-Palatynacie odwołał nawet już zaplanowane wydarzenie z udziałem kanclerza.
Friedrichowi Merzowi od dawna zarzuca się, że w komunikacji politycznej brakuje mu czasem niezbędnego wyczucia. Wcześniejsze kontrowersje – na przykład wokół wypowiedzi o „wizerunku miasta” – prowadziły wprawdzie do ostrej krytyki, ale pochodziła ona głównie z opozycji. Tym razem sprzeciw pochodzi z własnych szeregów.
Jesień może stać się próbą wytrzymałości
Obserwatorzy politycznego Berlina ponownie zadawali sobie pytanie, czy wewnątrz partii dyskutuje się o alternatywie dla Friedricha Merza. Spekulacje przypominały debatę z maja tego roku, kiedy to premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst (CDU) w związku z podróżą do Katowic został nazwany „kanclerzem rezerwowym”. Na tym tle Wüst został na początku sierpnia ponownie zapytany o swoje ambicje kanclerskie. W podcaście Funke Mediengruppe „Moja najtrudniejsza decyzja“ określił jednak urząd kanclerza jako „obecnie niewchodzący w grę”.
Sam kanclerz liczy na przerwę wakacyjną. W rozmowie z ZDFheute powiedział: „Zakładam, że do września fale trochę się uspokoją”. Niemniej jednak ocena kanclerza – także we własnych szeregach – będzie prawdopodobnie zależeć od tego, jak skutecznie rząd przeprowadzi jesienią swoje reformy przez parlament.
Do najważniejszych projektów należy reforma emerytalna. Merz i minister pracy Bärbel Bas (SPD) chcą w pełni wdrożyć proponowane rozwiązania Komisji Emerytalnej. Jednak już teraz pojawił się opór – także z szeregów CDU. Kilku wschodnioniemieckich premierów z ramienia CDU publicznie odrzuca planowane zniesienie emerytury bez potrąceń po 45 latach składkowych. Do tego dochodzą kluczowe wybory krajowe, w których szczególnie w Saksonii-Anhalt spodziewane są mocne wyniki AfD.
Rok temu to Jens Spahn był w centrum spekulacji przed przerwą wakacyjną. Rok później wzrok skierowany jest na samego kanclerza. Czy Friedrich Merz odzyska swój autorytet, będzie zależeć od tego, czy uda mu się przeforsować swój program reform pomimo oporu we własnych szeregach.