65 lat temu zmarł Górnoślązak Manfred Smolka

9 listopada 2025 Historia

Morderstwo na zlecenie państwa

Manfred Smolka, wschodnioniemiecki oficer służb ochrony pogranicza pochodzący z Górnego Śląska, został stracony w Lipsku w 1960 roku na rozkaz Stasi. Jego próba sprowadzenia rodziny na Zachód zakończyła się sfingowanym procesem i gilotyną. Jego los jest przykładem brutalnej logiki dyktatury – i spóźnionej walki o sprawiedliwość.

Kiedy Manfred Smolka, porucznik wschodnioniemieckiej straży granicznej, urodzony w Raciborzu na Górnym Śląsku w 1930 roku, zginął pod gilotyną w Lipsku 12 lipca 1960 roku, miałem 23 lata i byłem na piątym semestrze studiów literaturoznawczych na Wolnym Uniwersytecie Berlin-Dahlem. Nie wiem już, czy zarejestrowałem wówczas ten akt przemocy, zarządzony przez Ericha Mielkego (1907-2000), ministra bezpieczeństwa państwowego sprawującego urząd od 1957 roku, mający na celu uśmiercenie ludzkiego życia, ani czy byłem w stanie go politycznie zakwalifikować. Pamiętam jednak, że dwa lata później, kiedy zostałem skazany w NRD na trzy i pół roku więzienia za „agitację wywrotową”, spotkałem w Waldheim współwięźnia, który znał Manfreda Smolkę i spędził z nim ostatnie dni przed egzekucją. Rok później zbudowano Mur Berliński! Podczas trzech lat spędzonych w więzieniu dowiedziałem się, że komuniści, w swoim bezwzględnym sprawowaniu władzy (nazywali to „walką klasową”), są zdolni do wszelkich przestępstw, w tym morderstw.

Najpierw ucieczka z Górnego Śląska, a potem z Turyngii

Manfred Smolka, którego ojciec zginął w 1943 roku, uciekł w 1945 roku z Górnego Śląska do Hohenleuben w powiecie Greiz w Turyngii, przed nadciągającą Armią Czerwoną. Tam pracował jako robotnik rolny do 1947 roku. W 1948 roku wstąpił do SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec), ukończył szkolenie podstawowe w Policji Ludowej i został strażnikiem granicznym. Po ukończeniu szkoły oficerskiej został porucznikiem w oddziałach granicznych i mieszkał z żoną i córką w Titschendorf w powiecie Saale-Orla. 11 maja 2017 roku w tym mieście odsłonięto kamień pamiątkowy ku czci Manfreda Smolki.

Manfred Smolka.
Foto: www.fu-berlin.de

17 czerwca 1958 roku, w piątą rocznicę powstania robotniczego z 1953 roku, Manfred Smolka sprzeciwił się rozkazowi „zaostrzenia ochrony granic”. Został zdegradowany do stopnia sierżanta i zwolniony z oddziałów granicznych; za „zachowanie szkodliwe dla partii”, a następnie został wykluczony z SED. W nocy 15 listopada 1958 roku uciekł przez granicę wewnątrzniemiecką do Bawarii i znalazł pracę jako kierowca ciężarówki w Peisel koło Gummersbach w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Postrzelony i zawleczony na terytorium Niemiec Wschodnich

22 sierpnia 1959 roku próbował przewieźć żonę i córkę przez granicę wewnątrzniemiecką do Bawarii. Jednak jego plany zostały zdradzone. Wpadł w zasadzkę na granicy i, będąc wciąż na terytorium Niemiec Zachodnich, został postrzelony przez oddział szturmowy Stasi, ukryty w krzakach. Z kulą w udzie został zawleczony na terytorium Niemiec Wschodnich. Jego los był podobny do losu byłego więźnia Michaela Gartenschlägera (1944–1976), który został wykupiony przez rząd zachodnioniemiecki po dziesięciu latach spędzonych w więzieniu w Brandenburgii. Został zastrzelony 30 kwietnia 1976 roku przez specjalny oddział komandosów „Bezpieczeństwa Państwa” na granicy z Niemcami w pobliżu Lubeki, gdy próbował usunąć minę odłamkową z ogrodzenia granicznego. Został skremowany jako „nieznane ciało znalezione w wodzie” na Cmentarzu Leśnym w Schwerinie.

Kara śmierci „ze względów edukacyjnych”

Los Manfreda Smolki, skazanego na karę śmierci „ze względów edukacyjnych”, został przesądzony jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Już na samym początku postępowania przed Sądem Okręgowym w Erfurcie Manfred Smolka odwołał swoje wymuszone zeznania o pracy dla zachodnioniemieckich służb wywiadowczych. Matce oskarżonego odmówiono wstępu na salę rozpraw; zamiast niego obecnych było 65 funkcjonariuszy politycznych z „Narodowej Armii Ludowej” i „Policji Ludowej” oraz 17 funkcjonariuszy z „Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego”. Jego adwokat z urzędu był „nieoficjalnym współpracownikiem” „Urzędu Bezpieczeństwa Państwowego”. Żona Manfreda Smolki została później skazana przez ten sam sąd na cztery lata więzienia za „próbę ucieczki z Republiki”, karę, którą odbywała w więzieniu dla kobiet Hoheneck w Rudawach. Ich małoletnia córka dorastała z dziadkami. Postępowanie odwoławcze zakończyło się niepowodzeniem 6 maja 1960 r., ponieważ prezydent kraju związkowego Wilhelm Pieck (1876-1960) odrzucił apelację złożoną przez matkę.

