Regionalny głos potrzebny w Warszawie
Śląscy Samorządowcy podjęli decyzję o starcie w wyborach parlamentarnych w 2027 roku z własnego komitetu wyborczego. Rozstrzygnięcie zapadło 19 marca podczas Zebrania Walnego Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego i – jak podkreślali uczestnicy – było naturalnym krokiem wynikającym z dotychczasowej działalności ruchu.
Kontynuacja sprawdzonego modelu
Jak zaznaczono podczas spotkania, decyzja nie była zaskoczeniem, lecz konsekwencją wieloletniej współpracy środowisk samorządowych oraz przedstawicieli mniejszości niemieckiej na Śląsku Opolskim. Przyjęta formuła komitetu pozwala bowiem na kontynuację modelu, który funkcjonował już wcześniej – łączącego silną samorządność z wielokulturowym charakterem regionu.
„Po dyskusji na forum Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego i na mocy głosowania podjęliśmy decyzję, że do wyborów parlamentarnych w 2027 roku przystąpimy z własnym komitetem pod nazwą Śląscy Samorządowcy” – podkreślał Łukasz Jastrzembski, przewodniczący Stowarzyszenia.
Jednocześnie, zgodnie z obowiązującym prawem, komitet tworzony przez przedstawicieli mniejszości narodowej może korzystać ze zwolnienia z progu wyborczego.

Zuzanna Donath-Kasiura. Foto: A. Durecka
Reprezentacja regionu zamiast polityki ogólnokrajowej
Podczas zebrania wielokrotnie podkreślano, że celem startu nie jest budowa kolejnego ogólnopolskiego projektu politycznego, lecz wzmocnienie reprezentacji regionu w parlamencie. W ocenie samorządowców problem ten staje się coraz bardziej widoczny. Malejąca liczba posłów związanych z województwem opolskim oraz obecność osób, których życie zawodowe i prywatne koncentruje się poza regionem, powodują – jak wskazywano – osłabienie realnego wpływu na decyzje podejmowane w Warszawie.
Najmniejszy w kraju region potrzebuje dziś nie tyle licznej, co autentycznej reprezentacji. Takiej, która nie tylko zna lokalne problemy, ale przede wszystkim pozostaje z nimi na co dzień związana.
W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiał argument, że region – najmniejszy w kraju – potrzebuje dziś nie tyle licznej, co autentycznej reprezentacji. Takiej, która nie tylko zna lokalne problemy, ale przede wszystkim pozostaje z nimi na co dzień związana.
„Coraz bardziej ubolewamy nad tym, że ubywa posłów silnie związanych z naszym regionem – emocjonalnie, rodzinnie i zawodowo. Wspierając nasz komitet, mieszkańcy mają gwarancję, że dla naszych kandydatów centrum życia pozostaje tutaj – w regionie” – mówiła Zuzanna Donath-Kasiura, wicemarszałek województwa opolskiego.
Praktycy chcą zmieniać więcej
Śląscy Samorządowcy zwracali uwagę, że ich kandydaci to w zdecydowanej większości praktycy – osoby od lat działające w gminach, powiatach i strukturach województwa. To doświadczenie, zdobywane w bezpośrednim kontakcie z mieszkańcami, ma stanowić wartość dodaną w pracy parlamentarnej.
„My jako samorządowcy potwierdziliśmy to już ileś lat temu, startując na stanowiska burmistrzów, wójtów czy starostów, że chcemy zmieniać rzeczywistość. I dziś stoimy przed wielkim wyzwaniem: czy zostawiamy ją taką, jaka jest, czy chcemy zmieniać również nasz parlament. Jako samorządowcy i specjaliści widzimy problemy, których nie da się rozwiązać na poziomie lokalnym, a które komplikują nasze funkcjonowanie – i które możemy zmienić z poziomu parlamentu w Warszawie” – podkreślał burmistrz Ujazdu Hubert Ibrom.

Podczas Zebrania Walnego Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego 19 marca 2026 roku Śląscy Samorządowcy podjęli decyzję o starcie w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
Foto: A. Liszka
Jak zaznaczał, ambicją środowiska jest przeniesienie samorządowego doświadczenia na poziom krajowy: „Jako zawodowcy, jako ludzie stąd chcemy być reprezentacją naszego regionu – zmieniać nasze małe ojczyzny, ale też wpływać na politykę państwa z poziomu Warszawy”.
Polityka tworzona z perspektywy lokalnej może być bardziej pragmatyczna i mniej oderwana od rzeczywistości. Samorządowcy podkreślali, że ich codzienna praca polega na rozwiązywaniu konkretnych problemów – bez ideologicznych sporów, a z naciskiem na skuteczność. W trakcie zebrania wskazywano też na konkretne obszary wymagające zmian – od organizacji transportu publicznego, przez zasady finansowania inwestycji, po dostosowanie usług publicznych do wyzwań demograficznych.
Wielokulturowość jako kapitał
Nie bez znaczenia pozostaje także kontekst społeczny i kulturowy regionu. Nasz Heimat od lat funkcjonuje jako przestrzeń dialogu i współistnienia różnych tradycji, języków i tożsamości. W tym sensie zapowiadany start w wyborach parlamentarnych ma być nie tylko próbą wzmocnienia samorządowego głosu, ale również przypomnieniem, że różnorodność może być realnym kapitałem – także w polityce ogólnokrajowej.
Choć do wyborów pozostało jeszcze kilkanaście miesięcy, już dziś widać, że dla Śląskich Samorządowców nie będzie to jedynie kampania wyborcza, lecz kolejny etap budowania obecności regionu tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje.
Adam Liszka/adur