Stowarzyszenie „Mazury” pod wodą: Katastrofy i inne nieszczęścia

12 marca 2026 Kultura

Woda na Mazurach to rzecz normalna, ale nie w biurze. Niestety potężna zimowa powódź zalała siedzibę stowarzyszenia niemieckiego „Mazury” i spowodowała prawdziwą katastrofę.

Ełk. Zerwany sufit w sali zebrań, woda cieknąca z sufitu, woda na podłodze, wilgoć i stęchlizna w powietrzu – taki widok zastali 11 lutego członkowie stowarzyszenia „Mazury” po wejściu do swojego biura. Ale to nie był koniec złych odkryć.

Nie koniec, bo woda zalała także podłogę w pokojach gościnnych na piętrze. Szybko okazało się, że pękł zawór doprowadzający wodę do bojlera i to z niego cały czas płynął strumień. Żeby go zatamować, trzeba było zakręcić zawór główny – w piwnicy. A tam – kolejna niespodzianka – basen o głębokości ok. 60 cm.

A może ktoś wie, jak pomóc „Mazurom”? Można się z nimi kontaktować przez ich profil na Facebooku.

– Tragedia. Nie wiemy, ile czasu lała się woda z pękniętego zaworu. Pewnie kilka dni, w czasie których nikogo nie było w biurze. Zalało nam meble, sprzęt biurowy, różne urządzenia, w tym piec centralnego ogrzewania, który się przez to zepsuł. Zamokły nam książki. Wodę z piwnicy szybko wypompowaliśmy, ale poza tym niczego nie ruszamy, bo czekamy na rzeczoznawcę z firmy ubezpieczeniowej, który wyceni szkody. Całe szczęście, że jesteśmy ubezpieczeni – opowiada Urszula Sasińska, przewodnicząca zalanych „Mazur”.

Przewodnicząca, a wraz z nią zarząd stowarzyszenia, martwi się jednak, czy odszkodowanie wystarczy na naprawę zalanej siedziby i usunięcie wszystkich zniszczeń.

Ogromna zimowa powódź zalała siedzibę niemieckiego stowarzyszenia „Mazury”.
Foto: Mazury

Niestety to nie koniec złych wiadomości. Kiedy zaczął topić się śnieg, okazało się, że przecieka dach nad wieżą ciśnień – obiektem dumy organizacji, w którym mieści się muzeum. Wilgoć zagraża więc również zbiorom muzealnym.

– Wynajęliśmy samochód z podnośnikiem, żeby zobaczyć, co się dzieje. Niestety pojazd ważący 12 ton zaczął zapadać się w ziemię i jego właściciel odmówił wykonania usługi. Pomyśleliśmy więc o rusztowaniu. Jego postawienie to koszt 16 tys. zł! A trzeba by je postawić dwa razy – teraz do oszacowania uszkodzeń dachu i drugi raz do remontu. Szukamy więc alpinistów, którzy zrobią to wszystko taniej. A planowaliśmy w tym roku remont naszego tarasu… – uzupełnia relację o nieszczęściach Urszula Sasińska.

A może ktoś wie, jak pomóc „Mazurom”? Można się z nimi kontaktować przez ich profil na Facebooku.

Lech Kryszałowicz

Inauguracja sezonu Formuły 1: Niemiecka dominacja?
Poprzedni artykuł

Inauguracja sezonu Formuły 1: Niemiecka dominacja?

Strategia pracy językowej Mniejszości Niemieckiej – Trwają konsultacje dokumentu
Następny artykuł

Strategia pracy językowej Mniejszości Niemieckiej – Trwają konsultacje dokumentu