1. Bundesliga: 10. seria spotkań

10 listopada 2025 Sport

Potwór zatrzymany w Berlinie

W środku minionego tygodnia lider tabeli Bayern München wygrał 16 z rzędu mecz bieżącego sezonu, pokonując w Paryżu zwycięzcę poprzedniej edycji Ligi Mistrzów – Paris SG 2-1. Stało się tak, pomimo że monachijczycy całą drugą połowę musieli grać w dziesiątkę (czerwona kartka dla Luiza Diaza).


Zwycięski marsz Bayernu sprawił, że europejskie media – w tym angielskie, włoskie i hiszpańskie – określają monachijczyków mianem „potwora”. W tej sytuacji do meczu 10. kolejki 1. Bundesligi z 1. FC Union w Berlinie podopieczni Vincenta Kampany podchodzili w roli olbrzymiego faworyta i już przed pierwszym gwizdkiem sędziego dopisywano Bawarczykom komplet punktów. Jednak skazywany na pożarcie stołeczny team wyszedł do tego meczu z olbrzymią wiarą w to, że można potworowi się postawić. Efekt? Rozegrali znakomite spotkanie i finalnie zremisowali 2-2!

Zmęczeni bohaterowie

Oznacza to, że wielki Bayern po raz pierwszy w tym sezonie nie zszedł z murawy jako zwycięzca, a mógł nawet przegrać. Prawdopodobnie słabsza dyspozycja lidera tabeli w tym spotkaniu była efektem zmęczenia wspomnianym meczem w Paryżu, ale też potraktowania ligowego przeciętniaka zbyt lekko. Niepoważnie do tego stopnia, że przez pierwsze pół godziny Bayern nie zagroził miejscowej bramce! „Żelaźni” natomiast raz po raz atakowali „świątynię” FCB, a w 10. minucie Ansah umieścił piłkę w monachijskiej siatce, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej i gola nie uznał. W 27. minucie Doekhi znalazł sposób na golkipera gości Neuera i wyprowadził „Żelaznych” na sensacyjne prowadzenie 1-0. Po stracie gola mistrzowie Niemiec przebudzili się i w 38. minucie doprowadzili do remisu 1-1 po cudownym uderzeniu Luiza Diaza, który tuż przed przerwą miał 100-procentową okazję do wyprowadzenia Bayernu na prowadzenie, ale jej nie wykorzystał.

Kane uratował Bayern

W drugiej odsłonie Bayern już wyraźnie dominował, ale nie grał na poziomie, do jakiego przyzwyczaił w poprzednich spotkaniach. Bawarczykom brakowało świeżości, a ich akcjom elementu zaskoczenia. Grający natomiast z kontry berlińczycy w 83. minucie zdołali po raz drugi w tym meczu zaskoczyć wielkiego faworyta, kiedy w zamieszaniu podbramkowym Doekhi wyprowadził 1. FC Union na prowadzenie (2-1). W tym momencie wydawało się, że w stolicy Niemiec może dojść do wielkiej sensacji. Tak się jednak nie stało. Bayern w ostatnich minutach spotkania wykrzesał z siebie resztki energii, rzucił się do natarcia i w trzeciej minucie doliczonego czasu gry (90+3) Kane strzałem głową wyrównał na 2-2.

Pomimo cudownego trafienia Luiza Diaza (z prawej) Bayern pierwszy raz w tym sezonie nie wygrał.
Foto: www.bild.de

 

Uratował w ten sposób monachijczyków przed pierwszą porażką w tym sezonie i ustalił wynik spotkania, który oznacza, że seria zwycięstw Bawarczyków została przerwana, ale… od 17 spotkań team Vincenta Kampany pozostaje niepokonany, a jego pierwsze miejsce w tabeli 1. Bundesligi jest niezagrożone. 1. FC Union z kolei od trzech kolejek nie wywalczył kompletu oczek w niemieckiej ekstraklasie. Do tego czeka na pierwsze w swojej historii zwycięstwo z Bayernem, z którym mierzył się 13-krotnie – przegrał 8 razy i 5-krotnie zremisował.

