Z Iwoną Chudalą, wicedyrektorką Publicznej Szkoły Podstawowej im. Bronisława Koraszewskiego w Prószkowie i nauczycielką języka niemieckiego, o stanie nauczaniu języka niemieckiego jako języka mniejszości i wyzwaniach związanych z nowymi przepisami rozmawiała Anna Durecka.
Jak pani ocenia obecnie nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości?
Sytuacja jest na pewno złożona. Negatywnie na nauczaniu języka mniejszości odbiło się ograniczenie godzin lekcyjnych, choć musze podkreślić, że akurat naszej szkoły ono nie dotknęło – jedną godzinę zabraną sfinansował burmistrz, druga była organizowana z godzin dyrektorskich. Niemniej na pewno samo zamieszanie wokół nauczania języka mniejszości było odczuwalne. Złą robotę robi tez rozporządzenie zakazujące zadawania zadań domowych. Bo nauka języka bez tego, co w domu dziecko, młodzież robi nie przynosi efektów. Trzy godziny niemieckiego w tygodniu w szkole, to po prostu za mało. Chodzi mi o to, że jeśli te trzy godziny ograniczają się wyłącznie do pracy w szkole, a w domu nie ma już żadnego utrwalania materiału, to trudno oczekiwać realnych postępów. Kluczowy jest ten dodatkowy „procent” pracy ucznia poza lekcjami – powtórzenie słówek, ćwiczenie zwrotów, utrwalanie poprawnych konstrukcji językowych. Bez tego systematycznego wkładu własnego nawet najlepsze lekcje nie przyniosą trwałych efektów. Do tego dochodzi wypieranie języka niemieckiego przez język angielski. W związku z tym wszystkim wydaje mi się, że na przestrzeni lat umiejętności uczniów, językowe kompetencje, są coraz słabsze. Miałam ostatnio jedną uczennicę, która zdawała certyfikat „Fit in Deutsch”. Jedną! Ale to była taka perełka.
Obserwuję malejące zainteresowanie nauką języka niemieckiego generalnie. I w związku z tym coraz gorsze kompetencje językowe i znajomość języka niemieckiego. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że coraz mniej uczniów przystępuję do egzaminu ósmoklasisty z języka niemieckiego. I tutaj statystyki nie kłamią.
A jak pani ocenia motywację uczniów do nauki języka niemieckiego?
Generalnie od lat motywacja uczniów do nauki spada i to nie jest tylko moja obserwacja. Nie ominęło to języka niemieckiego, tym bardziej, że jego konkurencją jest język angielski. Jest taki slogan, że angielski to mus, a niemiecki to plus. I ja staram się uczniom i rodzicom to tłumaczyć, że akurat u nas, w naszym regionie, znajomość języka niemieckiego jest bardzo ceniona na rynku pracy. A dzięki nowemu rozporządzeniu uczniowie mogą kontynuować naukę języka niemieckiego jako języka mniejszości w siódmej i ósmej klasie i nie muszę wybierać dodatkowego języka nowożytnego.

Iwona Chudala, wicedyrektorka Publicznej Szkoły Podstawowej im. Bronisława Koraszewskiego w Prószkowie i nauczycielka języka niemieckiego.
Foto: prywatne
Czy w zeszłym roku w Pani szkole młodzież skorzystała już z tej możliwości?
Niestety nie, bo rozporządzenie weszło w życie pod koniec roku szkolnego i zwyczajnie nie udało nam się tego logistycznie zorganizować, jak zapewne w większości szkół. Sądzę, że również w przyszłym roku szkolnym będzie to wyzwanie, ponieważ i uczniowie i rodzice przyzwyczaili się zwyczajnie do tego, że po szóstej klasie rezygnują z nauki języka niemieckiego. Myślę, że potrzeba czasu na to, żeby wiedza o tym, że nie jest to konieczne trafiła do wszystkich i ugruntowała się. Jako wicedyrektor widzę jeszcze jedno wyzwanie – jeśli uczniowie będą chcieli kontynuować naukę języka niemieckiego jako języka mniejszości w klasach 7 i 8, to będzie trzeba znaleźć dodatkowych nauczycieli, bo ktoś będzie musiał te lekcje dodatkowe poprowadzić.
Czy uważa Pani, że nowe rozporządzenie o nauce języka niemieckiego jako języka mniejszości wpłynie na nauczanie języka mniejszości w szkołach?
Nie jestem co do tego przekonana. Tak jak mówiłam, obserwuję malejące zainteresowanie nauką języka niemieckiego generalnie. I w związku z tym coraz gorsze kompetencje językowe i znajomość języka niemieckiego. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że coraz mniej uczniów przystępuję do egzaminu ósmoklasisty z języka niemieckiego. I tutaj statystyki nie kłamią. Być może to się zmieni, ale na pewno konieczna jest zmiana świadomości, kampanie informacyjne i ciągła praca w tym temacie.