Przed 225 laty w Königshütte, w miejscowości, która wtedy nie była jeszcze miastem, przyszedł na świat Theodor Erdmann Kalide – dokładnie 8 lutego 1801 roku. Urodził się w hutniczej rodzinie mistrza hutniczego Gottlieba Kalide przy Kronprinzstraße. Ulica ta stała się zalążkiem miasta i stanowiła jego oś komunikacyjną – jest nią zresztą do dziś.
Jego pochodzenie z hutniczej rodziny skierowało jego zainteresowania w stronę odlewnictwa metali i sprawiło, że stał się artystą żelaza i brązu. Edukację wstępną pobierał w Knappschaftsschule w Königshütte, a następnie w gimnazjum w Gliwicach, zamieszkując u brata pracownika miejscowej odlewni.
Ten gliwicki epizod wzbudził w nim zainteresowanie sztuką odlewniczą, modelarstwem i rzeźbą. Nie mając jeszcze 20 lat, udał się do Berlina, gdzie w owym czasie znajdowała się jedna z najlepszych na kontynencie Królewska Akademia Sztuk Pięknych. U boku wybitnych postaci świata rzeźby nabierał kunsztu artystycznego i doświadczenia.

Lew czuwajacy, Gliwice Willa Caro.
Foto: Wikipedia
Stał się specjalistą od postaci zwierząt – znane są jego rzeźby „Lew śpiący” i „Lew czuwający”, których odlewy można spotkać w wielu miejscach na świecie. Podobnie sławna jest rzeźba „Chłopiec z łabędziem”, której kopię można było zakupić za 150 talarów i umieścić na placu, w parku lub ogrodzie.
Jego pech zaczyna się w roku 1848, kiedy światu ukazuje się rzeźba „Bachanki na panterze”, do której modelką była kochanka artysty. Rzeźba została określona przez odbiorców jako pornograficzna, a dwór królewski uznał ją za dzieło alegorii Wiosny Ludów. Skończyły się zamówienia na dzieła autora, a on sam znalazł się na marginesie.

Rzeźba Redena po renowacji, Chorzów.
Foto: Wikipedia
W rocznicę 50-lecia uruchomienia Wielkiego Pieca w parku na tzw. Redenbergu postawiony został postument z rzeźbą Kalidego z postacią Friedricha Wilhelma von Reden. Jego losy wpisują się w pechowe losy Kalidego. Pomnik ten przetrwał I wojnę światową i okres powojenny. Zniszczony został w lipcu 1939 r. przez działaczy „Związku Stowarzyszeń Polskich Chorzowian”, odbudowany i ponownie odsłonięty rok później. Kolejnego unicestwienia doznał w 1945 roku.
Dziś możemy się cieszyć jego kopią z 2002 roku autorstwa Augusta Dyrdy na Placu Hutników, zaś autentyczna głowa z pierwszego pomnika znajduje się w chorzowskim Muzeum Hutnictwa.

Oryginalna głowa (popiersie) von Redena w Muzeum Hutnictwa w Chorzowie.
Foto: Wikipedia
Przetrwał również rodzinny budynek Kalidego. Ale trudno w jego przypadku mówić o zabytkowym, sentymentalnym charakterze miejsca. Obiekt, choć znajduje się przy jednej z głównych chorzowskich arterii, jest w stanie agonalnym. Próby jego ratowania poprzez fundusze europejskie nie znalazły uznania obecnych władz miasta.
Czy stało się to za przyczyną pechu Kalidego, czy wpływ na decyzję o odejściu od planu renowacji obiektu pozostaje pytaniem. Można jedynie mieć nadzieję, że podobnie jak dla pomnika Redena, tak i dla budynku Kalidego nadejdą lepsze czasy.
Eugeniusz Nagel