List pożegnalny dotarł do żony dopiero po upadku Muru

12 lipca 1960 roku Manfred Smolka został stracony z użyciem maszyny z ostrzem opadającym w Lipsku-Meusdorfie. Wcześniej pozwolono mu napisać list do rodziny, ale nigdy go nie doręczono: „Moja droga, dobra matko, drogie rodzeństwo, droga żono i moje drogie dziecko! Właśnie dowiedziałem się, że mój wyrok śmierci zostanie wykonany; zostało mi zaledwie kilka minut życia”. Ten list pożegnalny, w którym prosił również o pochówek, został zatajony i nigdy nie doręczony jego wdowie, nawet po zwolnieniu z więzienia Hoheneck. Jego ciało zostało skremowane, a w akcie zgonu jako przyczynę śmierci podano „zawał serca”. List pożegnalny i akta procesowe dotarły do ​​Waltraud Smolki dopiero po otwarciu granicy 9 listopada 1989 roku.

Kamień pamiątkowy ku czci Manfreda Smolki w pobliżu miejsca jego aresztowania w okolicach Titschendorf.
Foto: Putzi 734, Wikipedia

18 lipca 1960 roku, sześć dni po wykonaniu wyroku, Erich Mielke, minister bezpieczeństwa państwowego, wysłał okólnik do wszystkich jednostek Stasi, „aby wyedukować wszystkich pracowników Ministerstwa w taki sposób, aby nienawidzili zdrady i, jako czekiści, rzetelnie pracowali nad przezwyciężaniem politycznych i moralnych braków i słabości”.

Żona skazana za „próbę ucieczki z Republiki” nie została poinformowana

W grudniu 1964 roku Waltraud Smolka, która już wyszła z więzienia, skontaktowała się z prokuraturą w okręgu Gera i zażądała informacji o miejscu pobytu męża, ponieważ nigdy nie otrzymała potwierdzenia wykonania wyroku śmierci. Podczas jego pobytu w więzieniu wysłano jej jedynie jego obrączkę ślubną, zegarek i bieliznę. List został przekazany z Gery do prokuratury w Erfurcie, która 29 grudnia 1964 roku skontaktowała się z prokuraturą generalną w Berlinie Wschodnim. Waltraud Smolka nie otrzymała stamtąd odpowiedzi przez osiem miesięcy, więc 26 sierpnia 1964 roku napisała bezpośrednio do prokuratora generalnego Josefa Streita (1911–1987), który został powołany na to stanowisko w 1962 roku. W liście napisała, że ​​nadal nie może pojąć, iż „wyrok ten został wykonany. Jeśli to prawda, żądam natychmiastowego wydania oficjalnego aktu zgonu”. 27 września akt zgonu został ostatecznie wysłany z Berlina Wschodniego do Gery, a 15 października 1965 roku, ponad pięć lat po śmierci Manfreda Smolki, został przekazany jego wdowie. W dołączonym liście z Berlina Wschodniego stwierdzono: „…szczegóły zbrodni nie podlegają dyskusji”. Po przekazaniu dokumentów do Berlina Wschodniego wysłano wiadomość: „Pani Smolka utrzymywała, że ​​wyrok śmierci wydany na jej męża był aktem zemsty i miał charakter odstraszający”.

Prawie 30 lat później, 29 stycznia 1990 roku, Waltraud Smolka i jej córka Ursula Franz ujawniły publicznie swoją tożsamość i złożyły zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przeciwko Erichowi Honeckerowi (1912–1994) o zabójstwo i nadużycie władzy sądowniczej. Przez trzy lata, aż do wyjazdu polityka SED do Chile 14 stycznia 1993 roku, zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości przeciągał sprawę, aż do momentu, gdy sprawcy nie można już było zatrzymać. Były więzień NRD, Klaus Schmude, opublikował w 1992 roku książkę „Fallbeil Erziehung”. Waltraud Smolka pozwała w 1998 roku partię PDS, następczynię SED, o odszkodowanie, ale bezskutecznie.

 

Jörg Bernhard Bilke

Schlesien Heute

Prosta śląska bułka
Poprzedni post

Prosta śląska bułka

Z lamusa historii: Setne urodziny Heinza Piontka
Następny post

Z lamusa historii: Setne urodziny Heinza Piontka

Reklama

Ostatnie wpisy autorów

Schlesien Journal