Staliśmy się marką

10 kwietnia 2026, 17:00 Historia

Z dr. Michałem Matheją, prezesem Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej (CBMN) w Opolu, rozmawia Krzysztof Świerc

W tym roku Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej obchodzi 10-lecie funkcjonowania. Proszę powiedzieć, z czyjej inicjatywy i kiedy powstała ta instytucja?

– Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Punktem wyjścia były rozmowy polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu w 2011 roku, podczas których strona mniejszościowa zgłosiła potrzebę podjęcia badań dotyczących mniejszości niemieckiej. Jednocześnie w protokole Okrągłego Stołu zapisano, że powstać ma komórka, która będzie inicjować tego typu badania.

Efekt? Cztery lata później, dokładnie w marcu 2015 roku, w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej rozpoczął się projekt pod nazwą Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej (CBMN). Natomiast rok później, w 2016 roku, powołana została organizacja – Związek Stowarzyszeń.

Konkretnie pięć organizacji związanych z mniejszością niemiecką powołało związek stowarzyszeń pod taką samą nazwą – CBMN, z siedzibą w Opolu – na takiej zasadzie, aby mieć przygotowaną infrastrukturę na moment, kiedy uda się pozyskać konkretne środki na działalność tej komórki.

Tym samym niemal równolegle istniały dwa centra – jedno jako związek stowarzyszeń, który był prawie nieaktywny, oraz projekt, który działał w ramach DWPN.

Jesienią 2019 roku CBMN znalazło się na liście tzw. nowych projektów dotowanych również ze środków niemieckich, a w marcu 2020 roku otrzymało zgodę na realizację projektu – Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej – już ze środków niemieckich. Czy wówczas wspomniana dwutorowość przestała istnieć?

– Wtedy również mieliśmy swego rodzaju dwutorowość, bo w DWPN do końca 2020 roku nadal funkcjonował projekt pod takim samym tytułem – był to bowiem rok bieżący i umowy były już podpisane. Natomiast przy ulicy Szpitalnej w Opolu, w miejscu, w którym się obecnie znajdujemy, CBMN jako Związek Stowarzyszeń rozpoczęło samodzielną działalność.

Reasumując – formalne założenie tego związku nastąpiło w 2016 roku, dlatego w tym roku obchodzimy 10-lecie jego powstania. Należy jednak dodać, że faktyczna działalność CBMN rozpoczęła się w kwietniu 2020 roku, a zatem w trudnym momencie, bo był to sam początek pandemii koronawirusa.

Dr Michał Matheja kieruje Centrum Badawczym Mniejszości Niemieckiej i towarzyszy jego dynamicznej fazie rozwoju.
Foto: Stefani Koprek

Czym dokładnie zajmuje się CBMN?

– Na pewno nie jest „oknem wystawowym” na zewnątrz. Od tego, żeby pokazywać świat Niemców w Polsce, jest znajdujące się po drugiej stronie ulicy Szpitalnej w Opolu Centrum Dokumentacyjno-Wystawiennicze Niemców w Polsce.

My natomiast zajmujemy się trochę wcześniejszym etapem – inicjowaniem badań naukowych poświęconych różnym aspektom funkcjonowania w przeszłości, teraźniejszości, a może i w przyszłości mniejszości niemieckiej w Polsce.

Przykładowo – tematy związane z Opolem czy Wrocławiem w latach 20. ubiegłego wieku, po I wojnie światowej, z plebiscytem czy z okresem walk, które w Polsce określane są jako powstania śląskie, nie są dla nas tematem. Wtedy bowiem nie było na tych terenach mniejszości niemieckiej.

Jeżeli zajmujemy się mniejszością niemiecką w Polsce w okresie międzywojennym, to tylko na terenie ówczesnej Polski – tam, gdzie Niemcy faktycznie byli mniejszością. To samo dotyczy obecnej Polski po II wojnie światowej.

Komu zlecacie badania?

– Wyszukujemy partnerów na uczelniach, w różnego rodzaju instytutach – osoby, które specjalizują się w tematach, które nas interesują i mają różny charakter. Np. są tematy dotyczące aspektów historycznych, związanych z dziedzictwem MN, nawet w miejscach, gdzie jej dzisiaj nie ma, ale gdzie dziedzictwo niemieckie pozostało.

