Mrągowo. Jajowanie i palenie lnu

11 września 2025 Polityka

Mazurskie sposoby na złe moce

Podobno dawno temu takie rytuały stosowali Mazurzy. Dzisiaj mało kto o nich wie. Ludzie mówią, że to równie skuteczne sposoby, jak łapanie się za guzik na widok kominiarza czy pukanie w niemalowane drewno.

Jajowanie i palenie lnu to rytuały znane i stosowane przez Mazurów w dawnych czasach. Dzisiaj mało kto o nich pamięta, a jeszcze mniej osób je stosuje. W wakacje członkom Stowarzyszenia Niemieckiego „Niedźwiedzia Łapa” (Barentatze) w Mrągowie o nich opowiadała Marta Skarżyńska – autorka profilu „Mazurskie historie pisane czasem – od legend do faktów” na Facebooku. Profil poświęcony jest historii Mazur. Można na nim znaleźć trochę magii, kilka suchych faktów i różne dziwności.

Foto: Archiwum Gesellschaft Barentatze

Co to jest zatem jajowanie? To dawna praktyka rytualnego oczyszczania, polegająca na użyciu jajka do usunięcia negatywnej energii, uroku lub klątwy. Oczyszczenie wykonuje się poprzez delikatne przesuwanie jajka po ciele osoby, a następnie rozbicie go do naczynia z wodą i interpretację powstałych wzorów.

„Te rytuały były dla nas zupełną nowością. Wzbudziły duże zaciekawienie i dużo śmiechu. Niektórzy zdecydowali się wypróbować je na sobie. Czy będą je stosować w przyszłości – tego nie wiem, ale zabawa była super.” – Sebastian Jabłoński, koordynator projektu.

Palenie lnu wykonuje się po to, aby odgonić nieszczęścia ze swojego życia i ochronić dzieci przed złymi urokami. Z każdego kawałka lnu, czyli pakuł, robi się mały kłębuszek. Kładzie się go na szmatce ułożonej wcześniej na głowie, nodze lub innym miejscu, w zależności od tego, co chce się „leczyć”. Potem zapala się świeczkę i wymachuje nią, czyniąc znak X nad kłębuszkiem. Następnie mówi się słowo „oczyść” i podpala kłębuszki lnu. Palące się pakuły unoszą się w górę i zabierają chorobę, ból oraz zły urok.

Foto: Archiwum Gesellschaft Barentatze

– Te rytuały były dla nas zupełną nowością. Wzbudziły duże zaciekawienie i dużo śmiechu. Niektórzy zdecydowali się wypróbować je na sobie. Czy będą je stosować w przyszłości – tego nie wiem, ale zabawa była super – wspomina Sebastian Jabłoński, koordynator projektu.

 

Oprac.

Naterki. 34. Mecz przyjaźni
Poprzedni post

Naterki. 34. Mecz przyjaźni

Wspominamy drugi „Strassenfest” w Opolu
Następny post

Wspominamy drugi „Strassenfest” w Opolu

Reklama

Schlesien Journal