Mniejszość niemiecka w Legnicy odgrywa ważną rolę w pielęgnowaniu i zachowaniu dziedzictwa kulturowego miasta. W rozmowie z Victorią Matuschek Damian Stefaniak, przewodniczący mniejszości niemieckiej, wyjaśnia, w jaki sposób niemieckie korzenie Legnicy są uwzględniane w projektach, jakie kooperacje są planowane i jakie znaczenie ma dziedzictwo niemieckie dla tożsamości społeczności oraz życia w wielokulturowym mieście.
Niedawno w Legnicy odbyła się debata na temat dziedzictwa kulturowego mniejszości niemieckiej. Jak można wykorzystać to dziedzictwo we współczesnych projektach?
Każde miasto ma swoje korzenie, o których nie należy zapominać. W Legnicy burmistrz Maciej Kupaj oraz jego zastępczyni Aleksandra Krzeszewska bardzo aktywnie angażują się w rozwój miasta – zwłaszcza w obszarze turystyki. Przy tym nie zapominają, że Legnica była kiedyś miastem niemieckim. To dla nas, jako mniejszości, bardzo ważne. Podczas gdy inne regiony często muszą walczyć o uznanie, my cieszymy się nim tutaj i ściśle współpracujemy z władzami miejskimi. W Legnicy naturalne jest pielęgnowanie własnej historii.
Jakie projekty lub współprace są planowane w najbliższej przyszłości?
Jesienią organizujemy wspólnie z miastem, hotelem i biurem podróży Europejską Akademię z udziałem Alfreda Theisena. Chcemy w ten sposób uwypuklić potencjał Legnicy. Niewiele osób wie, że w 1927 roku odbyła się tu jedna z pierwszych ogólnoniemieckich wystaw ogrodniczych (BUGA), którą odwiedziło około dwóch milionów osób. Za dwa lata ma się odbyć kolejna wystawa tego typu, choć w mniejszym zakresie. Miasto już inwestuje w upiększanie parku miejskiego, a my – jako mniejszość niemiecka – dbamy o nasze dziedzictwo kulturowe i chcemy być partnerem tej inicjatywy.

Damian Stefaniak na 56. posiedzeniu Rady Związku ZNSSK
Foto: Stefani Koprek
Czy istnieje także współpraca z polskimi urzędami lub szkołami?
Tak, Legnica to miasto mniejszości narodowych. Od 1945 roku mieszkają tu przede wszystkim Niemcy, ale z czasem przybywali też ludzie z innych części Europy – m.in. przesiedleńcy z Ukrainy i Białorusi, Łemkowie, Grecy czy Żydzi. Każda mniejszość ma swoją organizację i współpracujemy ze sobą bardzo blisko. W ratuszu funkcjonuje osoba do kontaktu z organizacjami pozarządowymi, co pokazuje, że ta współpraca naprawdę działa. Dobrym przykładem jest festiwal „Boże Narodzenie Narodów”, który odbył się już 23 razy – co roku inna mniejszość przejmuje organizację i prezentuje swoje tradycje.
W jaki sposób dziedzictwo niemieckie może wzmacniać tożsamość – także w kontekście innych mniejszości?
Nasza organizacja nie składa się wyłącznie z osób o niemieckich korzeniach, ale także z członków, którzy nie mają niemieckiego pochodzenia, a mimo to interesują się niemiecką kulturą, dziedzictwem i lokalną historią. Ta różnorodność wzmacnia naszą tożsamość i poczucie własnej wartości – nie poprzez wykluczanie, lecz poprzez współistnienie.
Jak widzi Pan rolę mniejszości niemieckiej w Legnicy za dziesięć lat?
Potrzebujemy jasnej strategii, ponieważ wielu naszych starszych członków nie może lub nie chce już być aktywnych. Szukamy więc sposobów na zaangażowanie młodego pokolenia. W tym roku po raz pierwszy organizujemy letni obóz dla dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Dzieci nadal mają chęć do działania – a jeśli zaczną wcześnie, często zostaje im to na całe życie. Mój dziadek Jürgen Gretschel zabierał mnie jako dziecko na wiele wydarzeń – to ukształtowało mnie do dziś. To samo chcę przekazać moim dzieciom i innym młodym członkom.
Jakie inne projekty dla młodzieży są planowane?
Poza obozem letnim planujemy warsztaty kulinarne z tradycyjną kuchnią oraz miejską grę terenową, dzięki której młodzież może lepiej poznać swoją małą ojczyznę. Wiele dzieci zna Wrocław, Majorkę czy Dubaj – ale nie swoją własną miejscowość. Mój dziadek mawiał: „To, co widzisz z najwyższej wieży swojego miasta, to jest twoją ojczyzną.” Tę świadomość chcemy w dzieciach i młodzieży wzmacniać.
Tożsamość rozwija się we współistnieniu – nie w izolacji.
Który projekt z zeszłego roku był dla Pana najpiękniejszy?
Święto Dożynkowe we wrześniu. Z tej okazji przyjeżdżają przyjaciele z Bundesgruppe Liegnitz z Wuppertalu oraz rodacy z gminy Legnickie Pole. Świętujemy wspólnie – każda grupa prezentuje swoje tradycje. Następnego dnia odbywa się nabożeństwo w języku niemieckim i wspólna kolacja. To święto trafia do wszystkich pokoleń i jest bardzo wzbogacające.
Czy podczas tego święta organizowane są także warsztaty plastyczne?
Niestety nie ma na to czasu, ale wspólnie gotujemy, słuchamy wykładów, cieszymy się muzyką i tańcem – taki mamy program.
Co dokładnie się gotuje? Czy są typowe potrawy?
Zawsze są tradycyjne dania. Związek kobiet z Legnickiego Pola przygotowuje również typowe potrawy polskie, takie jak sałatka ziemniaczana czy żurek. Goście cieszą się, że mogą spróbować różnych specjałów.
A dlaczego Pan osobiście tak bardzo się angażuje?
Bo jestem trochę szalony (śmiech). Uważam, że można dobrze pogodzić życie rodzinne, pracę zawodową i działalność społeczną. Staram się tak organizować swój czas, by być zadowolonym ze wszystkich trzech obszarów.