Interesują nas również tematy o charakterze socjologicznym, związane z demografią, ekonomią czy obecnością języka niemieckiego. Generalnie rzecz biorąc, większość naszych tematów ma charakter interdyscyplinarny. Zespoły, które się nad nimi pochylają, bardzo często składają się ze specjalistów z różnych dziedzin.

Oczywiście badamy po to, żeby te wyniki publikować i żeby funkcjonowały w obiegu zarówno naukowym, jak i popularnonaukowym. Staramy się też organizować spotkania autorskie wokół naszych kolejnych publikacji, które – jako efekt naszych badań lub innych badań – są przez nas upubliczniane.

Do tej pory udało nam się wydać ok. 30 publikacji. Trzeba jednak dodać, że do naszych zadań należy także popularyzowanie wiedzy i propagowanie efektów badań. Dlatego organizujemy różnego rodzaju konferencje czy seminaria.

To jest ta naukowa strona naszej działalności, wynikająca z nazwy i zapisów protokołu Okrągłego Stołu, czyli inicjowanie pewnych nowych nisz, które do tej pory w Polsce czy w Niemczech z różnych powodów były rzadko podejmowane.

Dr Michał Matheja: „Dr Magdalena Wiśniewska-Drewniak (…) wybrała nasze archiwum!”

CBMN ma jeszcze inne zadanie, które pojawiło się w trakcie tworzenia szczegółowej koncepcji w 2020 roku i wynikało z doświadczeń poprzednich lat, kiedy funkcjonowało wyłącznie jako projekt. Proszę przybliżyć je czytelnikom?

– Od czasu do czasu od „świadków czasu” otrzymywaliśmy bardzo interesujące, często unikatowe dokumenty. Było ich na tyle dużo, że w pewnym momencie należało stworzyć archiwum mniejszości niemieckiej. Zadanie to również zostało nam powierzone i w zasadzie od początku działalności, już pod samodzielnym szyldem, tworzymy to archiwum.

Bardzo często są to działania o charakterze ratunkowym, w sytuacji, kiedy zbiory są zagrożone lub dana organizacja MN jest rozwiązywana. W takich momentach ktoś musi je przejąć – co czynimy – i stopniowo je porządkujemy. Stopniowo, bo jest ich bardzo dużo.

Należy też dodać, że mamy szereg darczyńców, którzy są osobami prywatnymi, ale jednocześnie publicznymi. M.in. byli posłowie MN podarowali nam swoje zbiory z czasów działalności poselskiej, a po śmierci Friedricha Schikory jego syn przekazał nam dokumentację swojego ojca dotyczącą konspiracyjnej działalności w mniejszości niemieckiej w latach 80. minionego stulecia.

Generalnie zbieramy wszystko, co w jakiś sposób związane jest z mniejszością niemiecką. Oczywiście olbrzymia część dokumentów związana jest z tworzeniem struktur MN na początku lat 90. ubiegłego stulecia oraz ich rozwojem i funkcjonowaniem w kolejnych latach.

Dr Michał Matheja kieruje Centrum Badawczym Mniejszości Niemieckiej i towarzyszy jego dynamicznej fazie rozwoju.
Foto: Stefani Koprek

Jakie wydarzenia uważa Pan za najważniejsze dla Centrum od momentu jego narodzin?

– Wskazanie jednego najważniejszego wydarzenia w minionej dekadzie jest trudne. Trudno z tego powodu, że stoimy na przysłowiowych dwóch nogach – jedna to nasza działalność naukowa, a druga archiwistyczna, a ja nie chciałbym, aby jedna z nich znalazła się w cieniu drugiej.

Na pewno jednak bardzo dużym wydarzeniem była konferencja, którą wspólnie z sąsiadami z Centrum Dokumentacyjno-Wystawienniczego przygotowywaliśmy i organizowaliśmy, podczas której spotkali się muzealnicy z różnych mniejszości działających w kilku europejskich krajach, m.in. w Rumunii, Danii i oczywiście w Niemczech, zajmujący się muzealnymi prezentacjami mniejszości narodowych. To, moim zdaniem, było jedno z bardzo ważnych wydarzeń, a my mieliśmy przyjemność i zaszczyt współuczestniczyć w nim jako organizatorzy.