„Byki” poległy w Sinsheim

Straty dwóch punktów w Berlinie przez lidera tabeli nie wykorzystał wicelider – RB Leipzig. Popularne „Byki” nieoczekiwanie przegrały w Sinsheim z tamtejszym TSG 1899 Hoffenheim 1-3. Początek spotkania nie zapowiadał dramatu gości, którzy rzucili się do ataku i już w 4. minucie byli bliscy objęcia prowadzenia, a w 9. minucie wygrywali 1-0 po golu Diomandé. Bramka ta obudziła miejscowych, którzy po jej stracie ruszyli do ataku i – jak się okazało – potrzebowali 11 minut, aby doprowadzić do remisu 1-1. Stało się tak dzięki celnemu uderzeniu Hajdariego, a w 38. minucie Lemperle (głową) wyprowadził „Hoffe” na prowadzenie 2-1. Po stracie tej bramki Saksończycy rzucili się do szaleńczego ataku. Raz po raz stwarzali dogodne okazje do wyrównania, ale w decydujących momentach brakowało spokoju, koncentracji i zdecydowania. Zmarnowane okazje zemściły się na Leipzig w 79. minucie, kiedy po kontrataku Prömel podwyższył na 3-1 dla TSG i zapewnił swojemu zespołowi komplet oczek. Hoffenheim wygrał zatem czwarty ligowy mecz z rzędu i w każdym z nich strzelił po trzy bramki. Leipzig natomiast poniósł pierwszą porażkę od ośmiu kolejek.

Minimalizm ukarany

Okazji wskoczenia na pozycję wicelidera tabeli przed RB Leipzig nie wykorzystała Borussia Dortmund, która tylko zremisowała w Hamburgu z beniaminkiem rozgrywek – HSV 1-1. Goście przez całe spotkanie przeważali, częściej byli w posiadaniu piłki i oddawali więcej strzałów na bramkę. Swoją dominację BVB w 64. minucie przekuło w objęcie prowadzenia, kiedy do siatki hamburczyków futbolówkę skierował Chukwuemeka. W tym momencie sądzono, że dortmundczycy pójdą za ciosem i szybko podwyższą prowadzenie. Tak się jednak nie stało.

Bayern po raz pierwszy w tym sezonie nie zszedł z murawy jako zwycięzca, a mógł nawet przegrać.

Po objęciu prowadzenia BVB skupiło się niemal wyłącznie na bronieniu korzystnego rezultatu. Minimalizm finalnie zemścił się na dortmundczykach – miejscowi śmiało ruszyli do natarcia i w siódmej minucie doliczonego czasu gry Königsdörffer strzałem głową wyrównał na 1-1. Dzięki temu HSV przerwał serię trzech ligowych porażek, a z Borussią – pięciu przegranych z rzędu o punkty 1. Bundesligi.

Stuttgart z kompletem

W przeciwieństwie do trzech pierwszych zespołów w tabeli komplet punktów wywalczył w minionej serii VfB Stuttgart, który na własnym stadionie pokonał pogrążony w kryzysie FC Augsburg 3-2. Stuttgartczycy podchodzili do tej rywalizacji w roli wielkiego faworyta. Jednak lekceważenie niżej notowanego rywala sprawiło, że w grze „dum Szwabii” było wiele niedokładności – zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. W efekcie augsburczycy już w 8. minucie spotkania po uderzeniu Ridera objęli prowadzenie. Strata gola na chwilę ożywiła poczynania gospodarzy, którzy w 18. minucie wyrównali po strzale z rzutu karnego Mittelstädta i wydawało się, że od tego momentu VfB nie pozwoli już przyjezdnym na wiele i szybko zdobędzie kolejne bramki. Tak się jednak nie stało. W 26. minucie po trafieniu Massengo goście ponownie prowadzili (2-1). Augsburg nie utrzymał jednak tej przewagi do końca pierwszej połowy, bo w 39. minucie Undav strzałem głową wyrównał na 2-2. Po zmianie stron miejscowi więcej inwestowali w atak, co w 80. minucie zaowocowało zdobyciem zwycięskiej bramki autorstwa Undava. Stuttgart wygrał zatem z FCA piąte ligowe spotkanie z rzędu i jest z tym zespołem niepokonany od ośmiu pojedynków, przegrywając po raz ostatni 31 października 2021 r. Augsburgczycy z kolei zaliczyli trzecią ligową porażkę z rzędu. Licząc natomiast mecz w Pucharze Niemiec z drugoligowym VfL Bochum, jest to czwarta kolejna przegrana teamu Sandro Wagnera, którego los wydaje się przesądzony.

