Historycznie absolutnie niedocenianym pojazdem na wsi jest koło czyli rower. Ta myśl przyszła mi dziś rano do głowy, gdy znów zauważyłam kolejną dziarską seniorkę, mknącą z zadziwiającą prędkością (rower elektryczny?) moją małą uliczką. Żaden środek transportu nie daje starszym ludziom tak silnego poczucia wolności i samodzielności jak stare dobre koło. Kto ma rower, temu świat stoi otworem!
Pamiętam, jak moja prababcia, będąca już wtedy grubo po osiemdziesiątce, wsiadała na swoje rozklekotane koło i znikała na długie godziny. Nikt nie wiedział, gdzie jest i co robi. I wcale nie miała zamiaru komukolwiek tłumaczyć się z tej nieobecności. Może jechała do kościoła, może na cmentarz, może do sklepu. Nigdy się tego nie dowiedzieliśmy. Aż pewnego dnia spadła z roweru i złamała rękę. Do tego czasu jednak była nie do zatrzymania. A tak przy okazji: z metalowymi śrubami w kości żyła jeszcze przez wiele lat w dobrym zdrowiu. Rower jednak został jej odebrany już na zawsze.

Quelle: pinterest
Każdy, kto ma starszych rodziców, wie, jak trudno jest (oczywiście dla ich własnego dobra) spacyfikować ich podróżnicze zapędy. Tłumaczenia w stylu: jest za ślisko, za ciemno, zdrowie i oczy nie są już takie jak dawniej – trafiają tam, gdzie wszystkie niechciane rady: w próżnię, gdzie nikomu nie są potrzebne. Bo rower oznacza po prostu niezależność. A niezależność oznacza godne starzenie się. Dlatego mogę westchnąć, gdy moja wspaniała teściowa po raz czwarty tego samego dnia wsiada na rower i znika gdzieś w kierunku „kto-wie-dokąd”. A niech sobie jedzie.

Foto: Anna Durecka
I w ogóle: czy ktoś potrafi sobie wyobrazić wieś bez tych nieposkromionych rowerzystek? Wnoszą ruch do każdej, skądinąd sennej miejscowości. Na swoich rowerach transportują nie tylko zakupy, ale dystrybuują także najświeższe plotki. A przede wszystkim wiozą radość życia.

Foto: Anna Durecka