Źródłem satysfakcji dla nas było także współorganizowanie zeszłorocznego, wrześniowego kongresu. Sam fakt, że jako jeden z podmiotów zostaliśmy wówczas uwzględnieni, pokazuje, że wyrobiliśmy sobie markę i w tej chwili jesteśmy już rozpoznawalni.

Jeśli chodzi o tę część dotyczącą archiwum, to trudno wskazać jedno konkretne wydarzenie. Cieszy mnie jednak to, że po 10 latach istnienia CBMN i 6 latach funkcjonowania archiwum nasze zbiory są naprawdę duże i dostrzegalne dla ludzi z zewnątrz.

Doskonałym tego przykładem jest dr Magdalena Wiśniewska-Drewniak, która jako jedna z nielicznych w Polsce zajmuje się naukowym badaniem archiwów społecznych. Do swojego grantu, który w ostatnim czasie realizowała i w ramach którego miała zająć się trzema wybranymi archiwami społecznymi w Polsce, wybrała nasze archiwum.

To pokazuje, że CBMN jest czymś szczególnym…

Zdecydowanie. Jesteśmy dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych instytucji tego typu w Polsce, a nawet na mapie archiwów społecznych w Polsce, co zresztą wynika z dostępnych statystyk.

Dr Michał Matheja przedstawia kulisy pracy Centrum Badawczego Mniejszości Niemieckiej.
Foto: Stefani Koprek

Proszę wymienić najważniejsze daty tegorocznych obchodów 10-lecia istnienia CBMN?

– 14 kwietnia rozpoczynamy spotkaniem z profesorem Sebastianem Rosenbaumem na temat naszej najnowszej publikacji zawierającej teksty z katowickiego tygodnika „Der Deutsche in Polen”, który ukazywał się w latach 1934–1939.

– 21 maja w Opolu odbędzie się debata, która ma na celu podsumowanie minionej dekady działalności CBMN, a także zastanowienie się nad kierunkiem jego dalszego rozwoju oraz funkcjonowaniem – powiedzmy – w następnych 10 latach.

– 6 czerwca nastąpi wernisaż wystawy, która ma prezentować dorobek naszego archiwum.

– 23–24 września zaplanowaliśmy konferencję, której temat będzie nawiązywać do pierwszej konferencji, która odbyła się dwa lata po podpisaniu protokołu polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu. Tym razem chcemy pokazać, że dziś patrzymy szerzej, że nie zamykamy się wyłącznie na mniejszość niemiecką w Polsce, ale zajmujemy się także mniejszościami narodowymi za żelazną kurtyną. A zatem tym samym okresem, ale już w odniesieniu do całego tzw. bloku wschodniego. Chcemy zaprosić gości z różnych krajów, aby opowiedzieli, jak wyglądała sytuacja mniejszości narodowych w ich państwach, np. w Rumunii, na Węgrzech czy w byłej NRD.

– Jak wyglądają pana najbliższe plany związane z CBMN?

– Za dwa lata czekają nas wybory i chciałbym, żebyśmy do tego czasu znaleźli mojego następcę. Poruszam ten temat już dzisiaj, ponieważ dostrzegam, że w wielu instytucjach często pojawia się problem nagłej, gwałtownej zmiany, a ja jestem zwolennikiem zmian ewolucyjnych, a nie rewolucyjnych. W związku z tym dobrze by było, żeby już w następnej kadencji znalazł się mój następca, który przejąłby prowadzenie CBMN. Ja natomiast bardzo chętnie zostanę jeszcze w tym zespole, aby swojemu następcy stopniowo przekazywać swoje doświadczenie, kontakty, a także pewne pomysły i wizje, tak aby bez jakichś wstrząsów mógł samodzielnie poprowadzić CBMN po moim późniejszym przejściu na emeryturę.

Udostępnij:
Tczew: Powitali wiosnę w teatrze
Poprzedni artykuł

Tczew: Powitali wiosnę w teatrze

Klątwa alchemika, czyli tajemnicze bytomskie fatum
Następny artykuł

Klątwa alchemika, czyli tajemnicze bytomskie fatum

Reklama

Punkt Widzenia