Klęska Heidenheim

Coraz lepiej prezentuje się wicemistrz Niemiec Bayer 04 Leverkusen. W minionej serii Ligi Mistrzów „Aptekarze” wygrali w Lizbonie z podopiecznymi José Mourinho – Benficą 1-0, a w 10. kolejce rozgromili u siebie 1. FC Heidenheim 6-0! Rozstrzeliwanie przyjezdnych miejscowi rozpoczęli już w drugiej minucie gry, kiedy do siatki 1. FCH trafił Schick. W 16. minucie było 2-0 po uderzeniu Hofmanna, a sześć minut później Schick podwyższył na 3-0 i sądzono, że Leverkusen się zatrzyma. Tak się jednak nie stało. „Farmaceuci” nadal oblegali bramkę Heidenheim, co jeszcze przed przerwą zakończyło się zdobyciem kolejnych trafień. W 27. minucie Poku zdobył czwartego gola, a tuż przed przerwą (45+1) Maza piątego i Bayer wygrywał już 5-0. Po zmianie stron gospodarze wyraźnie zwolnili, oszczędzając siły i zdrowie przed kolejnymi spotkaniami bieżącego sezonu. Pomimo tego w 53. minucie podopieczni Kaspera Hjulmanda zdobyli szóstą bramkę, którą w swoim CV zapisał ponownie Maza. Od tego momentu Bayer grał już bardzo spokojnie, „pilnując” znakomitego wyniku, który dał mu piąte ligowe zwycięstwo z rzędu nad Heidenheim. Natomiast podopieczni Franka Schmidta od pięciu kolejek czekają na zwycięstwo, zdobywając w tym czasie tylko dwa punkty.

 

Dokumentacja kolejki:

Bremen – Wolfsburg 2-1 (0-1)

Leverkusen – Heidenheim 6-0 (5-0)

Berlin – München 2-2 (1-1)

Hoffenheim – Leipzig 3-1 (2-1)

Hamburg – Dortmund 1-1 (0-0)

M’gladbach – Köln 3-1 (1-0)
Freiburg – St. Pauli 2-1 (1-)

Stuttgart – Augsburg 3-2 (2-2)

Frankfurt – Mainz 1-0 (0-0)

 

Tabela:

1.   München  10     28     35-6

2.   Leipzig       10     22     20-13

3.   Dortmund 10     21     16-7

4.   Stuttgart   10     21     17-12

5.   Leverkusen         10     20     24-14

6.   Hoffenheim        10     19     21-16

7.   Frankfurt   10     17     23-19

8.   Bremen     10     15     15-18

9.   Köln  10     14     17-15

10.                  Freiburg     10     13     13-14

11.                  Berlin         10     12     13-17

12.                  M’gladbach        10     9        13-19

13.                  Hamburg   10     9        9-16

14.                  Wolfsburg 10     8        12-18

15.                  Augsburg  10     7        14-24

16.                  St. Pauli     10     7        9-20

17.                  Mainz         10     5        10-18

18.                  Heidenheim        10     5        8-23

Vaterland
Poprzedni post

Vaterland

Mniejszości niemieckie w Europie
Następny post

Mniejszości niemieckie w Europie

Reklama

Ostatnie wpisy autorów

Schlesien Journal